„Rzeczpospolita”: Nowelizacja ustaw, która ma wzmocnić nadzór sądowy nad kontrolą operacyjną służb, zakłada przyznanie nowych uprawnień sędziom. Eksperci z NIK i Fundacji Panoptykon uważają, że służby są „praktycznie bez nadzoru”, a organy kontrolne nie mają pełnego dostępu do informacji i nie weryfikują skutecznie przekazywanych danych. Czy sądy zatwierdzają wnioski o kontrolę operacyjną na podstawie niepełnych materiałów?

Gen. Radosław Kujawa: Ten przekaz jest nieprawdziwy i wynika z braku wiedzy. Sędzia dostaje wniosek i materiały ze służb specjalnych, zweryfikowane i zatwierdzone przez prokuraturę. Zatem prokurator jako pierwszy ocenia zasadność zastosowania inwazyjnych środków. Następnie sąd na podstawie często kilkunastostronicowego wniosku podejmuje decyzję, mając już w tej chwili możliwość zażądania dostępu do wszystkich materiałów, które uzna za niezbędne do wydania stosownego postanowienia. Wynika to zarówno z przepisów, jak i z praktyki sądów.

Zastępca Koordynatora do spraw Służb Specjalnych.

Gen. Radosław Kujawa

Zastępca Koordynatora do spraw Służb Specjalnych.

Foto: KPRM

Afera Pegasusa pokazała jednak, że polskie sądy wydawały zgody na kontrolę operacyjną, nie wiedząc, co akceptują. Służby nie informowały sędziów, że użyją oprogramowania zdolnego do pobierania całej zawartości urządzenia, a nawet manipulowania tymi danymi.

Tak, sędziowie nie do końca wiedzieli, jakich narzędzi służba używa w ramach kontroli operacyjnej. Dlatego już w grudniu 2024 r. znowelizowane zostało rozporządzenie prezesa Rady Ministrów, które nakłada teraz na służby obowiązek informowania sądu o tym, jakie dane będą pozyskiwane i jakie narzędzia użyte do tego, żeby realizować kontrolę w konkretnej sprawie. Wzór formularza wniosku o kontrolę operacyjną, który jest załącznikiem do rozporządzenia premiera, jest jawny. Można sprawdzić, że służby mają obecnie obowiązek przekazania takich informacji.

W jaki sposób nowelizacja przepisów ma wzmocnić nadzór sądowy nad kontrolą operacyjną polskich służb?

Zatem na czym teraz będzie polegać zmiana? Oczywiście o ile prezydent RP podpisze nowelizację.

Zmiana polega na tym, że sędzia będzie miał prawo nadzorować przebieg kontroli operacyjnej, będzie uprawniony do żądania konkretnych informacji i materiałów w jej trakcie, np. w celu zweryfikowania faktów i okoliczności, które go zainteresowały czy zaniepokoiły, już w momencie analizy wniosku. Przykładowo, gdy we wniosku zobaczy nazwiska znanych osób z biznesu, polityki, a może świata mediów lub palestry, wtedy będzie mógł sprawdzić szczegółowo – zgodnie z kompetencjami osoby znającej procedurę karną – co się w tej sprawie dzieje. Dostaje ponadto nowe uprawnienia: może tę kontrolę skrócić albo zakończyć. Jego instrumentarium w ramach nadzoru jest w zasadzie nieograniczone, co do wyboru zakresu i czasu prowadzenia kontroli.

Czytaj więcej

Gen. Radosław Kujawa dla „Rzeczpospolitej”: Białoruskie służby traktują Polskę jako główne zagrożenie

Jeżeli dyskutujemy o obciążeniu sądów i o tym, że nowe uprawnienia będą wymagać większego zaangażowania z ich strony, trzeba zaznaczyć, że istotna część spraw, które rozpatrują, nie budzi kontrowersji, jak np. te związane ze zwalczaniem przestępczości pospolitej. One rzadko będą wymagały dodatkowej aktywności sądu. Natomiast to sędzia, oceniając materiał, z którym ma do czynienia, zdecyduje, jaka będzie skala jego wnikliwości w danej sprawie.

