W świetle obecnie obowiązujących przepisów, jeśli termin przeglądu auta przypada np. na sierpień, a jego właściciel auta wyjeżdża wtedy na wakacje i jest zmuszony do wykonania przeglądu w lipcu, wówczas następne badanie należy przeprowadzić rok od badania, czyli też w lipcu. Według propozycji Ministerstwa Infrastruktury przedstawionej w projekcie nowelizacji prawa o ruchu drogowym, który został właśnie wpisany do wykazu prac rządu, wolno będzie przedstawić pojazd do badania na stacji kontroli pojazdów (SKP) do 30 dni przed wyznaczonym terminem, a takie wcześniejsze badanie nie będzie miało wpływu na datę kolejnego przeglądu.
– Polacy, nie chcąc skracać okresu przeglądu, zazwyczaj wykonują go w ostatnim możliwym dniu. Nawet jeśli w tym dniu na stacji jest bardzo długa kolejka, to taka osoba nie ma wyjścia, bo inaczej ryzykuje poruszanie się po drodze pojazdem, który nie jest dopuszczony do ruchu. Propozycja MI daje psychiczny komfort kierowcy, który będzie mógł podjechać na stację kontroli pojazdów wtedy, kiedy jest mniejszy ruch, nie ryzykując w ten sposób przyspieszenia terminu następnego badania – mówi Waldemar Witek, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Diagnostów Samochodowych.
Inicjatywa oznacza powrót do pomysłu, który resort infrastruktury zamierzał wprowadzić już osiem lat temu. Podobnie zresztą jak wymóg dokumentowania fotograficznego badania pojazdu, który miał wyeliminować fikcyjne przeglądy. W planach było nawet wprowadzenie obowiązku wyposażenia SKP w kamery. Teraz MI poprzestaje na pomyśle wprowadzenia obowiązku dokumentowania fotograficznego obecności pojazdu na badaniach technicznych.
Nadzór zostaje w starostwach
W odróżnieniu od wcześniejszych planów, nadzór nad przedsiębiorcami prowadzącymi SKP nadal pozostanie w starostwach (za poprzedniego rządu były pomysły przekazania tych kompetencji Transportowemu Dozorowi Technicznemu). Tak więc starostowie/prezydenci miast nadal będą odpowiedzialni za prowadzenie rejestru przedsiębiorców prowadzących SKP, wydawanie decyzji administracyjnych związanych z wpisem bądź wykreśleniem z ich rejestru. Projekt ustawy wskazuje również, że starosta nadal będzie sprawował bezpośredni nadzór nad badaniami technicznymi pojazdów oraz prowadził rejestr diagnostów (a więc wydawał decyzje o wpisie, zawieszeniu, przywróceniu, cofnięciu i wykreśleniu w zakresie uprawnień diagnosty do przeprowadzania badań technicznych).
MI wskazuje dodatkowo, że konieczne jest również stworzenie systemu przeprowadzania odpowiednich egzaminów oraz obowiązkowych szkoleń dla diagnostów: wstępnych oraz cyklicznych przypominających i rozszerzających wiedzę z zakresu konstrukcji pojazdów oraz sposobu przeprowadzania badań. Nowością jest wprowadzenie okresowych szkoleń dla diagnostów. Dziś nie muszą ich przeprowadzać.
Czytaj więcej
Od piątku 19 września opłaty za obowiązkowe badania techniczne pojazdów idą w górę.
Projekt przewiduje również wprowadzenie nowego rodzaju działalności gospodarczej – w zakresie prowadzenia ośrodków szkolenia diagnostów.
– Obecnie prowadzenie takich ośrodków szkolenia jest działalnością nieregulowaną w żaden sposób przepisami, a także pozbawioną jakiegokolwiek nadzoru. Wprowadzenie do przepisów tej działalności pozwoli na precyzyjne i jasne uregulowanie zagadnień związanych z wykonywaniem działalności w zakresie prowadzenia ośrodka szkolenia diagnostów – czytamy w uzasadnieniu.
wynosi opłata za badanie techniczne samochodu osobowego
Nadzór nad przedsiębiorcami i jednostkami prowadzącymi ośrodki szkolenia diagnostów zostanie powierzony dyrektorowi Transportowego Dozoru Technicznego. Z kolei seminaria dla wykładowców zatrudnionych w ośrodkach szkolenia diagnostów mają prowadzić TDT oraz Instytut Transportu Samochodowego.
