RSV (syncytialny wirus oddechowy), który wywołuje infekcje układu oddechowego, jest szczególnie groźny dla niemowląt i osób starszych. To też jedna z najczęstszych przyczyn hospitalizacji niemowląt w Polsce. Fundacja Instytutu Matki i Dziecka w „Kompasie gotowości na RSV u niemowląt” przygląda się problemowi z czterech perspektyw: szpitali, systemu ochrony zdrowia, personelu medycznego oraz rodziców. Wspólnym mianownikiem jest pytanie, czy zamiast przygotowywać się przede wszystkim na leczenie skutków kolejnego sezonu infekcyjnego, można wcześniej ograniczyć jego skalę.

Dzieci bez czynników ryzyka

W sezonie 2022–2023 z powodu zakażenia RSV do szpitala trafiło ponad 20 tys. dzieci poniżej 5. roku życia. Aż 70–80 proc. hospitalizowanych stanowiły noworodki i niemowlęta. Co istotne, ciężki przebieg zakażenia nie dotyczy wyłącznie dzieci, które już wcześniej można zakwalifikować do grup ryzyka. Prawie 95 proc. dzieci hospitalizowanych z powodu RSV nie wykazywało przed zachorowaniem żadnego ze zdefiniowanych czynników ryzyka ciężkiego przebiegu choroby.

Skala wykrywanych zakażeń również rośnie. Od 1 stycznia do 15 grudnia 2025 r. odnotowano ponad 94 tys. przypadków RSV, czyli ponad dwa razy więcej niż w analogicznym okresie 2024 roku, kiedy było ich blisko 40 tys. Najbardziej narażone pozostają najmłodsze dzieci. W 2025 r. w grupie do 2. roku życia stwierdzono ponad 33 tys. zakażeń.

Problem jednego dziecka problemem szpitala

RSV stanowi szczególne wyzwanie ze względu na sezonowość. Zachorowania kumulują się jesienią i zimą, czyli w czasie, kiedy rośnie również liczba innych infekcji dróg oddechowych. W tym samym okresie zwiększa się więc liczba dzieci wymagających pomocy ambulatoryjnej i hospitalizacji. Przez to w szczycie sezonu oddziały pediatryczne i SOR-y pracują na granicy możliwości.

Duża liczba przyjęć oznacza większe zapotrzebowanie na łóżka i personel, a jednocześnie utrudnia przeprowadzanie planowych hospitalizacji. Problem nie kończy się na oddziałach pediatrycznych. Zajęte są również miejsca na intensywnej terapii, potrzebne m.in. dzieciom po planowych zabiegach. W efekcie część wizyt i operacji trzeba przesuwać. Jak wskazują eksperci, od listopada do lutego miejsca te są często zajęte przez dzieci wymagające leczenia z powodu infekcji.

– RSV to temat, który nie omija również wysokospecjalizowanych ośrodków, które na co dzień koncentrują się na leczeniu innych, często bardzo złożonych schorzeń – podkreśla prof. Marcin Czech, epidemiolog i specjalista zdrowia publicznego. Dzieci hospitalizowane z innych powodów mogą zakazić się RSV przed przyjęciem, co wpływa na funkcjonowanie całych oddziałów.

Dodatkowym wyzwaniem jest wysoka zakaźność wirusa. Ponad połowa transmisji (dokładnie 54,8 proc.) pochodzi z najbliższego otoczenia dziecka, czyli m.in. od rodziców, rodzeństwa czy dziadków. Noworodek może więc zetknąć się z RSV praktycznie od pierwszych dni życia.

Niewystarczająca ochrona niemowląt

W Europie 23 kraje rekomendują immunizację niemowląt przeciw RSV, a w 19 jest ona finansowane systemowo. Dane z praktyki klinicznej m.in. z Hiszpanii, Francji, Stanów Zjednoczonych i Chile wskazują, że szerokie programy uodparniania na wirusa mogą znacząco ograniczyć liczbę ciężkich zachorowań. W analizowanych krajach liczba hospitalizacji związanych z RSV spadła o 70–98 proc.

Największe korzyści odnotowano tam, gdzie ochroną objęto wszystkie niemowlęta w pierwszym roku życia.

W Polsce nie funkcjonuje powszechny program profilaktyczny RSV obejmujący wszystkie niemowlęta. Do niedawna profilaktyka opierała się przede wszystkim na przeciwciałach monoklonalnych stosowanych u dzieci z grup wysokiego ryzyka. Wymagała spełnienia określonych kryteriów i podawania kolejnych dawek w trakcie sezonu. Tymczasem większość niemowląt trafiających do szpitali z powodu RSV wcześniej nie miała czynników ryzyka ciężkiego przebiegu zakażenia. Autorzy „Kompasu” wskazują, że objęcie profilaktyką wszystkich niemowląt mogłoby jednocześnie ograniczyć liczbę ciężkich zakażeń i hospitalizacji oraz odciążyć SOR-y, POZ i oddziały pediatryczne.

Koszty RSV nie kończą się na szpitalu

Ciężkie zakażenia RSV oznaczają koszty związane z hospitalizacją, diagnostyką, pracą personelu, a w najcięższych przypadkach również intensywną terapią. Konsekwencje wykraczają jednak poza system ochrony zdrowia. Hospitalizacja lub ciężka infekcja małego dziecka zwykle oznacza konieczność pozostania jednego z rodziców w domu. – Zakażenia RSV generują istotne koszty nie tylko dla systemu ochrony zdrowia, ale również dla gospodarki i systemu ubezpieczeń społecznych – wskazuje prof. Marcin Czech.

