Analiza dr. Macieja Pacha opublikowana pod koniec lipca na łamach „Rzeczpospolitej” ujawniła, że recenzentami w postępowaniu habilitacyjnym posła Koalicji Obywatelskiej Roberta Kropiwnickiego byli dwaj członkowie Państwowej Komisji Wyborczej wskazani do tego organu przez klub parlamentarny habilitanta. Sprawa wykracza więc poza świat nauki i akademię. Niestety po raz kolejny odsłania strukturalny problem polskiego prawa wyborczego: brak jasnych, kategorycznych i sankcjonowanych regulacji w zakresie konfliktu interesów wobec osób zasiadających w najwyższym organie wyborczym.
Czytaj więcej
Czy możemy wymagać od studentów pierwszego roku więcej niż od doktorów habilitowanych? – zastanawia się dr Maciej Pach z Poznańskiego Centrum Praw...
Recenzent i beneficjent
Co do faktów przytoczonych przez dr Pacha nie ma raczej sporu. Postępowanie habilitacyjne posła Roberta Kropiwnickiego przeprowadzono na Uniwersytecie SWPS. Wśród czterech recenzentów monografii „Pozycja ustrojowa posła w Polsce. Stan obecny i perspektywy” znaleźli się dwaj członkowie Państwowej Komisji Wyborczej. Obaj zasiadają w PKW drugą kadencję i obaj wskazani zostali przez klub Koalicji Obywatelskiej (na mocy art. 157 § 4a kodeksu wyborczego), a więc tę samą formację polityczną, której posłem jest habilitant.
Czytaj więcej
Przepisy kodeksu wyborczego wymagają pilnych zmian, które uszczelnią system finansowania kampanii wyborczych i zapewnią jego rzeczywistą transparen...
Pomijam fakty, które dr Pach wykazał w swojej analizie, że praca posła Kropiwnickiego nie zawiera hipotezy badawczej, stawia trywialne pytania i obarczona jest błędami merytorycznymi. Zmilczę również to, że (pomimo błędów) otrzymała od wszystkich recenzentów oceny pozytywne. Nie zagłębiam się w habilitację posła Kropiwnickiego, gdyż interesuje mnie ciekawszy aspekt tej sprawy, czyli co taka konfiguracja oznacza dla wiarygodności Państwowej Komisji Wyborczej? Obaj recenzenci bowiem to osoby, które w ramach PKW (jedna z nich w randze zastępcy przewodniczącego organu) współdecydują o przyjęciu lub odrzuceniu sprawozdań finansowych komitetów wyborczych, w tym komitetu partii, której posłem jest habilitant. Czy taki układ zależności jest do zaakceptowania w organie, którego jedynym kapitałem jest (mocno nadwątlone) zaufanie publiczne?
Prawo milczy
Kodeks wyborczy nie zawiera żadnego przepisu regulującego konflikt interesów członków PKW. Nie istnieje rejestr powiązań, obowiązek wyłączenia się z głosowania, ani zakaz podejmowania aktywności mogącej rodzić wątpliwości co do bezstronności. Przypomnieć też należy, że do procedury przed PKW nie ma zastosowania kodeks postępowania administracyjnego. Na co więc jesteśmy zdani? Niestety na nieprecyzyjny przepis, który można i chyba dzisiaj trzeba odczytać jako swoistą klauzulę ochronną, czyli art. 157 § 4e kodeksu wyborczego zakazujący działalności publicznej niedającej się pogodzić z pełnioną funkcją. Niestety nie został on wyposażony w jakikolwiek mechanizm egzekucyjny.
Czytaj więcej
Za naruszenie przepisów o reklamie politycznej sponsorowi, wydawcy lub dostawcy takich usług będzie mogła grozić kara do 6 proc. rocznego przychodu...
