Polskie postępowanie karne jest wyjątkowo konserwatywne. Niełatwo otwiera się na różnego rodzaju nowinki. My, prawnicy, zresztą także. Dla wielu z nas przełomową więc informacją i niewyobrażalnym skokiem technologicznym może okazać się planowana przez rząd nowelizacja procedury karnej. Otóż w sierpniu Ministerstwo Sprawiedliwości skierowało do konsultacji projekt ustawy, który ma kompleksowo uregulować stosowanie wideokonferencji. I to zarówno w postępowaniu przygotowawczym, jak i sądowym. Rozwiązanie, z którego każdego dnia korzystają setki tysięcy Polaków, być może w końcu na stałe trafi do procesu karnego. Po co najmniej 6 latach codziennych rozmów wideo przez telefon, Teams, Zoom i wszystkie inne komunikatory państwo odkryło, że świadek nie zawsze musi jechać kilkaset kilometrów po to, aby przez dwadzieścia minut odpowiadać na pytania w stylu: „Wysoki Sądzie, już nie pamiętam. Swoje pierwsze zeznania składałem już przecież w prokuraturze 5 lat temu”, albo „Skoro tak powiedziałam w prokuraturze, to musi to być prawda i to potwierdzam”. No, ale Polskę stać przecież na to, aby większość świadków i strony słuchać co do zasady podwójnie i to na żywo.