PROLOG

Pytanie nie jest retoryczne, skoro nasuwa się po lekturze recenzji z postępowania habilitacyjnego z nauk prawnych. Chodzi o postępowanie dotyczące Roberta Kropiwnickiego, w którym głównym zgłoszonym osiągnięciem naukowym była wydana w 2024 r. monografia pt. „Pozycja ustrojowa posła w Polsce. Stan obecny i perspektywy”.

Recenzentami w postępowaniu na Uniwersytecie SWPS byli: dr hab. Ryszard Balicki, prof. UWr, dr hab. Joanna Juchniewicz, prof. UWM, dr hab. Anna Rakowska, prof. UŁ oraz dr hab. Konrad Składowski, prof. UŁ.

Ówczesny habilitant jest posłem Koalicji Obywatelskiej (i byłym sekretarzem stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych), sprawującym mandat parlamentarny od dawna. To właśnie klub KO zgłosił Balickiego i Składowskiego do Państwowej Komisji Wyborczej. Obaj zostali wybrani i zasiadają w PKW już drugą kadencję.

AKT PIERWSZY

Pierwsza charakterystyczna uwaga prof. Balickiego dotyczy wyboru tematu monografii (s. 4–5 recenzji): „Wybór tematu należy uznać za w pełni uzasadniony, problematyka prawa parlamentarnego jest kwestią szczególnie istotną dla funkcjonowania systemu demokratycznego, a w polskiej literaturze naukowej brakowało monograficznego opracowania, całościowo poświęconego statusowi posła. Doktryna polskiego prawa konstytucyjnego do tej pory dysponowała analizami poświęconymi jedynie wybranym aspektom tytułowej tematyki. Monografia doktora Roberta Kropiwnickiego wypełnia więc istniejącą lukę (…)”.

Tymczasem w polskiej literaturze fachowej jest wiele opracowań o statusie posła, często szczegółowych i wartościowych. Wykorzystał je w swojej monografii Robert Kropiwnicki. Tyle że, co przyznaje inna recenzentka (prof. Anna Rakowska), w wielu miejscach odczuwalny jest „deficyt przypisów”. Ani Rakowska, ani ja nie zarzucamy komentowanej pracy pominięcia w bibliografii istotnych pozycji. Jednak wartościowe prace w tekście rozprawy powoływane są zbyt rzadko.

Pozbawioną hipotezy badawczej, usiłującą odpowiedzieć na trywialne pytania, napisaną często potoczną i niepoprawną polszczyzną książkę Roberta Kropiwnickiego wszyscy recenzenci ocenili bardzo wysoko

Można rozważyć koncepcję opublikowania monografii „ogólnej”, podsumowującej ustalenia poczynione w cudzych opracowaniach. Ma to sens, jeśli taka uogólniona perspektywa pozwoli wydobyć coś nowego i wartościowego. O tym, czy ów zamysł udało się zrealizować, można przekonać się zwłaszcza zapoznając się z podsumowaniem pracy.

Oto cytat z „Zakończenia” rozprawy (s. 292): „W myśl norm wszyscy posłowie mają jednakowe możliwości wypełniania mandatu, jednak praktyka pokazuje, że podział na koalicję i opozycję jest trwały w parlamentach demokratycznych. Zakłada on pewną instytucjonalizację opozycji jako istotnego podmiotu, który ma ważne role do spełnienia w systemie sprawowania władzy. Skutkiem tego podziału powinny być wyraźniejsze regulacje dające konkretne uprawnienia w pracy parlamentarnej posłom mniejszości, zwłaszcza w zakresie funkcji kontrolnej, jak również nadzwyczajnych działań legislacyjnych. Obecne rozwiązania zachowują równość, która w większości jest pozorna, ponieważ posłowie większości mają więcej możliwości oddziaływania na działalność parlamentu, co jest naturalną konsekwencją wygranych wyborów”.

Czytaj więcej

Karolina Zioło-Pużuk: W pięć lat Polska może osiągnąć średnią finansowania nauki w UE

Czuję zażenowanie ze względu na infantylny charakter tej wypowiedzi. A takich złotych myśli habilitanta w podsumowaniu jest wiele. Więcej przykładów przytoczę w recenzji dla jednego z czasopism naukowych.