Zdaniem Waldemara Witka to nie jest dobre rozwiązanie.
– Ani ITS, ani TDT nie mają możliwości wydawania wiążących interpretacji przepisów. A ich wykładnia jest różna w zależności od starostwa. Co z tego, że na szkoleniach będzie przedstawiana jedna wykładnia, jeśli w danym starostwie, które decyduje o zawieszeniu czy odebraniu uprawnień diagnoście będzie obowiązywać inna? Dlatego za nadzór nad diagnostami, jak i za szkolenia powinien odpowiadać ten sam podmiot. Nie powinny to być starostwa, bo to skutkuje tym, że mamy wiele różnych interpretacji. Powinno to zostać powierzone Inspekcji Transportu Drogowego – postuluje prezes OSDS.
Będą podwyżki?
Założenia zmian nie są zaskoczeniem dla środowiska przedsiębiorców prowadzących SKP. Zastrzega ono jednak, że ich wprowadzenie musi się wiązać z podwyższeniem opłat za przegląd.
– Wdrożenie rozwiązań podnoszących jakość badań technicznych będzie nierozerwalnie związane z kosztami poniesionymi przez przedsiębiorców prowadzących stacje kontroli pojazdów. Wykonanie dokumentacji zdjęciowej oraz jej archiwizacja będzie wymagała poświęcenia czasu pracy diagnosty oraz zakupu urządzeń czy oprogramowania w przypadku przedsiębiorcy. Koszty te mogą okazać się jednak marginalne w porównaniu do kosztów pracowniczych – mówi Karol Rytel z Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów.
diagnostów samochodowych jest w Polsce (wg szacunków Transportowego Dozoru Technicznego)
Zwłaszcza że już teraz diagności obowiązkowo wykonują zdjęcia podczas badań pojazdów zabytkowych czy takich, w których dokonano zmian konstrukcyjnych.
– Mamy deficyt młodych diagnostów. Już ok. 30 proc. stanowią osoby powyżej 65. roku życia. Wprowadzenie obowiązkowych szkoleń (od ponad dwóch dekad nie było takiego obowiązku), podniesienie jakości badań przez zwiększenie nadzoru i wprowadzenie kar finansowych będą istotnymi czynnikami wpływającymi na koszty. Rozwiązania te wymuszą od przedsiębiorców zatrudnienie specjalistów o podwyższonych wymaganiach także finansowych. Dlatego ten system nie zadziała bez odpowiedniego finansowania – zastrzega Karol Rytel.
Przed rokiem branża doczekała się po 21 latach nowelizacji cennika badań technicznych, która była pierwszym krokiem do reformy całego systemu badań technicznych w Polsce.
– Zeszłoroczna waloryzacja opłat za badania techniczne zaledwie jednak pokryła wydatki na bieżące utrzymanie zaplecza wyposażeniowo-kadrowego. Natomiast aby reforma systemu badań technicznych była udana, konieczne jest dodatkowe finansowanie (np. poprzez coroczną waloryzację opłat), tak aby zapewnić odpowiedni poziom wyposażenia SKP oraz pracujących w niej diagnostów samochodowych – dodaje Rytel.
Ministerstwo Infrastruktury w innym procedowanym projekcie nowelizacji ustawy – o systemach homologacji pojazdów oraz ich wyposażenia – przewiduje wprowadzenie mechanizmu waloryzacji opłat za badania techniczne pojazdów. Ich wysokość ma być co trzy lata podwyższana o wartość inflacji.
Czytaj więcej
Właściciel motocykla czy auta, który musi zrobić jego obowiązkowe badanie techniczne, może mieć wkrótce nie lada kłopot. Punktów coraz mniej, a opł...