Warszawa siódmy raz ruszyła z domów na noc w poszukiwaniu estetycznych wrażeń. Już można powiedzieć, że szaleństwo zwiedzania opanowało ponad 200 tys. osób. Rekord frekwencji Nocy Muzeów został więc pobity.

Największy problem przed „wyjściem w miasto” stanowił wybór spośród atrakcji serwowanych przez 158 instytucji. Od wysublimowanego spotkania z upiorami w Centrum Sztuki Współczesnej, po zabytkowe tramwaje na placu Narutowicza i klimat przedwojennej ulicy odtworzony na ulicy Próżnej.

[srodtytul]Dyskretny urok kolejek [/srodtytul]

Ale już sama tylko wycieczka Traktem Królewskim około godz. 21 pozwalała poczuć klimat tej imprezy.

Przed Belwederem kolejka do obejrzenia kancelarii premiera długa na... 120 dużych kroków – jak to obliczył jeden z czekających. Wysoki.

Na pl. Trzech Krzyży, zwykle opustoszałym o tej porze – grupki całymi rodzinami spieszące na zwiedzanie gmachu Sejmu. – Chcę synom pokazać miejsce znane z telewizji, salę obrad. A ponoć ma oprowadzać sam marszałek Bronisław Komorowski. To taki wstęp do obywatelskiej edukacji – przekonuje Marian Kukliński. Za rękę trzyma dwóch siedmiolatków, bliźniaków.

Na rondzie de Gaulle’a akurat kończy się kolejka do Muzeum Narodowego, od siedmiu lat najbardziej obleganej instytucji.

[link=http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/475413,476270.html] Czytaj więcej w Życiu Warszawy[/link]