Pod koniec sierpnia, jak co roku, wiele razy usłyszymy słowo „solidarność”. Wiadomo – obchodzimy 46. rocznicę porozumień społecznych z 1980 roku, które umożliwiły powstanie niezależnego od władz związku zawodowego właśnie o tej nazwie. Słowo to pojawiało się na murach strajkujących zakładów. Symbolizowało wsparcie dla tych, którzy sporo ryzykowali, buntując się przeciw władzy w tamtej epoce. To wsparcie też było ryzykowne, ale dobrowolne. Podobnie jak dobrowolne były zapisy do nowo powstałego związku.
Solidarność nie powinna być wymuszona
Dziś pod koniec sierpnia znów słyszymy o solidarności, ale tej przymusowej. Rząd szykuje podwyżkę podatku od najbogatszych osób, zarabiających ponad 1 mln zł. Chodzi o „daninę solidarnościową”, wprowadzoną w 2019 roku w celu zasilania nie tyle budżetu, co specjalnego funduszu wsparcia dla osób niepełnosprawnych. No i co, bogaczu, nie podzielisz się swoją fortuną z tymi, którzy naprawdę wsparcia potrzebują?
Czytaj więcej:
Dodatkowy podatek dla najbogatszych wzrośnie z 4 do 5 proc. I będą go płacili też przedsiębiorcy, którzy zostaną wyrzuceni – przez obniżkę limitu p...
Pro
Fakt, o podwyżce premier i minister finansów jasno powiedzieli. Ale przemilczeli to, co zapisano miedzy wierszami tej reformy. Otóż daniny solidarnościowej dziś nie płacą podatnicy rozliczający się zryczałtowanym podatkiem dochodowym. A ponieważ ryczałt dla najbogatszych już nie będzie dostępny, to nawet kilkadziesiąt tysięcy z nich jednak zapłaci tę daninę – tak dziś w „Rzeczpospolitej” rozszyfrowujemy zamiary rządu.
Niejedyna to ostatnio próba sięgnięcia do kieszeni podatników, uzasadniana wyższymi celami. Jak niedawno ujawniliśmy, rząd pracuje nad nową opłatą od alkoholi i papierosów, która ma finansować nowy fundusz na cele zdrowia. I co, koncerny tytoniowe i alkoholowe – nie wesprzecie solidarnie tych, którym zdrowie niszczycie?
Czytaj więcej:
Rząd chce ograniczyć ryczałt. Część przedsiębiorców będzie musiała przejść na skalę albo liniówkę i zapłacić wyższy podatek oraz składkę zdrowotną....
Pro
Z takimi emocjonalnymi zagrywkami trudno dyskutować. W praktyce bowiem jest jasne, że nie chodzi o wspieranie chorych czy niepełnosprawnych, co raczej o wydobycie finansów publicznych z coraz bardziej widocznych tarapatów. Szkoda, że przy tej okazji rządzący używają pięknego słowa „solidarność”, które raczej kojarzy się ze spontanicznym wspólnym działaniem, niż z przymusem.
W sierpniu 1980 roku robotnicy ze Stoczni Gdańskiej domagali się miedzy innymi „podania do publicznej wiadomości pełnej informacji o sytuacji społeczno-gospodarczej”. Bo ówczesne media, paraliżowane cenzurą, milczały nie tylko o strajkach, ale i o katastrofalnym stanie gierkowskiej gospodarki.
Nie ma co porównywać tamtej i obecnej sytuacji ekonomicznej czy politycznej, ale postulat jest aktualny: rządzie, graj w otwarte karty.
Czytaj więcej
Rząd chce wprowadzić 24-proc. stawkę PIT i podnieść próg, od którego obowiązuje stawka 32 proc. Zmiany obejmą też ryczałt, CIT i daninę solidarnośc...