Obok likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego (co jest jednym z kluczowych warunków Brukseli) czeka nas dużo większa reforma na sądowych szczytach. Sąd Najwyższy ma przejść rewolucyjną zmianę porównywalną z utworzeniem na nowo tego sądu po zmianach ustrojowych z 1989 r.

Czytaj więcej

Będą nowe izby w Sądzie Najwyższym. Sędziów czeka weryfikacja przed KRS

W myśl projektu dojdzie nie tylko do spłaszczenia struktury sądów powszechnych. Gruntownie zreformowany SN nie będzie duży, bo zamiast obecnych pięciu izb, byłyby tylko dwie: Izba Prawa Publicznego i Izba Prawa Prywatnego. Zajmowałyby się one tylko skargami nadzwyczajnymi, oceną ważności wyborów i rozstrzyganiem pytań prawnych, co miałoby zapewnić jednolitość orzecznictwa.

Obecni sędziowie izb: Karnej, Cywilnej, Pracy, Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Dyscyplinarnej mieliby zaś na ręce I prezes SN składać oświadczenia, czy chcą dalej orzekać, czy nie.

94 sędziów

liczy dziś mający pięć izb Sąd Najwyższy; 42 z nich to sędziowie nowi

Ci, którzy są już w SN od co najmniej dziesięciu lat, mogliby przejść w stan spoczynku, płatny w stu procentach.

Chcący dalej orzekać, musieliby się poddać ocenie Krajowej Rady Sądownictwa, której opinia trafiałaby do prezydenta. Ten wskazałby sędziom SN miejsce w jednej z dwóch nowych izb lub też w nowych sądach regionalnych.

To samo czekałoby negatywnie zaopiniowanych przez KRS. Odesłani w teren sędziowie zachowaliby swe uposażenie i tytuł: były sędzia SN.

– Jeśli projekt miałby wejść w życie, to jest pytanie, czy celem jest usprawnianie postępowań i czynienie sądownictwa przyjaźniejszego obywatelowi, czy pacyfikacja SN i odesłanie w stan spoczynku krytyków władz? – pyta sędzia Michał Laskowski, prezes Izby Karnej SN. Uważa on, że oferta dla „starych” sędziów SN jest pomyślana tak, by wybierali stan spoczynku.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

– To wręcz niemoralna propozycja – ocenia prof. Anna Rakowska-Trela, konstytucjonalistka z Uniwersytetu Łódzkiego.

– Tego typu rozwiązania co do zasady ewidentnie kolidują z gwarancjami niezawisłości sędziowskiej, chronionej przez zasadę ich nieusuwalności. Wprawdzie konstytucja przewiduje w art 180 ust. 5 możliwość zaistnienia wyjątków w tej mierze, na wypadek zmian w ustroju wymiaru sprawiedliwości, jednak rozwiązania takie wymagają daleko idącej ostrożności – komentuje Aleksander Stępkowski, sędzia SN i jego rzecznik prasowy. – Redukcja liczby sędziów wiązałaby się z jakimś mechanizmem oceny i weryfikacji, który z całą pewnością pierwsza prezes SN uzna za niedopuszczalny, jak to wielokrotnie podkreślała.

Czytaj więcej

Sąd Najwyższy
Prawnicy o rewolucji PiS w SN: niemoralna propozycja dla sędziów

Jest też problem z Krajową Radą Sądownictwa i jej obecną, upolitycznioną formułą, w której, w odróżnieniu od czynników unijnych, nic złego nie widzi rząd ani polski TK. Jeśli jej kształt się nie zmieni, skutki wadliwości jej rekomendacji do nowego SN czy sądów regionalnych dotkną także starych sędziów, którzy nie mieli dotychczas z nią do czynienia.

Czytaj więcej

Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński: Trzeba opanować anarchię, która panuje w polskich sądach

Główne założenia projektu

- Sąd Najwyższy ma się składać tylko z dwóch izb: Izby Prawa Publicznego i Izby Prawa Prywatnego.

- Sędziowie SN z co najmniej 10-letnim stażem mogą odejść w stan spoczynku. Oświadczenie tej treści złożą na ręce I prezes SN, a ta przekaże je prezydentowi. Ci, którzy skorzystają z tej procedury, zachowają pełne uposażenie sędziego SN do 65. roku życia.

- Jeśli sędzia SN będzie chciał orzekać dalej, musi się poddać ocenie KRS. Nie wiadomo, czy kształt Rady ulegnie zmianie.

- Kto uzyska pozytywną opinię KRS, będzie mógł zostać wyznaczony przez prezydenta do orzekania w nowym SN.

- Sędziowie SN bez pozytywnej oceny KRS niewybrani do SN trafią do sądów apelacyjnych (w nowej strukturze: regionalnych).

Czytaj więcej

Tomasz Pietryga: Sądowy przepis na katastrofę