Druga istotna uwaga prof. Balickiego odnosi się do generalnej oceny merytorycznej pracy (s. 5): „nie odnajduję w pracy twierdzeń oczywiście nieprawidłowych bądź też rażąco niekompletnych”.

Tymczasem z fragmentu na s. 181 wynika, że zdaniem autora książki sekretarze stanu, będący wedle niego tzw. ministrami bez teki, ponoszą odpowiedzialność konstytucyjną przed Trybunałem Stanu. Zatem należy wyjaśnić, że – po pierwsze – sekretarze stanu nie wchodzą w skład Rady Ministrów, a ministrowie bez teki, owszem, wchodzą, ale to inna kategoria. Po drugie, sekretarze stanu nie odpowiadają przed Trybunałem Stanu, bo art. 198 ust. 1 Konstytucji stanowi o członkach Rady Ministrów. Poseł Kropiwnicki powinien w związku z tym przed napisaniem książki zapoznać się z art. 147 Konstytucji, normującym skład rządu.

Otwieram książkę na s. 266, fragment dotyczy Rzecznika Praw Obywatelskich. Kropiwnicki pisze: „Odwołanie [RPO – przyp. MP] następuje wyłącznie przez Sejm, bez udziału Senatu, większością 3/5 głosów przy minimum połowie obecnych. Ustawa przemilcza, kto może uruchomić uchwałę [tak w oryginale – przyp. MP] o odwołaniu w przypadku zrzeczenia się urzędu. Należy przyjąć, że powinien to zrobić również Marszałek Sejmu”.

Zatem spójrzmy do ustawy o RPO, do art. 7 ust. 1 pkt 1: „Sejm odwołuje Rzecznika przed upływem okresu, na jaki został powołany, jeżeli zrzekł się wykonywania obowiązków”. Dalej mamy art. 7 ust. 3: „Sejm podejmuje uchwałę w sprawie odwołania Rzecznika, w przypadku określonym w ust. 1 pkt 1, na wniosek Marszałka Sejmu”.

System Informacji Prawnej LEX wykazuje, że obecne brzmienie art. 7 ustawy o RPO otrzymał 15 marca 2007 r. Nie zarejestrowała tego faktu monografia aspiranta habilitacyjnego z 2024 r., czyli dr. Kropiwnickiego, a rażącego błędu nie wychwycił też prof. Balicki.

Nie wystarczy, że kandydat do stopnia naukowego używa jakiejś metody. Powinien robić to poprawnie

W pracy Kropiwnickiego roi się od kiksów terminologicznych. Są to przypadki zaskakujące jak na doktora habilitowanego. Choćby powyżej już zacytowane „uruchomienie uchwały”. Organ władzy czy podmiot inicjuje podjęcie uchwały. Nie ma zaś czegoś takiego jak „uruchomienie uchwały”. Nie ma też np. „firmy” jako synonimu „przedsiębiorstwa”, na co zwróciła uwagę prof. Anna Rakowska, wyliczając więcej wpadek pretendenta do habilitacji.

Dalej pisze prof. Balicki (s. 6): „W monografii doktor Robert Kropiwnicki wykorzystał metody badawcze właściwe (i typowe) dla nauk społecznych. Kluczowa jest metoda prawno-dogmatyczna, służąca do dekodowania norm prawnych i niezbędna dla przeprowadzenia analizy językowej obowiązujących aktów prawnych”.

Sęk w tym, że w książce Kropiwnickiego odnajdziemy wiele przykładów nieporadnego posługiwania się tą metodą. Choćby w przytoczonym wyżej fragmencie na temat odwoływania RPO. Nie wystarczy, że kandydat do stopnia naukowego używa jakiejś metody. Powinien robić to poprawnie.

Mam po zapoznaniu się z książką Kropiwnickiego poważną obawę, że jego kompetencje w tym zakresie nie przewyższają kompetencji części studentów pierwszego roku studiów. Otóż studenci, którzy zdali egzamin z prawa konstytucyjnego, władają metodą dogmatyczną znacznie sprawniej niż dr hab. Kropiwnicki. To powód do zaniepokojenia stanem polskiej nauki prawa konstytucyjnego.

Zatem błędna jest konstatacja prof. Balickiego (s. 6): „Dokonany przez autora wybór metod badawczych pozwalających na realizację zamierzonych celów należy ocenić pozytywnie. Również efekty merytoryczne ich wykorzystywania nie budzą zastrzeżeń (…)”.

