Przez ponad dekadę polskie prawo niemal całkowicie zakazywało reklamy aptek. Teraz ma być ona dozwolona, ale w granicach określonych w Prawie farmaceutycznym. Podczas pierwszego czytania projektu na sejmowej Komisji Zdrowia padło jednak wiele zarzutów dotyczących nowych regulacji i ich skutków dla pacjentów oraz mniejszych aptek.

Zakaz reklamy aptek obowiązywał ponad dekadę

Całkowity zakaz reklamy aptek i punktów aptecznych wszedł w życie 1 stycznia 2012 r.. Polska była jedynym państwem UE, które przyjęło tak restrykcyjne rozwiązanie. W 2013 r. do Komisji Europejskiej wpłynęła skarga na te przepisy, a w marcu 2024 r. sprawa trafiła do Trybunału Sprawiedliwości UE. 19 czerwca 2025 r. TSUE orzekł, że polski zakaz narusza unijne zasady swobody przedsiębiorczości i świadczenia usług, a także przepisy dotyczące przedstawicieli zawodów regulowanych. Wyrok stał się bezpośrednią przyczyną przygotowania nowelizacji.

Katarzyna Kacperczyk, wiceminister zdrowia, podkreślała, że projekt może zostać zmieniony, ale przyjęte rozwiązania nie mogą prowadzić do odtworzenia całkowitego zakazu.

Czytaj więcej

Pierwsza taka apteka w Europie. Działa w pełni autonomicznie

Reklama aptek: tak, ale bez prezentów i programów lojalnościowych

Projekt po raz pierwszy definiuje reklamę apteki i punktu aptecznego. Ma nią być działalność zachęcająca do skorzystania z oferty placówki, której celem jest zwiększenie sprzedaży asortymentu, usług, świadczeń lub programów realizowanych na podstawie przepisów. To właśnie sformułowanie o „zwiększeniu sprzedaży” wzbudziło szczególne emocje. Krytycy pytali, czy państwo powinno pozwalać na zachęcanie do większych zakupów w kraju, który już mierzy się z wysokim spożyciem leków bez recepty.

Jednocześnie projekt wprowadza katalog ograniczeń. Reklama nie będzie mogła oferować bezpośrednich ani pośrednich korzyści w zamian za zakup produktu lub skorzystanie z usługi. Wykluczone mają być więc programy lojalnościowe, prezenty, rabaty uzależnione od wcześniejszych zakupów i akcje typu „kilka opakowań plus jedno gratis”.

Zakazana będzie również reklama porównawcza oraz kierowana do osób poniżej 18. roku życia. Nie wystąpią w niej osoby publicznie znane, z wykształceniem medycznym ani sugerujące jego posiadanie. Niedopuszczalne będą też treści wprowadzające w błąd lub sugerujące, że nieskorzystanie z oferty pogorszy stan zdrowia. Maksymalna kara wzrośnie z 50 do 100 tys. zł.

Ministerstwo i GIF: dziś obowiązuje „dziki wschód”

Część posłów przekonywała, że TSUE nie nakazał Polsce wprowadzenia swobodnej reklamy aptek. Ministerstwo odpowiadało, że problemem są konsekwencje prawne wyroku. Sądy administracyjne zaczęły uchylać kary nakładane na podstawie dotychczasowego zakazu, dlatego pozostawienie przepisów bez zmian nie oznacza jego utrzymania. – Jeżeli nie uregulujemy tej sytuacji, tak naprawdę mamy wolną amerykankę na rynku. Nie wprowadzamy swobody reklamy aptek. Wręcz przeciwnie, wprowadzamy reklamę w znacznym stopniu ograniczoną – mówiła Kacperczyk.

