Istnieją w przyrodzie ludzie wielcy, którzy już podczas swojego pierwszego razu doznają pełnej satysfakcji i uniesień tak intensywnych jak blask Alfa Centauri na bezchmurnym niebie. Po zakończonej sprawie inicjacyjnej i wyjściu z sali klienci, wciąż wstrząsani nieustającymi spazmami ekstazy, dziękują im, cytując „Pieśń nad pieśniami”. Doświadczone koleżeństwo wstaje wówczas z ław na korytarzu i spieszy z gratulacjami.
Jako młody adept w kancelarii prawnej wysłuchiwałem romantycznych opowieści starszych aplikantów lub młodych adwokatów, z gęsią skórką oraz wypiekami na twarzy. Były to pieprzne anegdoty, zazwyczaj okraszone niezbitymi dowodami na okoliczność pełnej dominacji pierwszy raz stającego pełnomocnika nad sądem lub obfitujące w sceny całkowitego okiełznania mocodawcy oraz wymuszenia jego posłuszeństwa, co obiektywnie wymaga najwyższej maestrii.