Tutaj nie chodzi już o racje, narodowe mity, demokrację czy wizję państwa i społeczeństwa. Wokół budynku Trybunału Konstytucyjnego gromadzi się tłumek przekonany, że rządzący wyślą zaraz służby policyjne, żeby siłą usunąć sędziów wybranych przez PiS i nazywają niedziałającą instytucję „ostatnim bastionem demokracji”.

W drodze do panteonu niezłomnych

Trotuar zajmują namioty. Atmosfera bojowa i histeryczna. Sędziowie wybrani przez obecną sejmową większość nie przejdą przez kordon patriotów. Chodzą słuchy, że prezes Święczkowski rozważa głodówkę w trybunalskiej sali posiedzeń.

Czytaj więcej

Maciej Berek pisze do Karola Nawrockiego. Apeluje ws. ślubowania na sędziego TK

A rządzący? Wybrali w Sejmie nowego sędziego Macieja Berka, na którego uparł się premier Tusk, jako człowieka „do specjalnych poruczeń”, mającego przywrócić porządek w Trybunale. Jak? Tego nie wiadomo, bo na razie trwa spór proceduralny z prezydentem Nawrockim, który domaga się od byłego ministra referencji radcowskich.

To zostawia protestującym pod gmachem Trybunału Konstytucyjnego pole do snucia teorii spiskowych, pełnych nadziei, że Donald Tusk będzie chciał wziąć ich siłą, co pięknie nagra TV Republika i wprowadzi ich do narodowego panteonu niezłomnych.

Bolesław Prus by tego nie napisał

Podobne wzmożenie emocjonalne panuje w różnych mediach elektronicznych w sprawie „Lalki”, przede wszystkim tej serialowej, zrobionej przez Netflix. Że straszna, że bohaterowie przeklinają, że Prus by tego nie napisał, że szarganie świętości i nie wiadomo o co chodzi. Poloniści wstrząśnięci, luminarze kultury oburzeni. Łęcka wyjeżdża do Ameryki, a Wokulskiemu wybija ropa. Skandal. Dostaje się reżyserowi, scenarzystom i aktorom.

W dodatku serial pnie się w górę po szczeblach oglądalności w świecie, co dodatkowo rozjusza atakujących. Tu też żadnej zgody nie będzie. Jesteśmy jako widzowie podzieleni na dwa obozy: jedni się bronią, drudzy oblegają twierdzę. Może inaczej już nie potrafimy?

Czytaj więcej

Hubert Salik: „Lalka” – kulturowy przekaz miesiąca. To nie ja piszę, to Netflix mną pisze

A przecież mogło być spokojniej: „Lalka” pozostałaby tylko w wersji długometrażowej, konserwatywnej, zgodnej z odcinkową XIX-wieczną powieścią, a TK zostałby pozostawiony sam sobie, jako instytucja mało ważna, której orzeczenia nie są uznawane, a drzwi porasta pajęczyna. Kolejne martwe drzewo systemu quasi-demokracji.

Tak mogło być. Ale może jednak czasem warto mieszać kijem w stawie? Robić prowokujące filmy i budować uczciwe instytucje?