8,4 proc. r/r – o tyle urosły w drugim kwartale nakłady brutto na środki trwałe, według danych Głównego Urzędu Statystycznego, opublikowanych pod koniec sierpnia. Ostatni raz w takim tempie inwestycje rosły pod koniec 2023 r., co wiązało się m.in. z kończeniem i rozliczaniem projektów z poprzedniej perspektywy unijnego budżetu. Wpływ nakładów na środki trwałe na wzrost gospodarczy również był w zasadzie najwyższy (obok IV kw. 2025 r.) od kilku lat. – Inwestycje były głównym czynnikiem przyspieszenia wzrostu PKB pomiędzy pierwszym i drugim kwartałem – ocenia Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska.

Przypomnijmy: w drugim kwartale nasza gospodarka urosła o 3,9 proc. r/r, wobec 3,5 proc. w pierwszym. W ujęciu kwartalnym PKB Polski urósł o 1 proc. w drugim kwartale, względem 0,6 proc. w pierwszym. Dane o inwestycjach za pierwszy kwartał były mocno obciążone efektem relatywnie ciężkiej zimy (mroźnej, śnieżnej), która blokowała część projektów, niemniej widać, że wiosną ten segment gospodarki ruszył z kopyta.

Wzrost inwestycji firm

W danych o inwestycjach w PKB sporo może być efektem dużych inwestycji sektora rządowego, w tym w sprzęt obronny. Jednocześnie bardzo mile zaskoczyły dane o nakładach inwestycyjnych przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej 50 osób. Wzrost o 18,7 proc. r/r w drugim kwartale był najwyższy od lat. Co ważne, dane wskazywały na szeroki zakres ożywienia inwestycyjnego: choć urosły szczególnie nakłady na środki transportu (o ponad 44 proc. r/r, zdaniem ekonomistów PKO BP wspierane m.in. wydatkami na modernizację transportu publicznego), to w dwucyfrowym tempie urosły też nakłady na budynki i budowle (12,4 proc. r/r) oraz maszyny i urządzenia (14 proc.). W tym ostatnim obszarze analitycy PKO BP widzą choćby efekt programów automatyzacji procesów. Łącznie w pierwszym półroczu przedsiębiorstwa niefinansowe objęte badaniem GUS wydały na inwestycje 100,2 mld zł.

Z jednej strony nie ulega wątpliwości: mamy w tym roku potężny zastrzyk finansowy z zewnątrz. – Gros realizowanej aktywności inwestycyjnej jest obecnie związane z KPO, funduszami unijnymi, programem SAFE czy innymi wydatkami publicznymi w obszarze obronności – zauważa Marta Petka-Zagajewska, dyrektorka Biura Analiz Makroekonomicznych w PKO BP. Z kolei ekonomiści Banku Pekao wskazują, że napływ środków z KPO zaczął być w końcu widoczny w danych o budownictwie infrastrukturalnym: sieci energetycznych, kolejowych oraz obiektów kulturalnych, edukacyjnych i ochrony zdrowia. Z danych Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej wynika, że pod koniec sierpnia wartość zawartych umów z KPO sięgała 234,4 mld zł, czyli niemal całości przyznanych środków. Jak z kolei wyliczają ekonomiści BNP Paribas Bank Polska, do końca pierwszej połowy roku beneficjentom z części grantowej KPO wypłacono łącznie ok. 65 mld zł, w tym roku otrzymają oni jeszcze ponad 35 mld zł, a zgodnie z budżetem na 2027 r. ok. 6,5 mld zł wypłacone zostanie jeszcze w 2027 r. „Inaczej sytuacja wygląda w przypadku części pożyczkowej KPO, która będzie mogła być dystrybuowana do odbiorców pomocy także w kolejnych latach” – zauważają.

Z drugiej jednak strony ekonomiści banku widzą przesłanki, że ożywienia inwestycyjnego nie można tłumaczyć tylko napływem środków unijnych. – Poprawiająca się zyskowność przedsiębiorstw i solidny popyt na kredyt inwestycyjny potwierdzają, że za ożywieniem inwestycyjnym stoi coś więcej niż KPO – komentuje Marcin Kujawski, starszy ekonomista w BNP Paribas BP.

