Winston Churchill dobrze wiedział, jak strategiczne znaczenie ma Islandia. W wydanych w 1950 r. wspomnieniach „Wielki Sojusz” były już premier pisał: „Ktokolwiek kontroluje Islandię, trzyma mocno w ręku pistolet wymierzony w Wielką Brytanię, Amerykę i Kanadę”. Z tego powodu Wielka Brytania w czasie drugiej wojny światowej prewencyjnie zajęła kraj już w maju 1940 r. Nie chciała, aby pojawili się tu Niemcy.
Churchill zapewne nie mógł sobie jednak wyobrazić, że któregoś dnia o Islandię będą rywalizowały między sobą także potęgi wolnego świata. A taki układ zaczyna się tworzyć, odkąd Donald Trump powtarza, że widzi sąsiednią Grenlandię w Stanach Zjednoczonych. Strategiczne znaczenie Islandii jako klucza do Arktyki stało się jednak jeszcze ważniejsze, odkąd ruszył wyścig po znajdujące się tam metale ziem rzadkich. A także z chwilą, gdy ocieplenie klimatu otworzyło na dalekiej północy szlaki morskie, o które rywalizują Amerykanie, Europejczycy, Rosjanie i Chińczycy.