Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaki deficyt i dług zakłada rząd w budżecie na 2027 r.
  • Dlaczego rząd nie planuje konsolidacji finansów publicznych.
  • Jakie podwyżki podatków planuje rząd i jak mają one zwiększyć dochody budżetu.
  • Na co rząd zamierza przeznaczyć największe wydatki w 2027 r.
  • Dlaczego rosnące koszty obsługi długu mogą ograniczyć możliwości finansowania wydatków w kolejnych latach.

Dochody budżetu państwa w 2027 r. mają wynieść 695 mld zł, a wydatki 977,6 mld zł – wynika z projektu przyjętego przez rząd w piątek. Deficyt może więc sięgnąć rekordowych 282,6 mld zł, czyli o prawie 11 mld zł więcej niż plan na 2026 r

Jaki będzie deficyt finansów publicznych w Polsce?

W relacji do wielkości gospodarki dziura budżetowa może sięgnąć ok. 6,4 proc. PKB, przy założeniu, że wartość PKB sięgnie ok. 4,4 bln zł, co oznaczałoby niewielki spadek wobec 2026 r. Jednocześnie większy ma być deficyt całego sektora finansów publicznych – 7,1 proc. PKB, czyli nominalnie ok. 310 mld zł. Jak poinformował minister finansów Andrzej Domański, ma się on nie zmienić w porównaniu z tym rokiem.

Wysoki deficyt będzie oznaczał dalszy wzrost zadłużenia. Jak czytamy w projekcie budżetu, państwowy dług publiczny, liczony według polskiej metodologii, ma zwiększyć się z 55,6 proc. PKB w 2026 r. do 57,1 proc. w 2027 r. Minister Domański przekonuje jednak, że przy uwzględnieniu przewidywanego wykonania budżetu i różnicy między ustawowym limitem deficytu a jego faktyczną realizacją, dług pozostanie poniżej progu ostrożnościowego wynoszącego 55 proc. PKB.

Według unijnej metodologii dług sektora instytucji rządowych i samorządowych ma wzrosnąć do 70,6 proc. PKB w 2027 r. wobec 67,9 proc. na koniec 2026 r., a biorąc pod uwagę przewidywane wykonanie – odpowiednio do 69,5 proc. z 67,6 proc. PKB.

Czytaj więcej

Rząd przyjął projekt budżetu na 2027 rok. „To szalenie ryzykowny plan”

Czy rząd redukuje deficyt?

Ekonomiści komentują, że brak redukcji deficytu sektora i szybki przyrost długu to jeden z najbardziej niepokojących elementów projektu budżetu na 2027 r. Jest to bowiem sprzeczne z wcześniejszymi deklaracjami i zapowiedziami rządu dotyczącymi stopniowej konsolidacji finansów publicznych.

Jeszcze w ustawie budżetowej na ten rok zakładano deficyt na poziomie 6,8 proc. PKB, co oznaczało oczekiwanie jego ograniczenia wobec 7,3 proc. w 2025 r. Według prognoz Komisji Europejskiej deficyt w tym roku miał wynieść 6,5 proc., a w przyszłym – spaść do 6,3 proc. PKB.

Trzeba też przypomnieć, że Polska jest w procedurze nadmiernego deficytu, a w średniookresowym planie budżetowo-strukturalnym obecny rząd obiecał, że zredukuje go poniżej 3 proc. PKB w 2028 r.

Budżet na rok wyborczy

– Rząd pokazał budżet, ale właściwie pokazał dziurę budżetową – skomentował na platformie X Leszek Skiba, były wiceminister finansów, obecnie członek zespołu doradców prezydenta. – Rząd wybrał zadłużanie. Od dawna zakładaliśmy, że konsolidacji w 2027 r. nie będzie, to jest wszakże rok wyborczy – wskazał Skiba.

Podobnie ocenia sytuację Marcin Zieliński, główny ekonomista FOR. – Rząd proponuje budżet na wybory, a rachunek wystawia przyszłym podatnikom, wykorzystując dobrą koniunkturę do maksymalizowania poparcia, a nie rozpoczęcia koniecznej konsolidacji fiskalnej – mówi nam Zieliński. – Jeżeli przy wzroście gospodarczym i niskim bezrobociu deficyt przekracza 7 proc. PKB, to co będzie w razie poważniejszego spowolnienia? – pyta retorycznie.

