Maria Sankowska-Borman: Pracodawca to instytucja, a nie konkretna osoba

Odspawanie niechcianych pracowników od stołków jest możliwe bez wymiany mebli w firmie.

Publikacja: 14.02.2024 02:00

Maria Sankowska-Borman: Pracodawca to instytucja, a nie konkretna osoba

Foto: Adobe Stock

Zmiany w strukturze zatrudnienia instytucji publicznych i prywatnych, będące konsekwencją wyborów wygranych przez KO, z jednej strony są naturalnym uprawnieniem nowych władz, które chcą dobierać pracowników, szczególnie tych najbliższych, wedle klucza kompetencji i zaufania, a z drugiej strony budzą obawy o zakres ewentualnych odwołań lub zwolnień i uprawnień do kwestionowania tych czynności przysługujących pracownikom.

Wywołują grozę tytuły doniesień medialnych epatujących sformułowaniami o chaosie, dwóch państwach prawa, buncie prokuratorów, braku zgody („szokującym”) na odwołanie czy zwolnienie, niewpisywaniu do KRS członków nowych władz mediów publicznych („pierwsze niepowodzenie” albo „wielka porażka”, w zależności od opcji politycznej). Zatrudnianie (albo zwalnianie) pracowników przez osoby, których niektórzy podwładni nie uznają za przełożonych, wprowadza zamieszanie i prowadzi do pytań, czy takie czynności są ważne, a także w jaki sposób zaistniała sytuacja wpływa na prawa pracowników.

Treść dostępna jest dla naszych prenumeratorów!

Kontynuuj czytanie tego artykułu w ramach e-prenumeraty Rzeczpospolitej. Korzystaj z nieograniczonego dostępu i czytaj swoje ulubione treści w serwisie rp.pl i e-wydaniu.

Rzecz o prawie
Ewa Szadkowska: Konsultacje, głupcze!
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Rzecz o prawie
Maciej Zaborowski: Jak to z betonowaniem Trybunału Stanu było
Rzecz o prawie
Mikołaj Małecki: Gwałt - liczy się brak zgody
Rzecz o prawie
Jacek Dubois: Prawo karne niczym zamek Neuschwanstein
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Rzecz o prawie
Katarzyna Batko-Tołuć: O sprawie Ewy Wrzosek, czyli tak trzymać, redaktorze!