Na s. 7 Balicki stwierdza: „Autor recenzowanej monografii nie sformułował na wstępie swojej pracy hipotezy badawczej, chociaż to ona winna determinować kierunek prowadzonych badań i dążenie do rozwiązania określonego problemu badawczego będącego przedmiotem Jego zainteresowania”.

Już to fundamentalne niedopatrzenie powinno dyskwalifikować pracę. Nawet w doktoracie należy sformułować hipotezę badawczą. Tym bardziej w habilitacji. Okazuje się jednak, że w przypadku Kropiwnickiego uczyniono wyjątek. Dlaczego?

Odpowiedź prof. Balickiego (s. 7) brzmi następująco: nie ma w pracy Kropiwnickiego hipotezy badawczej, ale są liczne pytania badawcze, a autor rozprawy przekonująco uzasadnił, dlaczego wybrał taki a nie inny temat pracy.

Pytań badawczych jest aż dziesięć, ale często są trywialne. Przykłady: „Które funkcje Sejmu są najistotniejsze do wyznaczenia pozycji ustrojowej posłów?”; „Jaka jest rola posłów w procesie tworzenia prawa?”; „Jaki wpływ na pozycję posła ma obecność w koalicji rządzącej lub opozycji?”.

Gdy tak banalne pytania stawia habilitant – jestem zażenowany. Dziwi mnie, że nie wywołało to zażenowania u uznanego i doświadczonego recenzenta.

Zbyt łagodny recenzent, czyli prof. Balicki, konkluduje ocenę merytoryczną rozprawy tak (s. 11): „(…) należy podkreślić jednoznacznie pozytywną ocenę. Uważam, że recenzowana monografia autorstwa doktora Roberta Kropiwnickiego ma charakter kompleksowy, a zarówno zawarte w niej wnioski, jak i użyta argumentacja są klarowne i logiczne. Traktowane łącznie poszczególne części strukturalne pracy dają zarówno dobry obraz analizowanej materii, jak i są wyrazem intelektualnego wkładu Habilitanta w rozwój badań naukowych”.

Podsumujmy zatem: kompleksowa wprawdzie, ale pozbawiona hipotezy badawczej, za to niewolna od rażących błędów merytorycznych rozprawa habilitacyjna dr. Kropiwnickiego, poświęcona zagadnieniu już wszechstronnie (i znacznie dogłębniej) zbadanemu w polskiej nauce prawa konstytucyjnego, jednoznacznie spełnia wymogi merytoryczne stawiane habilitacjom.

Co więcej, Balicki dostrzega w pracy Kropiwnickiego intelektualny wkład w rozwój badań naukowych. Nie wiem, na czym ten wkład polega (nie dowiedziałem się tego także z pominiętych tu innych fragmentów recenzji). Muszę wierzyć na słowo prof. Balickiemu, że wkład Roberta Kropiwnickiego w naukę istnieje. Szanuję i lubię tego wrocławskiego profesora, ale od wiary wolę dowód.

A ocena formalna książki wyrażona przez Balickiego? Generalnie również bardzo pozytywna. Dla przyzwoitości na s. 13–14 recenzji wyliczył on kilka mankamentów stylistyczno-redakcyjnych, np. „zbyt publicystyczny zwrot” na s. 45 książki, czyli „wyrok na karę”. Tak, to napisał prawnik ubiegający się o habilitację!

Ponadto Balicki wskazuje na nadmierny skrót myślowy Kropiwnickiego ujawniający się na s. 131. O co chodzi? Zacytujmy Kropiwnickiego: „Zanim dojdzie do przygotowania projektu ustawy, który zostanie złożony jako poselski, koniecznym etapem jest jego napisanie”. Balicki ma rację, Kropiwnicki serio tak napisał. Cóż, to jeden z licznych w tej rozprawie iście kopernikańskich przewrotów naukowych.

We wnioskach końcowych recenzji (s. 15–16) prof. Balicki wyraża „pełne przekonania stanowisko” o spełnieniu przez pretendenta wymogów określonych w Prawie o szkolnictwie wyższym i nauce. Rozprawa Kropiwnickiego „stanowi znaczny i oryginalny wkład Autora w rozwój nauki polskiego prawa konstytucyjnego”. To sformułowanie, i tak dobitne, wzmocniono kolejnym: „Pozwala to jednoznacznie stwierdzić, że Habilitant spełnia omówione na wstępie wymogi stawiane w postępowaniu habilitacyjnym”.

