Kandydaturę Macieja Berka, który do niedawna pełnił funkcję ministra ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu, zgłosiła grupa posłów klubu Koalicji Obywatelskiej. W czwartek sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka pozytywnie zaopiniowała jego kandydaturę na sędziego TK, a negatywnie - kandydaturę Artura Kotowskiego zgłoszonego przez Prawo i Sprawiedliwość.
W piątek za kandydaturą Berka zagłosowało 226 posłów, natomiast za kandydaturą Kotowskiego 184.
Kto poparł kandydaturę Macieja Berka a kto był przeciw
Macieja Berka poparło 155 posłów Koalicji Obywatelskiej, 29 posłów Polskiego Stronnictwa Ludowego-Trzeciej Drogi, 20 posłów Lewicy, 13 posłów Centrum oraz 11 posłów Polski 2050.
Z koalicji rządowej przeciwko kandydaturze Berka zagłosowali: Klaudia Jachira (KO), Rafał Komarewicz (Unia Centrum), Witold Czarzasty (Lewica) oraz Paweł Śliz (Polska 2050). Głosu na żadnego z kandydatów nie oddali natomiast: Franciszek Sterczewski (KO), Adam Dziedzic i Marek Sawicki (PSL), Izabela Bodnar i Ryszard Petru (Centrum), Daria Gosek-Popiołek, Wanda Nowicka i Anna Maria Żukowska (Lewica) oraz Agnieszka Buczyńska, Adam Gomoła i Piotr Górnikiewicz (Polska 2050).
Prawo i Sprawiedliwość oraz Rozwój Plus zagłosowało za kandydaturą Artura Kotowskiego. Z kolei 15 parlamentarzystów Konfederacji zagłosowało przeciwko obu kandydaturom.
Czytaj więcej
Kandydatura Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego to krok za daleko - ocenił rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Wyraził również wą...
Kontrowersje wokół kandydatury Macieja Berka. „Prawa ręka Donalda Tuska”
Kandydatura Berka od dłuższego czasu wzbudzała kontrowersje wśród polityków koalicji rządzącej. M.in. posłowie Lewicy wskazywali na ustawy z 2024 roku, które miały na celu zreformowanie TK, ale nie weszły w życie po skierowaniu ich przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę do TK. Zakładały one m.in. czteroletnią karencję dla członków rządu ubiegających się o funkcję sędziego. Z kolei Anna Maria Żukowska mówiła niedawno: „mieliśmy być inni niż PiS, mieliśmy robić to inaczej, a nie dokładnie tak samo”.
Premier Donald Tusk w połowie sierpnia, informując, że wyraził warunkową zgodę na rezygnację Berka z rządu i na jego kandydowanie do TK, podkreślał, że to „jeden z najwybitniejszych polskich prawników praktyków”, który ze „swojej apolityczności i niepartyjności” uczynił znak rozpoznawczy. Tusk dodał, że nie zna osoby lepiej niż Berek przygotowanej do tego, żeby pomóc naprawić „tę sytuację, jaką mamy w związku z wadliwym Trybunałem Konstytucyjnym”. Szef rządu przyznał, że Berek ma tę „wadę”, że był ministrem w rządzie. Dodał też, że sam nie zmienił poglądu, że w TK nie powinno być „najmniejszych śladów polityki”, ale – jak powiedział – nie mógł już dłużej patrzeć na sytuację wokół Trybunału.
- Więc ja biorę na siebie odpowiedzialność za to, że niektórzy (…) czują się jakby rozczarowani, bo przecież byłych ministrów miało nie być (w TK). Ja rozumiem tę zasadę, sam jestem do niej przekonany, ale to, co najważniejsze dzisiaj, to jest praca ludzi maksymalnie kompetentnych, odważnych – mówił Tusk.
Większość polityków koalicji rządzącej wypowiadała się jednak w superlatywach o kwalifikacjach Berka do pełnienia funkcji sędziego TK. Szef klubu Centrum Mirosław Suchoń ocenił, że Berek jest „gruntownie wykształconym prawnikiem, którego ścieżka zawodowa (...) powoduje, że znakomicie rozumie, jak funkcjonuje państwo”, a szef klubu PSL Krzysztof Paszyk powiedział, że rozmowa z Berkiem potwierdziła jego „fachowość, kompetencje i przygotowanie do roli sędziego TK”.