Powiedział pan, że sędzia będzie miał prawo do przerwania kontroli w każdym momencie. Jaką będziemy mieć jednak pewność, że sędzia, który podejmie taką decyzję, nie znajduje się pod wpływem politycznym lub nie jest szantażowany np. przez grupę przestępczą? Co będzie w tym przypadku swoistym bezpiecznikiem?

Teoretycznie takie ryzyko istnieje już w obecnym stanie prawnym i może dotyczyć każdego uczestnika opisywanego procesu: funkcjonariusza, prokuratora i sędziego. Już dziś sędzia ma pełne uprawnienia do tego, żeby takiej zgody nie udzielić. Jego rola będzie teraz istotniejsza. Jest arbitrem, ma wszelkie atrybuty niezawisłości, w imieniu państwa prowadzi procesy, wydaje wyroki w sprawach karnych, również tych, których dotyczy kontrola operacyjna. Sędzia jest najbardziej kompetentną częścią systemu, której można powierzyć tę poważną rolę, bo dostęp do określonej kategorii informacji posiada już obecnie.

Krytycy twierdzą, że niektórzy sędziowie będą właśnie nadmiernie obciążeni, podobnie jak pracownicy kancelarii tajnej sądu okręgowego, i że nadal ten nadzór będzie iluzoryczny. To zaś może spowolnić działanie służb.

Nowe prawo będzie wymagało działań organizacyjnych, które poprawią zdolność sądów do realizacji tych uprawnień. One będą konieczne – będzie to oczywisty kolejny krok. Tego są świadomi zarówno sędziowie, prokuratorzy, jak i Ministerstwo Sprawiedliwości. Ale to nie są zmiany, których wprowadzenie jest bardzo trudne: sędziowie już pracują na informacjach niejawnych. Ich wprowadzenie wymaga jedynie pewnej dyscypliny.

Gen. Radosław Kujawa: Proponowane zmiany w prawie utrudnią nadużycia służbom i politykom

Czy służby zgłaszały obawy, że nowe uprawnienia sądów mogą utrudnić skuteczność działań operacyjnych?

Służby nie są zainteresowane funkcjonowaniem w klimacie oskarżeń, że niby mogą w sposób dowolny inwigilować wybrane przez siebie osoby i wykorzystywać taką wiedzę np. dla celów politycznych. Takie opinie są powierzchowne i nieadekwatne do rzeczywistości. Świat nie jest jednak idealny, dlatego projektowane zmiany w prawie utrudnią ewentualne nadużycia tym funkcjonariuszom czy politykom, którzy chcieliby wykorzystać mechanizm kontroli operacyjnej do celów innych niż ściganie przestępstw. Niezależny organ państwowy będzie miał możliwość weryfikowania działań, które można uznać za motywowane innymi interesami.

Czy powinny zostać zatem utworzone wyspecjalizowane wydziały sądu okręgowego zajmujące się wyłącznie czynnościami operacyjnymi? A może to inne sądy powinny dostać to zadanie? Może warto wprowadzać kolejne etapy reformy?

Kolejne kroki są konieczne. Rozproszenie zadań w tym obszarze wydaje się pożądane. Uważa tak zarówno środowisko sędziowskie, jak i prokuratura. Procesowi temu powinna towarzyszyć specjalizacja i szkolenia sędziów w zakresie omawianej problematyki. Dobrym przykładem jest to, jak sędziowie zrozumieli nowe zagrożenia związane z aktywnością dywersyjną i sabotażową generowaną przez obce służby specjalne, przez obcokrajowców przebywających na terenie Rzeczypospolitej. Te procesy będą musiały nastąpić i jestem przekonany, że wejście w życie ustawy je zainicjuje.

