Duże firmy zwolniły dużo pracowników. Kryzys możę wywołąć nową falę

Choć dane GUS pokazują dobrą kondycję rynku pracy, to 12,9 tys. osób odeszło z firm w ramach zwolnień grupowych.

Publikacja: 21.09.2022 03:00

Duże firmy zwolniły dużo pracowników. Kryzys możę wywołąć nową falę

Foto: Adobe Stock

– Liczę, że pracodawcy nie będą lekkomyślnie zwalniać pracowników, tym bardziej że o tych dobrych nadal muszą konkurować – twierdzi Katarzyna Dębkowska, kierownik Zespołu Foresightu Gospodarczego w Polskim Instytucie Ekonomicznym, komentując obliczone przez „Rzeczpospolitą” dane dotyczące zwolnień grupowych zgłoszonych do urzędów pracy, a także zrealizowanych w ciągu siedmiu miesięcy tego roku.

W tym czasie w ramach zwolnień grupowych (również tych zaplanowanych w 2021 r.) pracę straciło ponad 12,9 tys. osób, o ponad jedną czwartą więcej niż rok wcześniej. Wiesława Lipińska, kierownik Zespołu ds. Promocji Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Warszawie, zwraca uwagę, że zmienia się branżowy profil firm zgłaszających zwolnienia. Podczas gdy w poprzednich latach były to głównie instytucje finansowe, w tym banki restrukturyzujące zatrudnienie w związku z rozwojem usług online i zamykaniem stacjonarnych oddziałów, to ostatnio przybywa zgłoszeń zwolnień grupowych od firm z sektora gastronomii, handlu detalicznego czy gospodarki magazynowej.

Trend spłaszczania

Jak twierdzi Łukasz Gajek, dyrektor w firmie doradczej Lee Hecht Harrison Polska, która specjalizuje się w usługach outplacementu, czyli wsparcia dla zwalnianych pracowników, w ostatnich miesiącach, gdy firmy zaczęły oceniać wpływ wojny w Ukrainie i kryzysu energetycznego na swoją działalność, dwukrotnie wzrosła liczba zapytań od potencjalnych klientów, a także skala planowanych przez nich zmian kadrowych.

Według niego z jednej strony widać trend do restrukturyzacji, w tym spłaszczania i upraszczania struktur organizacyjnych w firmach (co wiąże się z likwidacją części stanowisk menedżerskich). Z drugiej strony, widać już plany większych projektów restrukturyzacji w przemyśle, które związane są często z ograniczaniem skali biznesu wskutek zmniejszonych zamówień, tym bardziej że coraz większym problemem firm jest skokowy wzrost cen energii. O ile producenci żywności dość łatwo mogą przerzucić ten wzrost na konsumentów (i to robią), o tyle trudniej jest o to producentom sprzętu AGD, artykułów wnętrzarskich czy mebli, których dodatkowo dotyka ostre hamowanie inwestycji mieszkaniowych.

– Trwa kryzys i trzeba redukować koszty – podkreślał niedawno w rozmowie z „Parkietem” Maciej Formanowicz, założyciel i prezes giełdowej Grupy Forte, największej polskiej spółki meblowej, która zamroziła rekrutacje i zrezygnowała z pracowników tymczasowych. Jak zaznaczał Formanowicz, wysokie ceny energii i zapowiadane kolejne podwyżki, ostra presja płacowa, do tego rekordowa inflacja sprawiły, że wiele zakładów produkujących meble jest deficytowych.

– Widzimy, że wiele firm mrozi rekrutacje albo szykuje się do zwolnień. Mają już awaryjne scenariusze redukcji kosztów, które zakładają również zwolnienia pracowników, ale na razie wstrzymują się z ich ogłoszeniem – twierdzi Magdalena Warzybok, dyrektor zarządzająca firmy doradczej Kincentric Poland. Według niej ze względów wizerunkowych pracodawcy starają się unikać dużych zwolnień.

