W rok 2022 polska gospodarka wchodziła z mocno rozgrzanym rynkiem pracy, któremu sprzyjał duży optymizm pracodawców. Przekładał się on na ambitne plany wzrostu zatrudnienia i podwyżek wynagrodzeń.
W ankiecie firmy Grant Thornton rekordowo duża, aż 36-proc., grupa szefów średnich i dużych firm zapowiadała wzrost liczby pracowników w 2022 r. Takich wskazań było prawie trzykrotnie więcej niż tych, które mówiły o spadku zatrudnienia.
Głównym wyzwaniem dla większości firm było wtedy zdobycie i utrzymanie pracowników. Tym bardziej że do Polski docierało zjawisko tzw. wielkiej rezygnacji, czyli fali pracowniczych odejść, które u nas wiązało się zwykle z odejściem do lepiej płatnej pracy.
Czytaj więcej
Pomimo spowolnienia na rynku pracy niedobór chętnych, szczególnie tych wykwalifikowanych, pozostaje barierą w działalności wielu firm.
Zachętą do poszukiwań lepszych warunków zatrudnienia była rosnąca liczba ofert pracy. Początek roku 2022 przyniósł przyspieszenie ich wzrostu, dowodząc, że pracodawcy szybko przystąpili do realizacji noworocznych planów. Według analizy Adecco i firmy Job Market Insights w styczniu 2022 r. liczba nowych ogłoszeń o pracy opublikowanych na portalach rekrutacyjnych i w mediach społecznościowych przekroczyła w kraju 392 tys., rosnąc o niemal 28 proc. w porównaniu z grudniem i o dwie trzecie w ujęciu rocznym.
Zmiana trendu
Tej gorączki rekrutacyjnej nie zahamowała początkowo nawet rosyjska agresja na Ukrainę. W rekordowym marcu pojawiło się w internecie prawie 447 tys. nowych ofert zatrudnienia, prawie o 57 proc. więcej niż rok wcześniej. Jednak wojna zaraz za naszą granicą, która podbiła koszty energii i uderzyła w przychody części firm, wkrótce zaczęła studzić rekrutacyjny boom.
Od kwietnia liczba nowych ogłoszeń zarówno w internecie, jak też w urzędach pracy zaczęła spadać, a w kolejnych sondażach stopniowo kurczyła się grupa pracodawców planujących wzrost liczby pracowników. Rosły jednocześnie obawy firm.
Jednak dane z rynku pracy dowodziły jego siły i dobrej kondycji. W urzędach pracy ubywało zgłoszonych tam bezrobotnych, a stopa bezrobocia rejestrowanego spadała z 5,9 proc. w styczniu 2022 r. do 5,1 proc. we wrześniu, utrzymując się na tym poziomie do listopada.
Wrześniowy raport firmy rekrutacyjnej Antal dowodził, że w ciągu ostatniego roku średnia liczba ofert pracy składanych specjalistom wzrosła z pięciu do ośmiu na osobę, czyli aż o 60 proc. Liderami nadal byli informatycy, którzy średnio otrzymywali po 32 oferty, czyli ponad 2,5-krotnie więcej niż rok wcześniej.
Czytaj więcej
Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło w listopadzie o 13,9 proc. rok do roku, po zwyżce o 13 proc. w październiku. To częścio...
Z kolei dane GUS pokazywały wzrost zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw, gdzie w dwucyfrowym tempie, licząc rok do roku, szły w górę wynagrodzenia, chociaż ich realny wzrost „zjada” od kilku miesięcy wysoka inflacja. Na odporność polskiego rynku pracy, który wchłonął też setki tysięcy uchodźców z Ukrainy, zwracali uwagę ekonomiści, komentując ogłoszone przed świętami dane GUS za listopad. Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było wtedy o 2,3 proc. większe niż rok wcześniej, a płace o 13,9 proc. wyższe w porównaniu z tym samym okresem 2021 r.
Nie sprawdziły się obawy o wzrost zwolnień grupowych, których po 11 miesiącach zgłoszono mniej niż rok wcześniej. – Rynek pracy w Polsce zgodnie z oczekiwaniami nadal jest w dobrej kondycji i odporny na zbliżające się spowolnienie – ocenia Mariusz Zielonka, ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan.
Wzrost pesymizmu
Dawid Pachucki, główny ekonomista PZU, zwraca uwagę, że liczba wakatów utrzymuje się na względnie wysokim poziomie, chociaż na koniec III kwartału 2022 r. (135,5 tys.) była prawie o 12 proc. mniejsza niż przed rokiem. Niepokoić mogą natomiast ogłaszane w grudniu wyniki badań firm, w których widać wyraźną przewagę planów zwolnień.
W ankiecie Grant Thornton tylko 13 proc. firm zapowiada na 2023 r. wzrost zatrudnienia, a do 23 proc., czyli prawie dwukrotnie w ujęciu rocznym, zwiększyła się grupa pracodawców planujących cięcia kadrowe.
Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP, przewiduje, że rok 2023 przyniesie co najmniej 0,5–1-proc. spadek zatrudnienia, choć bardziej realny jest spadek o 1,5–2 proc., co zbliży stopę bezrobocia rejestrowanego do 6 proc.