Przewodniczący Komisji nie jest przełożonym jej członków. Owszem posiada uprawnienia wynikające z art. 158a kodeksu wyborczego, ale idą one w kierunku reprezentacji i organizacji prac Komisji. Ani przewodniczący, ani PKW in gremio nie dysponują instrumentami dyscyplinującymi. Zaś sam Sejm (poszczególne siły polityczne), który powołuje członków PKW, nie ma motywacji do odwoływania osób, które sam powołał. Komisja Wenecka w kodeksie dobrej praktyki w sprawach wyborczych zastrzega, że organy powołujące członków komisji wyborczych nie powinny mieć swobody w ich odwoływaniu, ale jednocześnie wymaga przejrzystości i niezależności jej członków.
Pieniądze, polityka, wpływy
Sprawa posła Kropiwnickiego nie jest jedynym przykładem problematycznego uwikłania członków PKW. Kolejny z członków obecnego składu PKW piastuje jednocześnie stanowisko w zarządzie państwowego banku (największego w Polsce), na które powołał go osobiście premier. A zatem czy osoba współdecydująca o subwencjach partyjnych pozostaje w relacji zależności ekonomicznej od szefa rządu, będącego zarazem liderem partii politycznej? Inny z członków Komisji prowadzi systematyczną aktywność publicystyczną, zajmując stanowisko w bieżących sporach partyjnych, komentując chociażby decyzje Prezydenta RP, a wcześniej podważając jego wybór. Trudno to pogodzić z zakazem z art. 157 § 4e kodeksu wyborczego, nawet jeśli przepis ten jest de facto martwy.
Czytaj więcej
Senat chce chronić wyborców przed dezinformacją, ale czy przypadkiem w praktyce nie stworzy narzędzia do wyciszania niewygodnych głosów? Na nudnych...
Każdy z tych przypadków z osobna (czterech z dziewięciu członków Komisji) można tłumaczyć brakiem złej woli lub formalną legalnością. Tak, przepisy nie zostały złamane. Niestety razem tworzy to jednak obraz organu, w którym granica między funkcją wyborczą a siecią ekonomicznych, politycznych i zawodowych powiązań uległa zatarciu. Owszem w kadencji 2020-2024 pojawiały się zarzuty w stosunku do jej członków. Jednak nikt nie łączył funkcji w Komisji ze stanowiskami w zarządach instytucji rządowych, ani też nikt nie recenzował prac naukowych polityków partii, która wskazała go do PKW. Uwikłanie obecnej Komisji stanowi groźny precedens, który niestety został publicznie „przełknięty”. Karawana idzie dalej…
Skończmy z apelami, ustalmy reguły
W trzecim roku działania obecnej kadencji PKW raczej nie można oczekiwać radykalnej zmiany. Proponuję więc twarde reguły instytucjonalne. Ustalmy zakaz łączenia członkostwa w PKW z jakąkolwiek inną funkcją publiczną. Nałóżmy na członków PKW (wybieranych przez Sejm) obowiązek składania oświadczeń majątkowych i prowadzenia rejestru korzyści, dostępnego dla organów kontrolnych. Uregulujmy procedurę wyłączenia członka najwyższego organu wyborczego, jeżeli zachodzą okoliczności mogące budzić wątpliwości co do jego bezstronności. To rozwiązania możliwe legislacyjnie, dosyć proste i jak się wydaje mogące uzyskać większość w parlamencie. Trwałe zaś zabezpieczenie pozycji PKW m.in. wydłużenie kadencji (dziewięć lat), być może rotacyjny system wymiany członków (co trzy lata), gwarancja niezależności budżetowej (uzawodowienie i stan spoczynku) wymaga zakotwiczenia konstytucyjnego.
Poglądy przedstawione w niniejszym tekście stanowią wyłącznie opinię autora.
Autor jest radcą prawnym, byłym członkiem Państwowej Komisji Wyborczej (2020-2024), od lipca 2026 r. członkiem prezydenckiej Rady Nowej Konstytucji