Jest szansa, że procesy w sądach wreszcie przyspieszą. Zbigniew Ziobro proponuje wprowadzenie finansowych sankcji za celowe przeciąganie procesów. Chodzi o świadome składanie kolejnych wniosków dowodowych, próśb o wyłączenie sędziego czy o lewe zwolnienia lekarskie przedstawiane przez obrońców.

Adwokat Paweł Rybiński, słysząc o najnowszej propozycji, mówi wprost: to absurd.

– Adwokat ma prawo podjąć wszystkie środki zmierzające do ochrony interesów klienta. Od sądu zależy, którym wnioskom da wiarę. W procesach karnych proponowana zmiana oznaczać będzie ograniczenie prawa do obrony – ocenia adwokat.

– Taki zapis może wręcz uniemożliwić reprezentowanie klienta przed sądem lub zniechęcić do podjęcia się takiej obrony – dodaje adwokat Marta Lech.

Mniej krytyczny w ocenie ministerialnych propozycji jest Włodzimierz Chróścik, radca prawny.

– Moim klientom zawsze zależało raczej na tym, by sprawę kończyć szybko. Nie obawiam się więc nowej kary – mówi. Twierdzi jednak, że często zbyt długie orzekanie wynika nie z zachowania stron, lecz zbyt długich odstępów czasu, bywa, że i kilka miesięcy pomiędzy rozprawami. A o nich decyduje sąd.

Prokurator Mateusz Wolny pytany o pomysł ministra sprawiedliwości mówi, że nie bardzo go rozumie.

– Strona może składać tyle wniosków, ile uważa za stosowne. To sąd jest od tego, by zgodzić się na ich przyjęcie lub odrzucić. Nie można karać strony, gdy sąd wniosek przyjmuje. Nie możemy też zapominać, że od kwietnia 2016 r. wróciliśmy do zasady prawdy materialnej. Jeśli więc wniosek może okazać się istotny dla sprawy, żaden sąd nie zgodzi się na jego odrzucenie. Bo w ten sposób naraża się na uchylenie wyroku – twierdzi prokurator. I dodaje, że jeśli ma się pojawić przepis mówiący o karach, musi być bardzo precyzyjnie sformułowany. Trzeba wyraźnie zapisać, że chodzi o sytuacje, gdy np. oskarżony zmienia obrońców, często pod koniec procesu, i w związku z tym wnosi o przerwę czy odroczenie.

Sędzia Marcin Łochowski, z Sądu Apelacyjnego w Warszawie przyznaje, że sąd niekiedy ma ograniczone narzędzia dyscyplinowania stron.

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Teraz z darmową dostawą i e‑wydaniem gratis!

ZAMÓW

– Sama idea jest słuszna. Trzeba ją jeszcze przekuć na konkretne rozwiązania. Dziś, gdy strona sprytnie wykorzystuje instytucje procesowe, np. składa wnioski o wyłączenie sędziego – z reguły bezzasadne – sąd ma związane ręce. Może tylko tak rozliczyć koszty procesu, by obciążyć nimi stronę spowalniającą orzekanie.

Minister twierdzi, że zmiany są konieczne. W 2016 r. sądownictwo kolejny raz zwolniło tempo.

Po publikacji "Rz"

Ministerstwo Sprawiedliwości nie planowało, ani nie planuje karania adwokatów za przeciąganie procesów.

W komunikacie z 20 stycznia 2017 r. dotyczącym założeń planowanej reformy sądownictwa Ministerstwo Sprawiedliwości zamieściło informację, że wśród projektowanych zmian będzie „wprowadzenie finansowych sankcji za świadome i celowe przeciąganie procesu przez strony”. Ministerstwo wyraźnie wskazało, że ewentualne sankcje mają dotykać tylko strony procesu a nie adwokatów, którzy nawet stając się pełnomocnikami stron, stroną w procesie nie są.

Ministerstwo wyjaśnia przy tym, że planowane rozwiązania zakładają jedynie możliwość obciążania przez sąd kosztami procesu w całości lub w części stronę, której świadome i celowe postępowanie w trakcie procesu przyczyniło się do jego nieuzasadnionego przedłużenia. I że sąd może podjąć taką decyzję wobec każdej ze stron, którą uzna winną takiego postępowania, niezależnie od wyniku sprawy.

Ministerstwo Sprawiedliwości podkreśla też, że projektowane zmiany pozostają obecnie wciąż w fazie koncepcyjnej, i przypomina, że po ostatecznym opracowaniu projektu zostanie on poddany konsultacjom międzyresortowym i opiniowaniu przez środowiska prawnicze.