– Rośnie szansa, że dynamika inwestycji po zakończeniu KPO nie tąpnie tak mocno, jak można się było obawiać, ponieważ większa część tego impulsu „rozsmaruje się” między tym rokiem a 2027 r. – mówi Piotr Bielski, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych Erste Banku Polska. Z kolei Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej, spodziewa się ważnego wpływu rosnących inwestycji zbrojeniowych, w tym finansowanych z programu SAFE. Potwierdzają to ekonomiści BNP Paribas. Jak zauważają, według ustawy budżetowej na 2027 r. wydatki na obronę narodową mają łącznie wynieść 198 mld zł i być tylko nieznacznie mniejsze niż w tym roku.

„Częściowo jednak nowy sprzęt finansowany będzie z unijnego programu SAFE, zakupy w ramach którego zwolnione są z podatku VAT, i w efekcie w praktyce nakłady na uzbrojenie mogą być wyższe” – komentują. Jak dodają, inwestycje w sprzęt wojskowy rejestrowane są w statystykach w momencie jego dostawy, a według ministra finansów przyszły rok będzie rekordowy, jeśli chodzi o ilość sprzętu dostarczonego do polskiego wojska..

KPO to nie wszystko

Jak dodaje Bielski, hamowanie po KPO nie będzie gwałtowne m.in. dlatego, że obok środków z KPO działają czynniki niezależne od unijnych funduszy. – KPO jest bardzo ważną częścią opowieści o wzroście inwestycji, ale to nie wszystko. Widzimy wyraźny wzrost zainteresowania kredytami oraz rosnące zapotrzebowanie na leasing maszyn i urządzeń. Firmy widzą, że muszą się automatyzować, ale po części to też efekt ożywienia w handlu międzynarodowym. Coraz wyraźniej widać sygnały ożywienia w niemieckiej gospodarce – mówi.

Zgadza się z nim Soroczyński. – Widzę przyspieszenie w inwestycjach firm. One inwestują, gdy czują, że będą miały dla kogo pracować. Skala wzrostu inwestycji w pierwszym półroczu była bardzo duża – mówi.

– Mniej więcej w okolicach grudnia 2024 r. przełamał się najgorszy moment na zamówienia eksportowe. Od tamtej pory one zaczynają się odbudowywać – zauważa. Potwierdza: Niemcy wyszły z okresu przeplatanej recesji i stagnacji na nieśmiały wzrost gospodarczy (1 proc. r/r w drugim kwartale, najlepiej od 2022 r.).

Francja, Włochy czy inni nasi duzi kontrahenci handlowi też cieszą się nadspodziewanie dobrą, jak na okoliczności kryzysu w Zatoce Perskiej, koniunkturą. Sprzyja temu m.in. odporność handlu czy ekspansja fiskalna Niemiec. Ostatnie dane GUS wskazały, że w sierpniu zamówienia eksportowe były o 3,4 proc. wyższe niż rok wcześniej, co i tak było stosunkowo słabym wynikiem na tle danych z poprzednich kilku miesięcy. – Część inwestycji w biznesie związana jest z tym, że trzeba będzie sprostać większej produkcji, bo pojawiły się zamówienia – mówi Soroczyński. Na to nakładają się też oczywiście problemy z podażą pracy i jej kosztami oraz niekorzystne tendencje demograficzne. – Do przedsiębiorców przebija się, że ludzi nie będzie tyle, ile oni by chcieli. Trzeba automatyzować więcej procesów – mówi.

Piotr Bielski zwraca też uwagę, że nasilają się również inwestycje firm w obszary, które mogą zapewnić im bezpieczeństwo energetyczne. – Gdy wszyscy się boją o ceny i dostępność prądu z różnych źródeł, to więcej przedsiębiorstw jest zainteresowanych, np. magazynami prądu czy fotowoltaiką – mówi.

Z tym również zgadza się Soroczyński. – Jeżeli znajdę sobie własne źródło energii, to znam jej przewidywalną cenę. Wiem, ile zapłaciłem za panele i ile będę miał w amortyzacji przez następnych pięć lat – tłumaczy. Jak dodaje, część przedsiębiorców może też spodziewać się, że bez zielonej energii czy zmniejszania śladu węglowego zaczną tracić klientów. – Idą więc we własne wytwarzanie energii albo zmniejszenie energochłonności – mówi.