Czytaj więcej

Płk Rafał Syrysko, szef ABW o nowej taktyce rosyjskich służb w Polsce i największych ryzykach

A może, jak postulowali niektórzy eksperci, powinien zostać powołany niezależny organ ekspercki do nadzoru nad służbami? Jak np. Komisja G-10 w Niemczech.

Jestem zwolennikiem rozwiązań, które można wprowadzić w życie nawet w tak trudnym dla legislacji czasie, jak obecnie. Polska nie jest dobrym przykładem tworzenia apolitycznych instytucji. Ryzyko, że spotkałby ją los wielu innych organów państwa, byłoby wysokie. Proszę sobie wyobrazić dyskusję o tym, kto wskazuje członków takiego organu. Poza tym pokładam większą wiarę w kompetencje i niezawisłość sędziów niż w przygotowanie i intencje rzeczywistych czy rzekomych ekspertów. Uważam, że ta nowelizacja to najprostsza korekta prawna, na którą państwo polskie może się dzisiaj zdecydować, zwiększając zakres kontroli nad służbami wykonującymi czynności operacyjne.

Ucieczka sędziego Tomasza Szmydta na Bialoruś. „Jego podatność na działania ryzykowne znana, niewiele zrobiono”

Jakie straty poniosło państwo po ucieczce na Białoruś sędziego Tomasza Szmydta?

Każda zdrada to porażka państwa. Ustawa o ochronie informacji niejawnych literalnie wskazuje grupy zawodowe i stanowiska, które nie są objęte obowiązkiem uzyskania poświadczenia dostępu do informacji niejawnych. Oprócz sędziów są to też – o czym często się zapomina – prokuratorzy. Ale też posłowie, członkowie rządu czy innych instytucji, np. Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Jest to świadome wyłączenie przez ustawodawcę całych grup ze specyficznego obszaru kontroli sprawowanej m.in. przez kontrwywiad. Państwo polskie i jego organy są świadome związanego z tym ryzyka. Można tylko ubolewać, że w przypadku sędziego Szmydta jego podatność na działania ryzykowne była w środowisku powszechnie znana i niewiele z tym zrobiono.

Zapytam jeszcze raz, jak pan ocenia straty spowodowane jego ucieczką?

Nie ma wątpliwości, że m.in. w ramach prowadzonych przez niego postępowań miał dostęp do informacji niejawnych. Wiedza na ten temat jest teraz w rękach służb wrogich Polsce.

Po jego ucieczce ABW zaproponowała, aby sędziowie, którzy mają dostęp do informacji wrażliwych, byli weryfikowani przez służby. Ten pomysł upadł?

To nie był pomysł weryfikacji sędziów i prokuratorów przez służby, tylko stworzenia we współpracy ze służbami mocniejszych instrumentów, w których środowisko sędziów i prokuratorów mogłoby weryfikować się samo. Ta koncepcja zderzyła się niestety z problemem kryzysu instytucji, które w swojej działalności teoretycznie powinny realizować działania państwowe, a nie polityczno-partyjne. Środowiska sędziów i prokuratorów znajdują się dzisiaj w stanie poważnej niestabilności m.in. w związku z napięciami wokół kryteriów nominacji i awansów. Zmagają się z bolączkami, które nie sposób rozstrzygnąć przy pomocy narzędzi, jakimi dysponuje minister koordynator spraw służb specjalnych, proponując nowe rozwiązania. Należy jednak jeszcze raz podkreślić, że służby nie aspirują do certyfikowania sędziów, są natomiast gotowe do współpracy w wypracowaniu przepisów, które poprawią bezpieczeństwo funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. 

Rozmówca

Radosław Kujawa

Generał brygady, oficer służb specjalnych. sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, zastępca ministra koordynatora służb specjalnych. W latach 2008-2015 szef Służby Wywiadu Wojskowego. Absolwent historii na Uniwersytecie Wrocławskim. W latach 80. XX w. działacz podziemnego Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Od 1992 r. służył w zarządzie wywiadu, następnie w kontrwywiadzie UOP i ABW, był dyrektorem Centrum Analiz ABW i dyrektorem w Agencji Wywiadu