AKT DRUGI

Drugą recenzję sporządziła prof. Joanna Juchniewicz. Także olsztyńska konstytucjonalistka wyraziła satysfakcję z powodu wyboru tematu przez habilitanta (s. 3 recenzji). Doceniła okoliczność, że Kropiwnicki omówił w książce nie tylko aspekty normatywne (prawne), ale też praktyczne; ponadto sformułował szereg postulatów zmian w prawie (postulatów de lege ferenda). Za szczególnie uzasadnione uznała nawiązania do praktyki ustrojowej ze względu na fakt, że autor monografii jest posłem z wieloletnim doświadczeniem.

Strukturę pracy prof. Juchniewicz uznała za „przemyślaną i logiczną”, a to dlatego, że Kropiwnicki najpierw analizuje zagadnienie mandatu poselskiego, następnie gwarancje jego wykonywania, a dopiero dalej przechodzi do rozważań poświęconych poszczególnym funkcjom parlamentu w kontekście działalności posłów. Z tą uwagą recenzentki się zgadzam.

Podzielam też spostrzeżenie prof. Juchniewicz (s. 3–4), że sformułowanie w pracy tak wielu (dziesięciu) pytań badawczych niesie ze sobą zagrożenie niepełną realizacją zamiaru autora, ponieważ „część odpowiedzi może okazać się niewystarczająca bądź niesatysfakcjonująca czytelnika”. Następnie recenzentka trafnie stwierdza: „W przypadku publikacji dra Kropiwnickiego również mogę wskazać hipotezy badawcze, które nie doczekały się (…) wystarczającej odpowiedzi, jak chociażby określenie funkcji najistotniejszych dla wyznaczenia pozycji ustrojowej deputowanego (uważam zresztą, że dla wyznaczenia pozycji ustrojowej posłów nie jest możliwe wskazanie, które funkcje Sejmu są najistotniejsze)”.

W tej sytuacji zaskakuje kolejny fragment recenzji Juchniewicz (s. 4): „Mimo tych uwag nie zmienia to mojej pozytywnej oceny celu badawczego i sformułowanych hipotez badawczych. Dla realizacji celu badawczego Habilitant wykorzystał metodę dogmatyczno-prawną”. Skoro tak, recenzentka powinna była uzasadnić, z jakich to powodów nie wyciąga konsekwencji z istotnego zarzutu postawionego habilitantowi.

Juchniewicz wytyka Kropiwnickiemu niekonsekwencję terminologiczną – i to nie błahą, a istotną, bo „mogącą prowadzić do wyprowadzenia błędnych wniosków” (s. 4). Recenzentka absolutnie ma rację, zarzucając autorowi książki, że nie odróżnia wygaśnięcia mandatu z mocy prawa od jego „wygaszania” (to drugie oznacza konieczność dokonania tzw. konstytutywnej czynności konwencjonalnej przez określony organ).

Co Robert Kropiwnicki sądzi o sprawie wygaśnięcia mandatów posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika?

Ponadto recenzentka wyraża – i znów ma rację – rozczarowanie (s. 4) przemilczeniem przez autora pracy habilitacyjnej problemu, który z całą mocą wystąpił w praktyce na przełomie 2023 i 2024 roku. Chodzi o sprawę wygaśnięcia mandatów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Sensownie brzmi uwaga Juchniewicz, że należałoby w książce o statusie prawnym posła przedstawić jakieś stanowisko w kwestii tego, co w sytuacji, gdy Sąd Najwyższy wyda postanowienie uchylające postanowienie Marszałka Sejmu stwierdzające wygaśnięcie mandatu, podczas gdy przesłanka wygaśnięcia mandatu obiektywnie zaistniała. To istotny problem praktyczny, całkowicie zbagatelizowany przez Kropiwnickiego. I znów – Juchniewicz stawia trafny zarzut, ale nie wyciąga z tego adekwatnych konsekwencji.