Wielka niepewność

Chociaż zarówno dane o rekordowo niskim bezrobociu, jak też ogłoszone we wtorek statystyki dotyczące sierpniowego zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw wskazują, że rynek pracy pozostaje w dobrej kondycji, to od początku kwietnia widać jego schładzanie. Zarówno sondaż Konfederacji Lewiatan, jak też wrześniowy Miesięczny Indeks Koniunktury (MIK) – badanie Polskiego Instytutu Ekonomicznego i BGK, wskazują, że wśród przedsiębiorców przeważają nastroje negatywne. Pesymizm widać też w najnowszym barometrze agencji zatrudnienia ManpowerGroup; prawdzie 24 proc. pracodawców zapowiada tam wzrost zatrudnienia w IV kwartale br., ale jednocześnie aż 24 proc. badanych planuje zmniejszenie liczby pracowników. To najwięcej od trzech lat.

Jak jednak zwraca uwagę Katarzyna Dębkowska, kierownik Zespołu Foresightu Gospodarczego w PIE, optymistycznym sygnałem jest, że firmy nie planują na razie drastycznych cięć kosztów kadrowych. Według wrześniowego MIK najbardziej popularnym sposobem, by zminimalizować koszty funkcjonowania firmy w obecnej sytuacji, było podniesienie cen własnych towarów lub usług (65 proc.). O zwolnieniach pracowników mówiło 8 proc. badanych firm, choć w planach ma je nieco większa grupa, bo 11 proc. ankietowanych przedsiębiorstw.

Problem w tym, że wywołany przez rekordową inflację spadek konsumpcji i związany z nią spadek produkcji i sprzedaży mogą zmniejszać popyt na pracę. W sierpniowym MIK po raz pierwszy od początku 2021 r. odsetek firm planujących w najbliższych miesiącach zwolnienia (12 proc.) był wyższy niż tych, które zapowiadały rekrutację nowych pracowników (11 proc.). We wrześniowym badaniu znów było widać minimalną przewagę planów zatrudnienia, ale z kolei bardzo powiększyła się grupa dużych firm, które zapowiadają zwolnienia – do 18 proc. z 8 proc. w sierpniu (choć 16 proc. chce zatrudniać pracowników).

Jak przypomina prof. Maria Drozdowicz-Bieć ze Szkoły Głównej Handlowej, przedsiębiorcy nie są skorzy zbyt szybko zatrudniać nowych pracowników, gdy nadchodzi ożywienie, ani zbyt szybko zwalniać ludzi, gdy nadchodzi spowolnienie. – W obu przypadkach decyzja obarczona jest sporą dozą niepewności i generuje dodatkowe koszty. Dlatego też firmy będą się raczej starały przeczekać kryzys – zauważa prof. Bieć.

– Liczę, że pracodawcy nie będą lekkomyślnie zwalniać pracowników, tym bardziej że o tych dobrych nadal muszą konkurować – twierdzi Katarzyna Dębkowska, kierownik Zespołu Foresightu Gospodarczego w Polskim Instytucie Ekonomicznym, komentując obliczone przez „Rzeczpospolitą” dane dotyczące zwolnień grupowych zgłoszonych do urzędów pracy, a także zrealizowanych w ciągu siedmiu miesięcy tego roku.

W tym czasie w ramach zwolnień grupowych (również tych zaplanowanych w 2021 r.) pracę straciło ponad 12,9 tys. osób, o ponad jedną czwartą więcej niż rok wcześniej. Wiesława Lipińska, kierownik Zespołu ds. Promocji Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Warszawie, zwraca uwagę, że zmienia się branżowy profil firm zgłaszających zwolnienia. Podczas gdy w poprzednich latach były to głównie instytucje finansowe, w tym banki restrukturyzujące zatrudnienie w związku z rozwojem usług online i zamykaniem stacjonarnych oddziałów, to ostatnio przybywa zgłoszeń zwolnień grupowych od firm z sektora gastronomii, handlu detalicznego czy gospodarki magazynowej.

Pozostało 80% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Rynek pracy
Szklane sufity w dużych spółkach mają pęknąć. Za mało kobiet we władzach
Rynek pracy
Chińskie firmy oburzyły kobiety. Do akcji wkraczają władze w Pekinie
Rynek pracy
Jakich pracowników szukają pracodawcy? Ta grupa nie może narzekać na brak ofert
Rynek pracy
Emigracja zarobkowa coraz mniej kusi Polaków. Najniższy odsetek od pandemii
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Rynek pracy
Ostra walka o dobre oferty pracy sezonowej. Kto może przebierać w pracownikach?