Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie czynniki makroekonomiczne stoją za obserwowanym spadkiem skali zwolnień grupowych.
  • Które sektory gospodarki przechodzą transformację wymuszającą redukcję zatrudnienia.
  • W jakim stopniu kondycja niemieckiej gospodarki wpływa na plany redukcji etatów w Polsce.
  • W jaki sposób sztuczna inteligencja staje się nowym, realnym powodem zwolnień pracowników.

Ponad 28 tys. pracowników mają objąć zwolnienia grupowe zgłoszone do urzędów pracy od stycznia do końca lipca tego roku. To wprawdzie nadal sporo i więcej niż w tym samym okresie pierwszych lat po pandemii, ale ponad trzykrotnie mniej niż w rekordowym 2025 r., gdy statystyki planowanych zwolnień zawyżyły o 52 tys. osób zgłoszone w marcu wypowiedzenia zmieniające w Poczcie Polskiej, które objęły niemal wszystkich pracowników (zdecydowana większość przyjęła nowe warunki).

Jednak nawet bez Poczty Polskiej skala zwolnień zgłoszonych w ciągu siedmiu miesięcy 2026 r. jest o ponad jedną czwartą mniejsza niż rok wcześniej. Znacznie mniejsza w ujęciu rocznym – o ponad jedną trzecią – była też skala zwolnień grupowych zrealizowanych w pierwszej połowie br. (danych za lipiec jeszcze nie ma).

Tym spadkom nie dziwi się Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej (KIG), który zwraca uwagę na poprawiającą się koniunkturę w gospodarce, w tym przyspieszenie wzrostu PKB w II kwartale i rosnącą produkcję przemysłową, wspieraną m.in. przez związaną z obronnością produkcję specjalną, a także realizację projektów z KPO.

Czytaj więcej

Badanie: Polak po pracy zmęczony, wycofany i skłonny do kłótni

Efekt transformacji gospodarki

Ekspert KIG zwraca uwagę, że coraz bardziej oddalamy się od słabego okresu dla gospodarki (w 2023 i w pierwszej połowie 2024 r.), który w kolejnych miesiącach wywołał w części branż radykalne zmiany, w tym zamknięcia zakładów oraz restrukturyzacje i upadki firm. Zdaniem Soroczyńskiego, widoczny od połowy 2024 r. wzrost skali zwolnień grupowych był właśnie efektem tych zmian.

Ich wpływ jest teraz znacznie mniejszy, choć nadal widoczny w tym roku, gdy  większe zwolnienia grupowe ogłosiły m.in.: spółka Signify Poland, która do końca br. zamierza zredukować prawie 300 stanowisk, głównie w fabryce oświetlenia w Pile, czy IKEA Industry, która w kwietniu zgłosiła plany zwolnienia 160 pracowników (jednej trzeciej) w fabryce w Goleniowie i ok. 240 pracowników fabryki w Wielbarku. W ostatnich tygodniach szerokim echem w mediach odbiła się lipcowa zapowiedź zwolnienia kilkuset osób w zakładach grupy Grenvia-Famur: w nowosądeckiej Fabryce Urządzeń Górniczych Nowomag (ma zostać zamknięta) oraz zakładzie w Gorlicach. W lipcu o zwolnieniach grupowych, które mają objąć do końca I kw. 2027 r. do 950 osób poinformował też VeloBank, który niedawno przejął detaliczną część Citi Handlowego.

Tegoroczne statystyki zwolnień grupowych dowodzą, że nawet nadzieje na wzrost inwestycji z KPO i SAFE oraz związaną z tym poprawę koniunktury nie zapewniają ochrony przed większymi cięciami zatrudnienia, szczególnie tymi, które wynikają z transformacji gospodarki. Tymczasem jak w niedawnej rozmowie z „Rzeczpospolitą” mówiła Agata Filipowicz-Rybicka, główna ekonomistka Alior Banku, w Polsce szykuje się transformacja na wielką skalę, która jest konieczna dla utrzymania obecnego tempa rozwoju gospodarczego.

– Zjawisko zwolnień grupowych występuje cały czas, i to od lat. Teraz dotyczy np. branż, do których wchodzą nowe technologie i automatyzacja. Banki rezygnują z placówek na rzecz kontaktu przez komputer lub telefon, co powoduje zwolnienia w sektorze bankowym w całej Europie. W sklepach pojawiają się kasy samoobsługowe, czyli liczba osób potrzebnych do obsługi się zmniejsza – mówi Ewa Flaszyńska, dyrektorka Departamentu Rynku Pracy w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz adiunktka w Katedrze Ustroju Pracy i Rynku Pracy na Uniwersytecie Warszawskim. W swej książce „Zredukowani. Wsparcie pracowników zwalnianych grupowo w Polsce i w Europie” zwraca uwagę, że zwolnienia grupowe stają się stałym elementem europejskich rynków pracy.

– Polski rynek pracy jest na tle Europy w dobrym stanie, pomimo dużej liczby zwolnień i sporej liczby bezrobotnych – twierdzi Piotr Kuron, dyrektor w firmie LHH, która specjalizuje się w usługach wsparcia dla zwalnianych pracowników (outplacementu). Również w jej danych widać spadek liczby i skali projektów zwolnień grupowych, ale i tak przybywa osób dołączających do finansowanych przez firmy programów outplacementowych LHH. Łącznie jest ich nawet o 10-12 proc. więcej niż przed rokiem, co oznacza, że część pracodawców nadal zmniejsza zatrudnienie, choć na ogół firmy starają się unikać zwolnień grupowych m.in. ze względu na długotrwałe procedury i koszty wizerunkowe.

Czytaj więcej

AI coraz częściej trafia na listę wymagań w ofertach pracy

Wpływ Niemiec i AI

W sierpniowym badaniu koniunktury Polskiego Instytutu Ekonomicznego co 10. ankietowana firma deklarowała plany wzrostu zatrudnienia w najbliższych miesiącach, ale taka sama grupa zapowiadała jego ograniczenie. Przekraczająca w lipcu 906 tys. liczba zarejestrowanych bezrobotnych, jest większa prawie o 76 tys. niż rok wcześniej, co dowodzi, że znalezienie pracy nie jest dziś w wielu branżach i miejscach łatwe.

Zdaniem Piotra Kurona, który w LHH nadzoruje rynki niemieckojęzyczne, spora część restrukturyzacji i zwolnień w Polsce wynika z problemów gospodarczych Europy Zachodniej, w tym Niemiec, gdzie ostatnio ruszyła nowa fala zwolnień w sektorze automotive. Tymczasem wiele przedsiębiorstw w Polsce to spółki zachodnich, w tym niemieckich firm, albo ich poddostawcy – zależni w dużym stopniu od koniunktury gospodarczej za Odrą. Jak przewiduje Piotr Kuron,  skala cięć zatrudnienia może się zwiększyć pod koniec roku, gdy część firm uwzględni prognozy spadku przychodów w budżetach na 2027 r. 

Zdaniem eksperta LHH, coraz częściej pojawiają się też zwolnienia będące wynikiem rozwoju automatyzacji wspieranej przez AI, którą widać szczególnie w sektorze nowoczesnych usług dla biznesu. – W te wakacje po raz pierwszy usłyszałem od firmy, że powodem planowanych zwolnień jest wdrożenie sztucznej inteligencji – mówi Piotr Kuron, przyznając, że wcześniej nie wierzył w jej szybki wpływ na zatrudnienie.