Cała historia, która doprowadziła do obecnej sytuacji w Trybunale Konstytucyjny, zaczyna się w 2010 r., kiedy prezesem zostaje prof. Andrzej Rzepliński. Jego ambicją jest reforma TK, która ma polepszyć organizację pracy i sprawność orzeczniczą tej instytucji. Zapowiada to na początku kadencji.
Inicjatyw przechodzi bez echa, ale w TK powstają sędziowskie zespoły problemowe, które mijają opracować koncepcje reform na różnych odcinkach działania TK. Oficjalnie inicjatywa zostaje ogłoszona 9 kwietnia 2011 r., podczas dorocznego Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK z udziałem prezydenta Bronisława Komorowskiego, premiera Donalda Tuska i przedstawicieli najwyższych władz TK . Prof. Rzepliński informuje wtedy, że prace nad projektem ustawy zostały zakończone. Nikomu nie przeszkadza, że sędziowie sami piszą sobie ustawę, która reguluje również ich sprawy socjalno-bytowe i odpowiedzialność dyscyplinarną. Hasło prezesa o tym „krawiec, który szyje garnitur dla samego siebie”, zostaje przyjęte.