Dalej mamy m.in. wskazanie na kolejny kiks terminologiczny habilitanta. Zamiast o ujęciu na gorącym uczynku przestępstwa (art. 105 ust. 5 Konstytucji RP), Kropiwnicki pisze, że zatrzymanie posła „musi wydarzyć się bezpośrednio na miejscu przestępstwa lub w bliskim sąsiedztwie”.

Za „bardzo interesujące” uważa Juchniewicz wywody autora książki dotyczące zasady niepołączalności mandatu poselskiego z określonymi funkcjami czy stanowiskami (zasady incompatibilitas). I tym razem recenzentka nie stawia kropki nad i. Zarzuca habilitantowi, że – nie licząc lakonicznej wzmianki w zakończeniu książki – przemilczał problem dopuszczalności łączenia mandatu poselskiego ze stanowiskiem sędziego lub prokuratora w stanie spoczynku. Nic z tego jednak nie wynika, konkluzja recenzji jest pozytywna.

Juchniewicz trafnie zarzuca Kropiwnickiemu operowanie nieprecyzyjnym terminem „funkcja legislacyjna” zamiast poprawnym „funkcja ustawodawcza”. Tym niemniej – w jej ocenie – „treść rozdziału jest bardzo ciekawa i wartościowa”, o czym przesądzać mają zwłaszcza krytyczne uwagi Kropiwnickiego na temat ekspresowego tempa uchwalania ustaw. Tylko co w tym odkrywczego? Że proces ustawodawczy prowadzony jest nadmiernie pośpiesznie, wiadomo nie od dziś. Zatem również i tym razem poseł Kropiwnicki jako habilitant nic nie wniósł do polskiej nauki.

Natomiast w kontekście wywodów autora książki o funkcji kontrolnej recenzentka doceniła inkrustowanie ich odniesieniami do praktyki ustrojowej. Rzeczywiście bowiem sam podział na instrumenty kontroli realizowane przez Sejm, komisje sejmowe i indywidualnie przez posłów literalnie nic nie wniósłby do rodzimej nauki prawa konstytucyjnego.

Wreszcie, w rozdziale poświęconym funkcji kreacyjnej Sejmu habilitant – co doceniła recenzentka – tym razem nie uciekł od istotnego problemu praktycznego: wprowadzonej kilka lat temu zmiany trybu wyboru sędziowskich członków Krajowej Rady Sądownictwa (z sędziowskiego – na sejmowy).

W przekonaniu prof. Juchniewicz zakończenie książki stanowi „bardzo ciekawą lekturę” (s. 7), a to z uwagi na sformułowanie postulatów de lege ferenda. W tym fragmencie recenzji jej autorka wymienia najistotniejsze owe postulaty, uzasadniając, dlaczego uważa je za ważne.

Ocenę formalną pracy Kropiwnickiego recenzentka formułuje krótko i wypada ona pozytywnie. Zaletę ma stanowić „komunikatywny” język pracy. Zdarzające się „uchybienia” czy „niezręczności językowe” (autorka wskazuje kilka przykładów – s. 8) „nie wpływają (…) negatywnie na pozytywny odbiór pracy”.

W konkluzji recenzji Joanna Juchniewicz jednoznacznie stwierdza, że monografia Kropiwnickiego stanowi „znaczny wkład w rozwój dyscypliny”.

AKT TRZECI

Trzecią recenzję przedłożyła dr hab. Anna Rakowska, prof. UŁ (obecnie Anna Kacprzak).

Także i łódzka recenzentka zachwala wybór tematu monografii, używając w zasadzie identycznych argumentów jak prof. Juchniewicz (s. 4).

Ocena strony formalnej monografii sformułowana przez prof. Rakowską jest pozytywna, bo książkę „co do zasady” napisano „prawidłowym prawniczym językiem, w sposób atrakcyjny i zrozumiały dla czytelnika” (s. 4). Ta ocena kłóci się jednak z późniejszą obszerną wyliczanką rozmaitych niedociągnięć językowych. Rakowska wymienia bowiem 10 przykładów usterek w pracy (s. 5), choć starając się przerzucić winę za nie na wydawnictwo, a zdjąć ją z autora. Tym niemniej wysoce kompromitujące jest, że poseł Kropiwnicki nie wie, że komisje odbywają posiedzenia, a nie „zebrania” czy też pisze o „wyroku na karę” (?!), ponadto zaś myli „firmę” z „przedsiębiorstwem”. Wszystkie te uchybienia recenzentka z UŁ dostrzegła, ale podobnie jak inni recenzenci – przymknęła na nie oko w ramach końcowej oceny habilitacji Kropiwnickiego.

„Zanim dojdzie do przygotowania projektu ustawy, który zostanie złożony jako poselski, koniecznym etapem jest jego napisanie”. (...) Kropiwnicki serio tak napisał. Cóż, to jeden z licznych w tej rozprawie iście kopernikańskich przewrotów naukowych

Rakowska wysoko oceniła wstęp do monografii, twierdząc m.in., że w sposób atrakcyjny dla czytelnika wyjaśnia on, dlaczego autor zdecydował się wybrać taki a nie inny temat, a także z uwagi na to, że wyraźnie określa on cel pracy. Zakończenie recenzentka uznaje za „rozbudowane” i „ciekawe”.

Dalej autorka recenzji (s. 6–7) wskazuje zalety opracowania Kropiwnickiego: „1) konsekwentny i logiczny dla czytelnika układ treści; 2) kompletne ujęcie podjętego tematu, z uwzględnieniem zagadnień teoretycznych z pogranicza prawa publicznego i prywatnego, a także praktyki orzeczniczej i poglądów doktryny na opisywane w monografii zagadnienie; 3) sprawne i właściwe posługiwanie się przez Habilitanta aktami prawnymi, literaturą fachową, dokumentami źródłowymi oraz orzecznictwem; 4) doskonałe łączenie analizy teorii i praktyki parlamentarnej; 5) celność wniosków wyciąganych z prowadzonych rozważań, a także ich racjonalne uzasadnianie”.

Anna Rakowska odniosła się raczej lakonicznie do zawartości poszczególnych pięciu rozdziałów książki.

Otóż rozdział pierwszy jest „oczywiście potrzebny i ma charakter wprowadzający”. Jego zaletę ma też stanowić uporządkowanie rozważań.

Rozdział drugi zaś jest „niezwykle ważny dla rozważań na temat statusu posła”, ponieważ dotyczy gwarancji mandatu wolnego. Wywody w nim zawarte są „uporządkowane i ciekawe”, mają charakter systematyzujący wiedzę. Rozdział recenzentka ocenia jako „ciekawy i przygotowany prawidłowo”. Zgłasza też jednak doń pewne uwagi szczegółowe (s. 8–9), m.in. ponawia zarzut „niedosytu przypisów” czy też pominięcia orzeczenia TK w sprawie K 36/01, z którego wynika istota immunitetu jako środka ochrony niezależności i autonomii parlamentu, a nie przywileju posła.

Zaciekawił Annę Rakowską także rozdział trzeci, będący jej zdaniem swoistym „«przewodnikiem» po kolejnych stadiach procesu prawodawczego”. Znów jednak autorka recenzji narzeka na „niedosyt przypisów” (s. 9).

Rozdział czwarty poświęcony funkcji kontrolnej recenzentka ocenia jako trafnie podzielony na aż 18 podrozdziałów, która to potrzeba – jej zdaniem – wynikała z obszerności instrumentarium mieszczącego się w ramach realizacji owej funkcji parlamentu. Po raz wtóry Rakowska krytykuje „niedosyt przypisów” (s. 9). Docenia za to „interesujące” analizy dotyczące Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej Sejmu (s. 9–10).

Wreszcie, „ciekawy i prawidłowy” okazuje się i rozdział piąty (s. 10), ponadto jest on „wyczerpujący i potrzebny”. Krytyka spada tu na Kropiwnickiego tylko za kiks językowy w tytule jednego z podrozdziałów.

Za „wartość dodaną” Rakowska uznaje też zakończenie książki, w którym zebrano postulaty de lege ferenda.

W ramach konkluzji prof. Rakowska orzeka, że „tzw. »książka habilitacyjna« pana doktora Roberta Kropiwnickiego, z uwagi na swój poziom formalny i merytoryczny, spełnia warunki stawiane tego rodzaju publikacjom” (s. 10). Autorka recenzji zachwala „dobry warsztat naukowy”, „oczywistą i dostrzegalną znajomość przedstawianych zagadnień” oraz „prawidłowe i logiczne wnioski”. Publikacja Kropiwnickiego jest „wartościowa i ciekawa”. Stąd pozytywna konkluzja recenzji Łodzianki.

Recenzja Anny Rakowskiej jest – choć to ceniona i szanowana konstytucjonalistka – niezwykle powierzchowna. Nie spełnia oczekiwań formułowanych pod adresem recenzentów w postępowaniach habilitacyjnych wypowiadanie co rusz sakramentalnych formułek typu „rozważania ciekawe”, „niedosyt przypisów” itp.

Czytaj więcej

„Szkoła na nowo”: Czy na pewno „biało-czerwony pasek na świadectwie można sobie kupić”?

AKT CZWARTY

Czwartym recenzentem był dr hab. Konrad Składowski, prof. UŁ – podobnie jak prof. Ryszard Balicki zawdzięczający posłom Koalicji Obywatelskiej członkostwo w PKW. Już sam ten fakt powinien dyskwalifikować Balickiego i Składowskiego jako recenzentów w postępowaniu habilitacyjnym, mogą oni bowiem – przynajmniej w odbiorze zewnętrznym – mieć kłopoty z zachowaniem obiektywizmu i bezstronności ocen.

Konrad Składowski uznał wybór tematu rozprawy za trafny. Uzasadnił to podobnie jak inni recenzenci (s. 2).

Także cel pracy Kropiwnicki – w przekonaniu Składowskiego – wskazał jasno. Jest nim „zaprezentowanie obecnych rozwiązań w zakresie podstaw prawnych działalności posłów z uwzględnieniem praktyki ich stosowania” (s. 2). Na pytania badawcze sformułowane we wstępie habilitant odpowiada „konsekwentnie” (s. 2). Szkoda, że prof. Składowski nie zauważył, że sama prezentacja regulacji normatywnej, choćby i rozszerzona o analizę praktyki ustrojowej, to stanowczo za mało jak na wymogi habilitacyjne. Przydałoby się jednak dążenie do ściśle określonego celu badawczego, a nie poradził z tym sobie Robert Kropiwnicki.

Autor recenzji uważa inaczej – że cel daje się ustalić w oparciu o postawione pytania badawcze, zaś Kropiwnicki „właściwie skorelował” konstrukcję pracy z „założonymi celami badawczymi”. Metody badawcze autor wybrał także adekwatnie; właściwie nimi operuje (s. 3).

Usatysfakcjonowała Składowskiego liczba pozycji bibliograficznych wykorzystanych w książce (ok. 400), aczkolwiek jego zdaniem można było użyć jeszcze innych. Język pracy jest „komunikatywny i poprawny” (s. 3). Usterki są nieliczne, pracę dobrze się czyta. Jej dużą zaletę stanowi krytyczna analiza obowiązujących przepisów prawnych (s. 3).

Następnie prof. Składowski nawiązuje do treści poszczególnych rozdziałów. W odniesieniu do pierwszego sformułował drobne zastrzeżenie – otóż takim zagadnieniom jak zasada suwerenności czy istota przedstawicielstwa „można było poświęcić więcej miejsca” (s. 4). Mimo wspomnianego niedociągnięcia rozdział Składowski uznaje za „szczególnie istotny dla całej pracy” (s. 4), bo charakter mandatu w znacznym stopniu kształtuje pozycję ustrojową posła. W przekonaniu recenzenta habilitant przeanalizował rozmaite problemy występujące w praktyce i zaproponował wnioski de lege ferenda, zmierzające do ich wyeliminowania. Recenzent dodaje, że autor książki często ilustruje omawiane przepisy przykładami z praktyki.

Drugi rozdział – o gwarancjach mandatu wolnego – „jest napisany prawidłowo, rozważania są ciekawe, a wywody uporządkowane” (s. 5). Następnie Składowski zgłasza kilka uwag szczegółowych, np. w kontekście omówienia przez habilitanta zagadnienia immunitetu materialnego zarzuca mu (arcydelikatnie jednak), że poświęcił temu problemowi zbyt mało miejsca, w szczególności nie odnosząc się do polemik toczonych w tej sprawie przez polskich badaczy (s. 5). Z kolei polemice Kropiwnickiego z poglądem Krzysztofa Grajewskiego recenzent zarzuca niedostateczne zniuansowanie (s. 5).