– Projekt na 2027 r. oznacza, że nie jest to budżet konsolidacyjny, a to oznacza także, że problem przesuwa się na kolejne lata – zauważa także Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. – Biorąc pod uwagę fakt, że aktualnie mamy relatywnie wysokie tempo wzrostu gospodarczego, ale w latach kolejnych będzie ono hamowało, jest się naprawdę czym martwić i zapewne zwrócą na to uwagę agencje ratingowe – zaznacza.

Jakie podwyżki podatków?

Rząd prognozuje na 2027 r. wzrost PKB o 3 proc., inflację na poziomie 2,8 proc. i 6-proc. bezrobocie. Uzasadnieniem dla braku konsolidacji nie może też być trudna sytuacja po stronie dochodów. Wprost przeciwnie – w projekcie budżetu można znaleźć potwierdzenie podwyżek podatków. Zapowiedziane już podniesienie stawki CIT z 19 do 22 proc., zmiany w fundacjach rodzinnych oraz wyższa stawka CIT dla branży energetycznej mają przynieść budżetowi łącznie dodatkowe 9,4 mld zł wpływów z tego podatku. Z kolei wyższa akcyza na alkohol oraz wyroby tytoniowe – 5,9 mld zł.

Do tego rząd chce wprowadzić zmiany w opłacie cukrowej, co ma dać 2,6 mld zł dodatkowych dochodów. Globalny podatek minimalny ma przynieść 2,4 mld zł, zmiana wysokości opłaty przedkoncesyjnej i koncesyjnej – 3,56 mld zł, a podatek rekompensujący (tzw. podatek cyfrowy) – 1,7 mld zł. Zlikwidowana ma być również tzw. ulga na internet. 

Tylko te zmiany oznaczają w sumie ok. 25 mld zł dochodów budżetowych wynikających z działań rządu, a nie tylko ze wzrostu gospodarczego. Inna sprawa, że jednocześnie korzystne dla podatników zmiany w PIT pomniejszą ten „dorobek” o ponad 10 mld zł. Nie wiadomo też, czy prezydent nie zawetuje podwyżek. Niemniej w budżecie zakłada się, że łącznie dochody będą w 2027 r. wyższe o niemal 11 proc. (ok. 68 mld zł) w porównaniu z przewidywanym wykonaniem na 2026 r. Wpływy z CIT mają zwiększyć się aż o 17 proc., z VAT – o 9,5 proc., z akcyzy – o 5,9 proc., a ze źródeł niepodatkowych – o 18,7 proc.

Czytaj więcej

Piotr: Arak: Obniżka podatków na której budżet zarabia

Wydatki rosną, a koszty długu biją rekordy

Z kolei po stronie wydatków nie widać większej skłonności do oszczędzania. W 2027 r. mają one sięgnąć 977,6 mld zł, czyli o około 58 mld zł więcej niż rok wcześniej. Rząd wyjaśnia, że podyktowane jest to realizacją jego najważniejszych priorytetów, tj. większych nakładów na bezpieczeństwo, zdrowie i inwestycje. I rzeczywiście, w ramach całego sektora finansów publicznych (razem z funduszami celowymi i pozabudżetowymi) na obronność trafić ma 198 mld zł (4,5 proc. PKB), na zdrowie – rekordowe 274,1 mld zł (minimalny poziom wydatków na zdrowie zwiększy się zgodnie z ustawą z 6,8 do 7 proc. PKB), na inwestycje w drogi i kolej – 62,4 mld zł, a na budowę elektrowni jądrowej – 8 mld zł.

Oczywiście rosną także wydatki na transfery społeczne, w tym 800+, 13. i 14. emeryturę, a państwo zabezpiecza także środki na 3-proc. podwyżki płac w sferze budżetowej i dla nauczycieli.

W zestawieniu budżetowych planów wydatkowych bardzo wymowny jest wzrost kosztów obsługi długu – do około 107 mld zł, czyli aż o 16,6 mld zł więcej niż w 2026 r. Wyraźnie pokazuje to, dlaczego odkładanie konsolidacji fiskalnej może być kosztowne: wysoki deficyt oznacza rosnący dług, a rosnący dług ogranicza przestrzeń do finansowania kolejnych priorytetów.