Z tego artykułu dowiesz się:
- Czym obecna globalna wyprzedaż obligacji różni się od tej z jesieni 2022 roku i jakie czynniki ją napędzają.
- Jaką rolę w kształtowaniu rentowności długu odgrywają ceny ropy naftowej oraz polityka kluczowych banków centralnych.
- Jakie strategie zabezpieczające stosują inwestorzy i dlaczego część ekspertów widzi w obecnej sytuacji nowe możliwości.
- Które dane makroekonomiczne mogą w najbliższym czasie zadecydować o przyszłych ruchach na rynkach długu.
Tempo wzrostu rentowności europejskich i amerykańskich obligacji rządowych lekko wyhamowało w środę, do czego przyczynił się lekki spadek cen ropy naftowej. Cena baryłki ropy gatunku WTI spadała w środę po południu o 1 proc., do około 89 USD. Surowiec gatunku Brent taniał o 0,9 proc., ale kosztował prawie 94 USD za baryłkę. Rentowność polskich obligacji dziesięcioletnich przekraczała rano 6,2 proc., by później zejść do 6,11 proc. Dochodowość amerykańskich dziesięciolatek doszła do 4,81 proc. (najwyższego poziomu od listopada 2023 r.), by później zejść do 4,78 proc. Brytyjskie obligacje dziesięcioletnie miały rentowność dochodzącą do 5,29 proc. (najwyższą od 18 lat), a rentowność podobnych japońskich papierów utrzymywała się nieco powyżej poziomu 3 proc. Dolar stał się natomiast najmocniejszy od dwóch lat wobec koszyka walut głównych partnerów handlowych USA. Inwestorzy wyraźnie się spodziewają, że Fed, Europejski Bank Centralny i Bank Japonii wkrótce podwyższą stopy procentowe.
Większe zabezpieczenie
– W tej chwili trudno dostrzec zmianę na lepsze dla obligacji. Z pewnością długoterminowe rozwiązanie sytuacji irańskiej by pomogło – ocenia David Roberts, szef działu instrumentów o stałym dochodzie w firmie Nedgroup Investments.
Inwestorzy próbują się więc zabezpieczać przed dalszym wzrostem rentowności. Według agencji Bloomberga, wydali oni podczas ostatnich sesji miliony dolarów na opcje na amerykański dług rządowy, które przyniosłyby zyski, gdyby rentowności nadal rosły. Wśród wyróżniających się transakcji znalazła się poniedziałkowa, w której zajęto pozycję o wartości 6,5 mln USD, zakładającą wzrost 30-letniej rentowności nawet do 5,7 proc. do końca listopada. Rentowność długoterminowej obligacji wynosiła we wtorek około 5,25 proc., niecałe 10 punktów bazowych poniżej 19-letniego szczytu osiągniętego w zeszłym miesiącu.
To nie panika
Choć wzrost rentowności obligacji wyraźnie niepokoi inwestorów, to ten niepokój nie przybrał jeszcze takich rozmiarów jak na jesieni 2022 r. Globalne rentowności obligacji rządowych wzrosły o 17 punktów bazowych w ujęciu kumulatywnym na przestrzeni 20 dni, w porównaniu z 62 punktami bazowymi w czasie wyprzedaży z 2022 r. – wynika z danych zebranych przez Bloomberga. W ujęciu od szczytu do dołka obligacje straciły w tym roku na wartości 4,2 proc. To wciąż bardzo daleko od 23-procentowego spadku z 2022 r.. Przecena z 2022 r. pchnęła globalne obligacje w pierwszą bessę od wielu lat. Nastąpiło to, gdy banki centralne, na czele z Rezerwą Federalną, rozpoczęły najbardziej zsynchronizowane i szybkie zacieśnianie polityki pieniężnej od pół wieku, walcząc ze skokiem inflacji napędzanym odbiciem popytu po pandemii i pogłębionym przez wojnę rosyjsko-ukraińską. Czy tym razem wyprzedaż może być podobnie gwałtowna? Obecnie straty na obligacjach mogą być bardziej ograniczone, m.in. dlatego, że rentowności długu rosną z dużo wyższych poziomów, zapewniając inwestorom większą „poduszkę” chroniącą przed spadkiem cen.
Czytaj więcej
Niderlandzki bank centralny ogłosił, że zdecydował się na przenosiny 86 ton złota z USA i Kanady, ze względu na niepokoje geopolityczne. Cały proce...
– Może warto wziąć tabletkę uspokajającą. Nie mogę powiedzieć, że obligacje to „krzykliwy zakup”, przy takich rentownościach stają się one warte rozważenia przez inwestora zorientowanego na dochód – twierdzi Stephen Miller, konsultant w firmie zarządzającej inwestycjami GSFM w Sydney.
– Choć dzisiejsza zmienność może wydawać się destrukcyjna, poprawia ona również długoterminowy zestaw możliwości na rynkach długu. Wzrost rentowności tworzy możliwości, których w dużej mierze brakowało przez większość minionej dekady – uważa Mike Goosay, dyrektor inwestycyjny w Principal Asset Management.
– Negatywne czynniki dla obligacji systematycznie narastały, ale jak dotąd nie pojawił się żaden decydujący katalizator na tyle silny, by zmusić inwestorów do wyjścia z rynku – wskazuje Ayako Sera, strateg w Sumitomo Mitsui Trust Bank.
– Na niektórych rynkach inwestorzy mogą nawet przeceniać skalę podwyżek ze strony banku centralnego – zwraca natomiast uwagę Kerry Craig, globalny strateg rynkowy w JPMorgan Asset Management.
W USA, inflacja w lipcu okazała się niższa od prognoz, a liczba nowych etatów w gospodarce niespodziewanie spadła. Negatywnym zaskoczeniem okazały się również środowe dane firmy ADP o zatrudnieniu w amerykańskim sektorze prywatnym w sierpniu. Przybyło wówczas w firmach prywatnych tylko 38 tys. etatów, czyli najmniej od stycznia. Jeśli w piątek rozczarowująco słabe okażą się oficjalne dane o nowych etatach i stopie bezrobocia w USA, to oczekiwania inwestorów dotyczące podwyżek stóp procentowych znów mogą zmaleć. (Ważnym testem dla rynków będą też dane o sierpniowej inflacji konsumenckiej w USA, które mają zostać opublikowane 11 września.) Barometr CME FedWatch wskazywał w środę po południu, że ryzyko podwyżki stóp procentowych przez Fed na posiedzeniu zaplanowanym na 16 września jest oceniane na 64 proc., czyli lekko spadło w ostatnich dniach.
W środę, choć Bank Rezerw Nowej Zelandii podniósł główną stopę procentową o 25 pb., to zaskoczył inwestorów dosyć „gołębim” komunikatem. – To sygnał, że decydenci widzą już bardziej stabilizację na stopach procentowych, a sama prezes Anna Breman zaznaczyła wyraźnie, że polityka nie jest prowadzona według odgórnego scenariusza i tym samym kolejne ruchy będą uzależnione od danej sytuacji – zauważa Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ.