O skierowaniu bardzo obszernego, bo zawartego na ponad 800 stronach, aktu oskarżenia poinformował w środę rzecznik Prokuratury Regionalnej w Łodzi prok. Krzysztof Kopania.

11 mężczyzn, 9 kobiet, faktury na 30 mln zł

Jak podał, oskarżenie objęło 20 osób - w tym 11 mężczyzn i 9 kobiet - w wieku od 29 do 74 lat. Prokuratura zarzuca im udział w zorganizowanej grupie przestępczej, mającej na celu wyłudzanie zwrotu nadwyżki podatku VAT (naliczonego nad należnym), w związku z karuzelowym obrotem bitcoinami oraz pozornym obrotem oprogramowaniem komputerowym.

Poza tym zarzuty dotyczą wielomilionowych oszustw podatkowych, przestępstw skarbowych, nierzetelnego prowadzenia ksiąg rachunkowych, prania brudnych pieniędzy, podrabiania dokumentów i poświadczania nieprawdy w fakturach.

- Szacuje się, że w ujętym w akcie oskarżenia procederze wykorzystano kilka tysięcy faktur na łączną kwotę ponad 30 mln zł. Oskarżeni to podstawieni prezesi spółek wykorzystywanych w działalności przestępczej. Grożą im kary pozbawienia wolności do lat dziesięciu - zaznaczył prok. Kopania.

43-latka w centrum karuzeli

Z dowodów zebranych w śledztwie, prowadzonym przez Prokuraturę Regionalną w Łodzi oraz CBŚP, w centrum karuzeli finansowej, służącej wyłudzeniu podatku VAT, znajdowała się spółka, której podstawionym prezesem była ujęta w akcie oskarżenia 43-latka. Firma ta pozorowała prowadzenie giełdy, mającej pośredniczyć w kojarzeniu kupujących i sprzedających bitcoiny.

Według śledczych, w rzeczywistości działalności takiej nie prowadziła. Nie dysponowała nawet stosownym oprogramowaniem, które umożliwiałoby klientom logowanie się do systemu, lokowanie środków i zlecanie przeprowadzenia transakcji. Pełniła więc jedynie rolę ogniwa w łańcuchu podmiotów, które tworzyły tzw. karuzelę podatkową.

Czytaj więcej:

Faktury VAT Puste faktury, realna odpowiedzialność

Pro

Firma wykazywała jako dostawców kryptowalut dwie inne spółki, funkcjonujące jako tzw. znikający podatnicy. Kolejnym krokiem było wykazywanie sprzedaży bitcoinów pięciu innym spółkom, które pełnić miały funkcje brokerów. W składanych deklaracjach podatkowych, wykazywały one świadczenie usług poza terytorium kraju, co nie podlegało opodatkowaniu na terenie Polski, lub dostawy wewnątrzwspólnotowe towarów, na które stawka podatku VAT wynosi 0 proc.

Odbiorcami zagranicznymi bitcoinów miały być spółki z siedzibami na Cyprze i na terenie Wielkiej Brytanii. W rezultacie „brokerzy” wykazywali nadwyżkę podatku naliczonego nad należnym i składali wnioski o zwrot podatku nadpłacanego. Z kolei rzekomi nabywcy zagraniczni wykazywali zbycie kryptowalut dwóm polskim firmom, które wskazywane były jako ich sprzedawcy, znajdującej się w centrum karuzeli podatkowej spółce zarządzanej przez 43-letnią oskarżoną.

Ustalenia prokuratury wskazują, że prawdopodobnie nabyto na początku działalności pewną ilość kryptowaluty bitcoin, która następnie krążyła pomiędzy podmiotami zaangażowanymi w proceder, symulując rzeczywisty obrót. W ślad za deklarowanymi transakcjami w zdecydowanej większości przypadków dokonywano przelewów środków pomiędzy rachunkami bankowymi podmiotów uczestniczących w „karuzeli”.

Pozorowali sprzedaż aplikacji komputerowych

Kolejny stworzony przez grupę przestępczą mechanizm, który miał służyć wyłudzeniu podatku VAT, polegał na pozorowanym obrocie oprogramowaniem komputerowym. W tym celu utworzono spółki, które miały w takim obrocie uczestniczyć. Trzy z nich rzekomo stworzyły projekt aplikacji komputerowej, która po poddaniu audytowi przez podmiot zewnętrzny, miała być sprzedana spółce zarządzanej przez objętego aktem oskarżenia 59-letniego, podstawionego prezesa – z zawodu malarza.

Następnymi krokami było zbycie aplikacji kolejnym spółkom, a na końcu łańcucha sprzedaż jej poza granice Polski i złożenie wniosku o zwrot nadwyżki podatku VAT. Zagranicznymi nabywcami miały się stać spółki z siedzibą w Wielkiej Brytanii, Hongkongu i finalnie na Cyprze. Do wyłudzenia podatku ostatecznie nie doszło, ponieważ już pierwsza płatność spółki cypryjskiej na rachunek w polskim banku została zablokowana.

Czytaj więcej:

Biznes Weryfikacja kontrahentów – klucz do ochrony przed karuzelą VAT

Pro

Organizatorzy procederu w osobnym śledztwie

Śledczy ustalili, że podstawieni prezesi polskich spółek, które były kupowane na potrzeby procederu, jedynie firmowali działania podejmowane przez jego organizatorów, co do których toczy się odrębne postępowanie. Jako siedziby tych podmiotów wskazywane były m.in. Łódź, Poznań, Bydgoszcz, Płock, choć najczęściej nie dysponowały one lokalami umożliwiającymi prowadzenie działalności gospodarczej.

Rzekomych prezesów pozyskiwano przez znajomych. Na ławie oskarżonych zasiądą osoby o różnym wykształceniu, począwszy od podstawowego do wyższego prawniczego, a wśród nich także bezrobotni, utrzymujący się z prac dorywczych, jak i zatrudnieni jako pracownicy fizyczni.