Odwołanie przez stronę amerykańską wizyty wicepremiera i ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza ujawniło, że sprawa stałej amerykańskiej bazy w Polsce nie jest jeszcze przesądzona. Choć przedstawiano ją jako niemal pewną, rozstrzygnięcie nadal nie zapadło. Jak oświadczyła w Waszyngtonie zastępująca ministra wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, decyzja ma zostać ogłoszona pod koniec roku, a ostateczny głos należy do Donalda Trumpa.
Okres niepewności się przedłuża, a dynamiczna sytuacja międzynarodowa może wpływać na stanowisko Amerykanów. Warto więc zapytać, czy zabiegi prezydenta Donalda Trumpa i sekretarza stanu Marco Rubio, mające skłonić Władimira Putina do osobistego udziału w szczycie G20 w Miami, nie oddziałują również na termin ogłoszenia decyzji w sprawie bazy. Czy Putin chętniej przyjąłby zaproszenie, gdyby Waszyngton wcześniej potwierdził utworzenie stałej bazy amerykańskiej nad Wisłą – a właściwie nad Odrą lub Wartą – czy raczej wtedy, gdyby z takim komunikatem jeszcze poczekano?
Czy Karol Nawrocki usiądzie obok Władimira Putina na szczycie G20?
Na decyzje Waszyngtonu nie mamy wpływu, pozostaje więc cierpliwie czekać i uważnie czytać komunikaty Trumpa. Chętnie przyjmujemy jego pochwały pod adresem Karola Nawrockiego, warto jednak równocześnie zauważyć zaproszenie skierowane do Putina. Tymczasem urzędnicy Kancelarii Prezydenta muszą już rozważać, jak wyjaśnić społeczeństwu, że Nawrocki może zasiąść na szczycie G20 obok prezydenta Rosji. Może to prowadzić do legitymizowania powrotu rosyjskiego przywódcy na salony polityki międzynarodowej.
Czytaj więcej
– Otrzymujemy informacje, że Rosja szykuje coś dużego w tym roku – powiedział minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, dodając, że Białorusi...
Gdybym miał dziś przewidywać, powiedziałbym, że amerykańska baza w Polsce raczej powstanie, ponieważ leży to w interesie USA. Byłoby to symboliczne obsikanie terenu: pokazanie, że Polska należy do amerykańskiej strefy wpływów i że Rosji nic do tego. Moskwa nie lubi jednak, gdy sika jej się pod płotem – zwłaszcza jeśli wciąż liczy na to, że kiedyś uda się ten płot przesunąć.
Ale baza bazie nierówna: może być mniejsza lub większa, a wojska mogą być lepiej lub gorzej wyposażone. Wszystkie te kwestie będą przedmiotem ustaleń, na które mamy ograniczony wpływ.
MSZ Radosława Sikorskiego od początku zwalczało nazwę Fort Trump używaną przez Władysława Kosiniaka-Kamysza
Istnieje jednak możliwość, że sami tę sprawę popsujemy. Jeszcze w styczniu minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz zapewniał, że Stany Zjednoczone są otwarte na polską propozycję utworzenia stałej bazy Fort Trump – i mówił wprost: „Budujemy Fort Trump w Bolesławcu”. Dziś rozważa się inne lokalizacje – w większych miastach lub w ich pobliżu, na zachodzie Polski.
Amerykańskie bazy wojskowe w Europie
Dodajmy uczciwie, że MSZ od początku zwalczało nazwę używaną przez Kosiniaka-Kamysza. Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki, odnosząc się do nazwy Fort Trump, stwierdził, że nie widzi potrzeby, by polskie instalacje wojskowe nosiły imię urzędującego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Wcześniej określał takie działania mianem „lizusostwa”. Nie podobało mu się także, że nazwę zgłosił prezydent Andrzej Duda. Nie jest to zresztą coś wyjątkowego – przypomnijmy choćby Korytarz Pokoju Donalda Trumpa w Armenii i Azerbejdżanie czy różne place, ulice i instytucje w Jerozolimie oraz innych miejscach na świecie.
Wydawało się, że późniejsze wypowiedzi ministra Kosiniaka-Kamysza i prezydenta Nawrockiego przesądziły o nazwie Fort Trump. Tymczasem okazuje się, że dla polskiej dyplomacji jest ona nie do przyjęcia. Minister Sikorski uznał ją za „demonstrowanie takiej uniżoności”, wbijając tym samym szpilkę koledze z rządu odpowiedzialnemu za resort obrony. Proponuje Fort Reagan, dodając, że gdyby Izba Reprezentantów lub Senat trafiły pod kontrolę demokratów, nazwa Fort Trump byłaby obciążeniem. Ponieważ minister spraw zagranicznych wyraża politykę państwa, jego słowa nie są tylko osobistą opinią: stają się stanowiskiem Polski. Czy tak jest i tym razem?
Czy rząd Donalda Tuska chce stałej bazy amerykańskiej w Polsce?
A gdyby Donald Trump sam uwolnił ministra Sikorskiego i jego zastępcę Bosackiego od tego etycznego kłopotu – i odłożył decyzję o rozmieszczeniu amerykańskich żołnierzy w Polsce do kolejnych wyborów w USA? Demonstrowanie uległości stałoby się wówczas bezprzedmiotowe, podobnie jak spór o nazwę planowanej bazy. Warto, by wypowiedziała się na ten temat Rada Ministrów, która zgodnie z konstytucją prowadzi politykę zagraniczną.
Społeczeństwo ma prawo wiedzieć nie tylko, czy rząd chce stałej bazy amerykańskiej, lecz także, czy spór o jej nazwę jest dla niego ważniejszy niż sama obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce.