O realiach pracy techników aparatury medycznej, elektryków, hydraulików i konserwatorów w polskich szpitalach opowiedział Rynkowi Zdrowia Sebastian Kolemba, lider Ogólnopolskiej Inicjatywy "Techniczni w Szpitalu". Jak mówi, technicy aparatury medycznej zarabiają około 5,5 tys. zł "na rękę". Powoduje to frustrację wśród pracowników i ich odpływ do bardziej dochodowych sektorów. 

Czytaj więcej

Lekarz chciał 4 tys. zł za 7 godzin pracy. Jego oferta wywołała burzę

Duża odpowiedzialność i niskie zarobki. Szpitalne działy techniczne pustoszeją

Technicy szpitalni zarabiają często poniżej średniej krajowej. To duży kontrast nie tylko w porównaniu z zarobkami najlepiej opłacanych lekarzy kontraktowych liczonymi często w setkach tysięcy złotych miesięcznie, ale również z pensjami techników w innych branżach. Powoduje to odpływ wielu pracowników do oferującego wyższe stawki przemysłu.

– Naszą pracę trzeba przyrównać do służb utrzymania ruchu w przemyśle, a tam – według informacji za zeszły rok – wynagrodzenia netto są o ok. 3 tys. zł wyższe – mówi Sebastian Kolemba, lider Ogólnopolskiej Inicjatywy "Techniczni w Szpitalu".

Jak podkreślają przedstawiciele tej grupy zawodowej, na co dzień są oni narażeni na dużą odpowiedzialność. Ich praca ma wpływ na bezpieczeństwo chorych. Błąd technika utrzymania ruchu przy awarii zasilania lub instalacji tlenowej może mieć równie tragiczne konsekwencje co pomyłka chirurga.

– Błąd w każdym z tych zawodów może okazać się brzemienny w skutkach – zaznacza Sebastian Kolemba w rozmowie z Rynkiem Zdrowia, przywołując przykłady z własnej praktyki. – Miałem okazję zmieniać żarówkę w lampie operacyjnej, gdy pacjent już leżał na stole.

Jak wynika z odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia na poselskie interpelacje, nie ma jednak planów objęcia techników systemowymi mechanizmami podwyżek.

Czytaj więcej: Cisi bohaterowie szpitali w cieniu milionowych kontraktów. "Ministerstwo nie wie nawet, ile nam płacą"