Resort odrzucał też zarzut, że ustawa pozwoli na powrót nagród za zakupy. Zakaz oferowania korzyści ma obejmować również przedmioty niezwiązane z działalnością apteki. Jeszcze mocniej skutki obecnej sytuacji opisywał Główny Inspektor Farmaceutyczny Łukasz Pietrzak. Według jego danych przez kilkanaście lat nałożono około 14 mln zł kar za reklamę aptek. Po wyroku TSUE sądy uchylają decyzje inspekcji, a państwo musi zwracać pieniądze.

Pietrzak przekonywał, że największe sieci rozpoczęły kampanie, których inspekcja nie jest obecnie w stanie skutecznie powstrzymać. – Mamy fikcyjny zakaz, który nie funkcjonuje. Brak tych przepisów jest de facto prosieciowy, bo teraz każdy może się reklamować, a ci, którzy mają gigantyczne pieniądze, mogą to robić w każdym możliwym medium – podkreślał.

Czytaj więcej

Fałszywy Ozempic bez recepty. Dla „domowych badaczy”

Apteka to nie zwykły sklep

Wyjaśnienia resortu nie przekonały części parlamentarzystów. Marcelina Zawisza (Razem) oceniła, że definicja reklamy odwołująca się do zwiększania sprzedaży jest nie do pogodzenia z problemem nadmiernego przyjmowania leków. Katarzyna Sójka (PiS) podkreślała natomiast, że apteka jest placówką ochrony zdrowia, a nie zwykłym punktem handlowym. – W ochronie zdrowia nie powinno obowiązywać podejście, że im więcej sprzedanych produktów, tym lepszy wynik. Leków i usług zdrowotnych nie powinno się sprzedawać jak produktów konsumpcyjnych – argumentowała.

Posłowie obawiają się również, że na nowych przepisach skorzystają przede wszystkim duże sieci, które stać na intensywne kampanie. Ewa Leniart (PiS) pytała też o możliwość nakazania przez inspekcję sprostowania nierzetelnej reklamy. GIF uznał, że takie rozwiązanie mogłoby być zasadne.

Największe emocje wywołały wspomnienia praktyk sprzed 2012 r.. Paweł Rychlik (PiS), który z wykształcenia jest farmaceutą, przypominał różnego rodzaju „nagrody” wydawane za zakupy. – Pamiętam jeszcze karty apteczne, zbieranie punktów, wydawanie koców i sokowirówek. Do tego chcecie wrócić. Nie godzę się na to – mówił. Ministerstwo zapewniało, że zakaz oferowania korzyści uniemożliwi powrót podobnych akcji.

Farmaceuci proponują poprawki

Naczelna Rada Aptekarska przedstawiła konkretne propozycje zmian. Pierwsza dotyczy wykorzystywania wizerunku farmaceutów. Projekt zakazuje udziału w reklamie osób z wykształceniem medycznym, ale zgodnie z uzasadnieniem nie obejmuje to osób z wykształceniem farmaceutycznym. Samorząd chce usunięcia tego wyjątku. – Reklama aptek była, jest i będzie prawdziwym bagnem, którego nie chcemy wycierać własnymi fartuchami jako jedyny zawód – mówił prezes NRA Marek Tomków.

NRA chce też zakazać reklam wykorzystujących lęk, przesądy lub łatwowierność dzieci. Postuluje możliwość nakazania naprawienia skutków bezprawnej kampanii oraz objęcie sankcjami także finansowania i organizowania reklamy. Zdaniem samorządu obecne przepisy mogą ułatwiać obchodzenie odpowiedzialności.

GIF odpowiadał, że część naruszeń może być ścigana na podstawie innych ustaw. UOKiK może nałożyć za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów karę do 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy. Inspekcja przestrzega przed powielaniem kompetencji organów.

Krytycznie projekt ocenił także Związek Pracodawców Polskich Aptek. Jego zdaniem ustawa wykracza poza wymagania TSUE, a ograniczenia nie obejmują wielu możliwych form reklamy. Małe apteki obawiają się więc, że nie wytrzymają rywalizacji z sieciami.