Mikołaj Małecki: Strzelanie na granicy "bez żadnego trybu"

Służby będą używać broni niezgodnie z zasadami, ale nie poniosą za to kary. Skojarzenia z projektami typu „bezkarność plus” są jak najbardziej na miejscu.

Publikacja: 19.06.2024 14:29

Straż graniczna przy granicy z Białorusią w miejscowości Ozierany Wielkie

Straż graniczna przy granicy z Białorusią w miejscowości Ozierany Wielkie

Foto: PAP/Paweł Supernak

Ministerstwo Obrony Narodowej opublikowało projekt zmian w przepisach „w celu usprawnienia działań Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, Policji oraz Straży Granicznej na wypadek zagrożenia bezpieczeństwa państwa” (nr UD73 z 17 czerwca 2024 r.). Na dzisiejszym posiedzeniu zajmuje się nim rząd. Projekt przewiduje między innymi dodanie do Kodeksu karnego nowego „kontratypu granicznego” (art. 25a). Przepis ma przesądzić, że „nie popełnia przestępstwa żołnierz, funkcjonariusz Policji lub Straży Granicznej, który z naruszeniem zasad” wydaje np. rozkaz otwarcia ognia lub sam oddaje strzały do ludzi.

Używanie broni niezgodnie z zasadami, ale bez kary

Proponowany art. 25a narusza konstytucyjną zasadę legalizmu. Organy władzy publicznej, w tym policjanci czy żołnierze, mają działać na podstawie i w granicach prawa. Tymczasem proponowany przepis przesądza, że służby będą używać broni niezgodnie z zasadami, ale nie poniosą za to kary. Skojarzenia z pomysłami „bezkarności plus” w związku z wyborami kopertowymi czy zakupami respiratorów w czasie pandemii są jak najbardziej na miejscu. Zasada jest identyczna: władza łamie prawo, a następnie wytwarza przepisy wykluczające odpowiedzialność karną na nadużycie uprawnień. Nie ma to nic wspólnego z regułami działania demokratycznego państwa.

Przyzwyczajanie żołnierzy czy policjantów do działania „bez żadnego trybu” rodzi ryzyko nadużywania uprawnień w innych sytuacjach na przyszłość. Sprawa Igora Stachowiaka, Dmytra Nikiforenki i innych ofiar przekraczania uprawnień przez funkcjonariuszy, powinna nas czegoś nauczyć: nie wolno tolerować łamania prawa przez przedstawicieli władzy. A tym bardziej nie wolno wpisywać tolerowania dla nadużyć władzy do przepisów Kodeksu karnego.

Potrzebna wyraźna podstawa prawna do strzelania

Jeśli istnieje potrzeba przyznania służbom większych lub bardziej precyzyjnych uprawnień, należy stworzyć przepisy kompetencyjne, a nie nowe kontratypy. To nie jedynie różnica terminologiczna. Przepis kompetencyjny mówi: „Żołnierz ma prawo zrobić to i to...”. Taka konstrukcja prawna jest zgodna z zasadą legalizmu. Jeśli Ministerstwo Obrony Narodowej chce dać służbom do ręki broń, by strzelali do ludzi w sytuacji ostatecznej potrzeby, to należy stworzyć wyraźną podstawę prawną do takiego działania. A co najważniejsze: przepis kompetencyjny wiąże od momentu jego wejścia w życie. Nie dotyczy zdarzeń z przeszłości, które już miały miejsce. Nowa kompetencja wprowadzona do ustawy nie działa wstecz.

Dla odmiany, przepis kontratypowy ma postać: „Żołnierz nie popełnia przestępstwa, gdy zrobi to i to...”. Zatem żołnierz robi coś nie tak („łamie zasady”), nie ma prawa strzelać, jego działanie przekracza granice obrony koniecznej, lecz nie jest przestępstwem – to założenie proponowanej regulacji. Jeśli organy władzy łamią prawo, muszą za to odpowiadać karnie. Inaczej konstytucyjna zasada legalizmu przestaje mieć sens. Ponadto przepis kontratypowy działa na przyszłość, ale i na przeszłość. Sąd stosuje prawo nowe lub korzystniejsze dla sprawcy, co wynika z art. 4 k.k. Zatem po wejściu w życie przepisów proponowanych przez MON każdy funkcjonariusz, który już przekroczył uprawnienia w związku z sytuacją na granicy, będzie sądzony w oparciu o przepisy mówiące: nie popełniłeś przestępstwa. Wiemy, że incydenty z nieusprawiedliwionym użyciem broni już się zdarzały. Projekt zmierza do zablokowania możliwości rozliczenia tych działań zgodnie z prawem obowiązującym w dniu ich zaistnienia.

