Nowe zasady uzależnią wysokość środków dla placówek POZ m.in. od liczby teleporad, wizyt domowych oraz udziału pacjentów w programach profilaktycznych. Jak opisuje „Gazeta Prawna”, lekarze rodzinni obawiają się, że przychodnie będą w praktyce rozliczane z czynników, na które nie mają realnego wpływu. Lekarz może bowiem skierować pacjenta na określone badania, ale nie zmusi go do ich wykonania.

Czytaj więcej

50 Polaków brało udział w testach na szczepionkę na czerniaka. Prof. Rutkowski: to jest przełomowe

Jedne kryteria dla różnych przychodni

Środowisko medyczne zwraca uwagę również na to, że placówki działają w odmiennych warunkach. Jak podaje Rynek Zdrowia, przychodnia na nowym osiedlu, która obsługuje głównie młode rodziny, może udzielać więcej teleporad. Z kolei placówka znajdująca się na wsi z reguły obsługuje więcej seniorów i częściej organizuje wizyty domowe. Ocenianie obu z nich według identycznych kryteriów może być niesprawiedliwe.

Ryzyko obniżenia finansowania będzie szczególnie dotkliwe dla placówek, które obsługują wielu pacjentów, ponieważ będą one musiały zapewnić opiekę tej samej liczbie osób, ale za mniejszą kwotę.

Czytaj więcej

Włosi zbudują most, jakiego świat nie widział. Pobije globalny rekord długości

Lekarze proponują inne wskaźniki

Lekarze rodzinni nie sprzeciwiają się samej ocenie jakości, ale proponują inne wskaźniki, m.in. uwzględnienie opieki nad przewlekle chorymi pacjentami, opieki koordynowanej, bilansów zdrowia i szczepień. Chcą również, aby dobre wyniki były premiowane, a system nie opierał się przede wszystkim na obniżaniu finansowania.

Pacjenci nie będą bezpośrednio karani za niewykonanie badań. Mogą jednak odczuć skutki ograniczenia budżetów placówek. Zgodnie z projektem okres przejściowy ma potrwać do 30 września, a od 1 października placówki będą już oceniane na podstawie wyników wskaźników.