Składowski lekko krytykuje wątek immunitetu formalnego i przywileju nietykalności posłów – jako że autor książki nie dość dobitnie zaznaczył znaczenie tych instytucji prawnych dla ochrony posłów, zwłaszcza opozycyjnych. Łódzki profesor zauważa także przeoczenie przez Kropiwnickiego problemu dopuszczalności objęcia mandatu przez sędziego lub prokuratora w stanie spoczynku, i to mimo że problem ten zaistniał w polskiej praktyce ustrojowej (s. 5). Dalej Składowski wymienia dwa podrozdziały, które ocenia najwyżej (dotyczące niepołączalności materialnej oraz niepołączalności podmiotowej), następnie kilka kolejnych również komentuje aprobująco, zgłaszając tylko dwie drobne uwagi polemiczne (s. 5–6).

Postulaty de lege ferenda są wprawdzie liczne, ale nieraz infantylne i nieprzemyślane. Choćby pomysł, aby od odpowiedzi na interpelację poseł miał prawo odwołać się do sądu

W rozdziale III poświęconym funkcji legislacyjnej Sejmu Składowski dostrzega „wielką zaletę” w postaci wielu nawiązań do praktyki ustrojowej oraz formułowania przez Kropiwnickiego niejednokrotnie krytyki omawianych regulacji oraz owej praktyki (s. 6). Ponadto recenzent docenił zgłoszone przez autora postulaty de lege ferenda (s. 6–7).

Rozdział IV dotyczący funkcji kontrolnej Sejmu ma – co zauważa Składowski – charakter opisowy. Recenzent uznał rozdział za napisany „poprawnie”, aczkolwiek zarzucił mu deficyty w zakresie powoływanej literatury przedmiotu. Zgodził się za to z polemiką z prof. Piotrem Uziębłą, opowiadając się za poglądem zaprezentowanym przez Roberta Kropiwnickiego (s. 7).

„Interesujący i prawidłowo napisany” jest również rozdział ostatni na temat funkcji kreacyjnej Sejmu (s. 8). Składowski zgłosił kilka uwag polemicznych, ale niedeterminujących oceny tego fragmentu opracowania autorstwa Kropiwnickiego.

„Zakończenie” – jak zauważa recenzent – podsumowuje całość rozprawy, ale też zawiera liczne postulaty de lege ferenda (s. 8). Postulaty Kropiwnickiego Składowski uznał za „szczególną wartość pracy” (s. 8).

W ramach konkluzji Konrad Składowski stwierdza, że rozprawa Kropiwnickiego to dzieło „przemyślane metodologicznie i merytorycznie”. Raz jeszcze podkreśla kompleksowy charakter podjętej problematyki. Szczególnie wysoko ocenia postulaty de lege ferenda. „Ujęcie celów badawczych, konstrukcja pracy, język, jakim została napisana, stoją na wysokim poziomie. Opracowanie ma charakter twórczy i przez to stanowi cenny wkład w rozwój badań naukowych” (s. 8).

Czytaj więcej

Dr Andrzej Dybczyński: Mit trzech procent nakładów na naukę

EPILOG

Pozbawioną hipotezy badawczej, usiłującą odpowiedzieć na trywialne pytania, napisaną często potoczną i niepoprawną polszczyzną książkę Roberta Kropiwnickiego wszyscy recenzenci ocenili bardzo wysoko. Przy tym mowa o dziele mocno odtwórczym, skoro praktycznie wszystko na temat statusu posła już w rodzimej literaturze z zakresu prawa konstytucyjnego napisano. Kropiwnicki jedynie zebrał to w całość, zresztą niejednokrotnie ignorując potrzebę umieszczania przypisów (nie jest to zarzut plagiatu, tylko „pisania z głowy”). Postulaty de lege ferenda są wprawdzie liczne, ale nieraz infantylne i nieprzemyślane. Choćby pomysł, aby od odpowiedzi na interpelację poseł miał prawo odwołać się do sądu. Nie ma lepszej koncepcji dodatkowego przeciążenia sądów, niż ten właśnie postulat posła Kropiwnickiego.

Nasuwa się pytanie, dlaczego tak słabą książkę oceniono tak wysoko. Odpowiedzi Czytelnicy muszą już udzielić sobie sami.

Poglądy dr. Macieja Pacha wyrażone w tekście stanowią wyłącznie wyraz jego przekonań i w żadnym wypadku nie mogą być utożsamiane ze stanowiskiem instytucji, w których jest zatrudniony.