Czytaj więcej

Dlaczego żołnierzy na granicy skuto kajdankami? Żandarmeria Wojskowa wyjaśnia

Strzelanie nie tylko na na granicy z Białorusią

Przepis może być nadużywany. Otwarcie ognia do ludzi będzie bezkarne, „jeżeli okoliczności wymagają natychmiastowego działania”. Każdy może inaczej ocenić konkretną sytuację i zawsze będzie można powiedzieć: musieliśmy działać natychmiast. Ale to nie jedyna wada proponowanych przepisów.

Przyjrzyjmy się art. 25a pkt 4, zgodnie z którym naruszenie zasad użycia broni będzie bezkarne w przypadku „konieczności przeciwstawienia się osobie niepodporządkowującej się wezwaniu do natychmiastowego porzucenia broni, materiału wybuchowego lub innego niebezpiecznego przedmiotu, którego użycie może zagrozić życiu, zdrowiu lub wolności tego żołnierza, funkcjonariusza Policji lub Straży Granicznej lub innej osoby, lub która usiłuje bezprawnie odebrać broń żołnierzowi, funkcjonariuszowi Policji lub Straży Granicznej lub innej osobie uprawnionej do jej posiadania”.

Użycie broni do tłumienia demonstracji ulicznej albo burd na stadionie?

Nie ma tu w ogóle mowy o próbie przekroczenia granicy ani sytuacji przygranicznej! Przepis „legalizuje” użycie broni z przekroczeniem uprawnień nie tylko na granicy polsko-białoruskiej, ale wszędzie, w dowolnym miejscu i czasie na terenie całego kraju. Przykładowo, może służyć do tłumienia demonstracji ulicznej czy burd na stadionach. Ryzyko dla praw i wolności obywatelskich potęguje nieostre określenie „inny niebezpieczny przedmiot” (np. kij, kamień, butelka) oraz szeroko rozumiana wolność, która uzasadnia strzelanie bez opamiętania. Policja może powoływać się na tę podstawę w bardzo różnych sytuacjach niemających w ogóle nic wspólnego z sytuacją wojenną i ochroną granicy państwowej. To kolejny krok w stronę ustrojowej bezkarności organów władzy i zarządzania państwem „bez żadnego trybu”. Dobrze, że na etapie rządowym ten absurd został poprawiony, a przesłanka powiązana wprost z sytuacją na granicy.

Czytaj więcej

Sondaż: Kto akceptuje push backi na granicy? Wyłamuje się tylko jedna grupa

Kodeks karny to nie worek bez dna

Jeszcze nie otrząsnęliśmy się z populistycznych nowelizacji niszczących Kodeks karny, przygotowanych w resorcie Z. Ziobry, a już proponowane są dopiski uwsteczniające kodyfikację karną. Przepis liczy 30 linijek (sic!). Ma być wpisany w eksponowanym miejscu Kodeksu karnego, w części ogólnej, tuż obok syntetycznego art. 25 k.k., mówiącego o obronie koniecznej. Kodeks karny nie jest ustawą specjalną. To nie worek bez dna, do którego można wrzucać jakiekolwiek regulacje interwencyjne, podszyte populizmem. Potworna kaziustyka to kolejna wada omawianej propozycji.

Przepis jest nieakceptowalny z jeszcze poważniejszego powodu. Otóż dziś obywatele są skazywani na karę więzienia za to, że – podkreślmy – gołymi rękoma odepchnęli napastnika, bo zdaniem sądów przekroczyli granice obrony koniecznej (opisywałem takie przypadki na „Dogmatach Karnisty”). A tuż obok w tym samym Kodeksie ma być napisane wprost, że Policja może bez żadnych granic bezkarnie strzelać do ludzi ostrą amunicją... To przekracza granice praworządności i przyzwoitości.

Autor jest doktorem habilitowanym, wykładowcą Uniwersytetu Jagiellońskiego, prowadzi portal DogmatyKarnisty.pl

Ministerstwo Obrony Narodowej opublikowało projekt zmian w przepisach „w celu usprawnienia działań Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, Policji oraz Straży Granicznej na wypadek zagrożenia bezpieczeństwa państwa” (nr UD73 z 17 czerwca 2024 r.). Na dzisiejszym posiedzeniu zajmuje się nim rząd. Projekt przewiduje między innymi dodanie do Kodeksu karnego nowego „kontratypu granicznego” (art. 25a). Przepis ma przesądzić, że „nie popełnia przestępstwa żołnierz, funkcjonariusz Policji lub Straży Granicznej, który z naruszeniem zasad” wydaje np. rozkaz otwarcia ognia lub sam oddaje strzały do ludzi.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Rzecz o prawie
Łukasz Guza: Prokuratura w blasku fleszy
Rzecz o prawie
Daniela Wybrańczyk: Szybki rozwód, śmiały plan
Rzecz o prawie
Jacek Dubois: Zły przykład w dobrej sprawie
Rzecz o prawie
Marek Domagalski: Prokuratura pędzi po krętej drodze
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Rzecz o prawie
Natalia Daśko, Janusz Bojarski: Gdy żołnierze strzelają na granicy