Z grona polityków koalicji rządzącej przeciwko kandydaturze Berka wypowiedziała się m.in. szefowa Polski 2050, która oświadczyła, że gdyby była posłanką to nie zagłosowałaby za jego kandydaturą. Również szef klubu Polski 2050 Paweł Śliz zapowiadał, że zagłosuje przeciw, a jego klub podzieli się w piątkowym głosowaniu. Także szefowa klubu parlamentarnego Lewicy Anna Maria Żukowska powiedziała, że nie zagłosuje za tą kandydaturą. Jej zdaniem wpisuje się w opinię dużej części polityków i środowiska prawniczego, którzy krytycznie oceniają kandydaturę Berka przede wszystkim z uwagi na jego ścisłe powiązania z obecnym rządem. W ostatnich latach był on bowiem jednym z najważniejszych ministrów w rządzie Donalda Tuska, nazywanym przez samego premiera jego „prawą ręką”.
Czytaj więcej
Lepiej by było, gdyby do Trybunału nie trafiały osoby bezpośrednio ze stanowisk politycznych - mówi „Rzeczpospolitej” sędzia Paweł Juszczyszyn, wic...
Przedstawiciel prezydenta: minister Berek w ogóle nie spełnia wymagań formalnych
Przed samym głosowaniem w Sejmie głos zabrał szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki, który stwierdził, że „jest wielkie prawdopodobieństwo, że pan minister Berek, dzisiaj kandydat na sędziego TK, w ogóle nie spełnia wymagań formalnych”.
Bogucki mówił, że nawet radca prawny, który chce zostać sędzią sądu powszechnego, „musi wykazać, że wykonywał ten zawód (radcy prawnego), a nie tylko, że był wpisany na listę” radców. - A tu nie ma właściwie żadnych dokumentów - stwierdził szef KPRP. Zwrócił zarazem uwagę, że Berek opublikował w czwartek skan zaświadczenia Dziekana Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych, lecz zrobił to dopiero po posiedzeniu komisji sprawiedliwości i praw człowieka, która zdążyła już zarekomendować Sejmowi jego kandydaturę na sędziego TK. - Nad czym na czym procedowaliście, na jakich dokumentach? - pytał Bogucki, zwracając się do członków komisji.
Szef KPRP podkreślił, że skoro kandydat na sędziego sądu powszechnego musi wykazać, że spełnia wymagania formalne niezbędne do pełnienia tej funkcji, tym bardziej musi to zrobić „osoba, która aspiruje na stanowisko sędziego najwyższego w Polsce trybunału, sądu konstytucyjnego, jakim jest Trybunał Konstytucyjny”. - W tych okolicznościach nie sposób o tym powiedzieć - dodał Bogucki.
- Dzisiaj są tak daleko idące wątpliwości co do wykonywania (przez Berka - PAP) zawodu radcy prawnego przez 10 lat - rzeczywistego, a nie wpisania na listę - że ta kandydatura z powodów formalnych nie powinna być po prostu procedowana - ocenił szef KPRP.
Czytaj więcej
Sejmowa komisja sprawiedliwości opowiedziała się w czwartek za wyborem byłego ministra Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. Głosowanie w tej...
Kim jest Maciej Berek
Maciej Berek od grudnia 2023 roku - wraz z powołaniem obecnego gabinetu - pełnił funkcję ministra-członka Rady Ministrów i szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów. W marcu 2025 roku stanął zaś na czele powołanego w kancelarii premiera rządowego zespołu ds. deregulacji. Od tego czasu patronował przygotowywanym przez rząd projektom deregulacyjnym. W lipcu 2025 roku, przy okazji rekonstrukcji rządu, został ministrem ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Premier postawił przed nim wówczas zadanie kontroli i rozliczania pracy ministrów.
W poprzednich latach Berek pełnił szereg funkcji w urzędach obsługujących konstytucyjne organy władzy publicznej. W latach 2007-2015 był prezesem Rządowego Centrum Legislacji, a w latach 2008-2015 sekretarzem Rady Ministrów. Był też dyrektorem generalnym Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, wicedyrektorem Departamentu Budżetu i Finansów oraz wicedyrektorem Departamentu Prawnego i Orzecznictwa Kontrolnego Najwyższej Izby Kontroli. Pełnił też funkcję dyrektora Centrum Informacyjnego Senatu. Przez dwie kadencje (w latach 2009-2017) był członkiem Głównej Komisji Orzekającej w Sprawach o Naruszenie Dyscypliny Finansów Publicznych.
Berek jest radcą prawnym, doktorem nauk prawnych, adiunktem w Katedrze Prawa Konstytucyjnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego; jest też ekspertem Ośrodka Badań, Studiów i Legislacji Krajowej Rady Radców Prawnych.
Czytaj więcej
Wymogiem kandydowania do roli sędziego TK jest co najmniej 10 lat praktyki w zawodzie prawniczym. Maciej Berek pokazał pismo od dziekana OIRP, z kt...
Konieczność wyboru nowego sędziego Trybunału jest związana z upływającą 18 września kadencją sędziego Justyna Piskorskiego.
Sędziów Trybunału Sejm wybiera indywidualnie, na dziewięcioletnie kadencje, bezwzględną większością głosów.