Każda hospitalizacja, której udałoby się uniknąć, to mniej dni opieki, mniej nieobecności rodziców w pracy i niższe koszty społeczne. Dlatego powszechna profilaktyka jest przedstawiana w „Kompasie” jako inwestycja w stabilność systemu, a nie wyłącznie kolejny wydatek.

Lekarze mogą leczyć głównie objawy

RSV ma nieprzewidywalny przebieg, a leczenie jest przede wszystkim objawowe.

– RSV jest jednym z najważniejszych patogenów zakażeń dolnych dróg oddechowych u niemowląt. U noworodków i małych niemowląt może szybko prowadzić do zapalenia oskrzelików i niewydolności oddechowej wymagającej tlenoterapii, a w cięższych przypadkach także wentylacji mechanicznej – wskazuje dr n. med. Paweł Krajewski, neonatolog.

Problemem jest również to, że u najmłodszych pacjentów przebieg infekcji trudno przewidzieć. Nawet stosunkowo niewielkie objawy niewydolności oddechowej mogą skłonić lekarza SOR do pozostawienia niemowlęcia w szpitalu. Powodem jest ryzyko szybkiego pogorszenia stanu dziecka. Jak wskazują eksperci, w momencie przyjęcia nie zawsze można przewidzieć, jak infekcja rozwinie się w ciągu kolejnych 24 godzin.

Brak leczenia przyczynowego oznacza więc, że decyzje o obserwacji lub hospitalizacji opierają się przede wszystkim na ocenie ryzyka pogorszenia stanu dziecka. W szczycie sezonu taka ostrożność przekłada się jednocześnie na większe obciążenie SOR-ów i oddziałów pediatrycznych.

Rodzice potrzebują informacji

Ostatni element „Kompasu” dotyczy gotowości rodziców. Autorzy wskazują, że chaos informacyjny obniża gotowość do działania, a decyzje dotyczące profilaktyki podejmowane są często pod wpływem emocji, postrzegania ryzyka i obaw o bezpieczeństwo dziecka. Rodzice mierzą się z lękiem, czy podejmują właściwą decyzję, frustracją wynikającą z niespójnych rekomendacji i potrzebą uzyskania wiarygodnych danych.

Świadomość zagrożenia wprawdzie rośnie, ale, jak wskazują eksperci, nadal pozostaje niewystarczająca. Wśród rodziców wciąż funkcjonuje przekonanie, że RSV jest infekcją podobną do zwykłego przeziębienia. Dlatego edukacja powinna zaczynać się jeszcze przed narodzinami dziecka. Kobiety w ciąży powinny otrzymywać informacje zarówno o ryzyku związanym z RSV, jak i dostępnych możliwościach ochrony najmłodszych.

Jednocześnie skala zakażeń nie jest marginalna. Według danych przytoczonych w publikacji jedno na pięcioro dzieci poniżej 2. roku życia wymaga z powodu RSV ambulatoryjnej pomocy medycznej, a jedno na 50 niemowląt – hospitalizacji w pierwszym roku życia. Dlatego autorzy zwracają uwagę nie tylko na dostęp do profilaktyki, ale również na edukację i kompetencje zdrowotne rodziców. Informacja o RSV powinna być zrozumiała, spójna i przekazywana odpowiednio wcześnie, zanim rodzice będą musieli podejmować decyzję pod presją rozpoczynającego się sezonu infekcyjnego.

Gotowość zaczyna się przed sezonem

„Kompas gotowości na RSV” pokazuje, że konsekwencje zakażeń układają się w jeden łańcuch, a gotowości na RSV nie można sprowadzać do liczby łóżek przygotowanych na szczyt sezonu. Z perspektywy Fundacji IMiD powinna zaczynać się wcześniej – od profilaktyki i jasnych rekomendacji oraz przekazania rodzicom wiarygodnej informacji.

Doświadczenia innych państw przywołane w dokumencie wskazują, że szeroka ochrona niemowląt może znacząco ograniczyć liczbę hospitalizacji. Polska wciąż stoi przed decyzją, jak szeroko chce z tego narzędzia korzystać.

dla kogo immunizacja

Immunizacja niemowlęcia przeciw RSV nie jest szczepieniem. Dziecko otrzymuje w zastrzyku gotowe przeciwciała monoklonalne, które mają chronić je przed ciężkim przebiegiem zakażenia. Stosowane od lat przeciwciało krótkodziałające wymaga podawania kolejnych dawek w trakcie sezonu. Nowsze, długodziałające, podaje się jednorazowo. Jedno wkłucie ma zapewnić ochronę przez cały, trwający około pięciu miesięcy sezon infekcyjny.

Inną możliwością ochrony najmłodszych jest szczepienie kobiety w ciąży. Jej organizm wytwarza wtedy przeciwciała, które są przekazywane dziecku jeszcze przed narodzinami i chronią je w pierwszych miesiącach życia. Szczepionka przeciw RSV jest więc dostępna dla kobiet w ciąży, ale nie dla samych niemowląt.

Dzieci spełniające kryteria programu lekowego są kwalifikowane do immunoprofilaktyki przez lekarza w placówce, która realizuje program. W przypadku pozostałych dzieci rodzice mogą zdecydować się na podanie długodziałającego przeciwciała poza programem. Preparat jest dostępny na receptę, którą może wystawić dowolny lekarz, w tym m.in. pediatra czy lekarz rodzinny.