„Ponieważ pracodawcy wymagają od pracowników powrotu do biur, wielu pracowników rezygnuje z pracy. Głównym powodem rezygnacji jest chęć znalezienie zatrudnienia, które pozwoli im na dalszą pracę zdalną” – napisała na Twitterze główna ekonomistka ZipRecruiter, Julia Pollak.

Wzrosła także liczba dostępnych miejsc pracy, osiągając 11,5 miliona, to najwyższy poziom od rozpoczęcia zbierania takich danych w grudniu 2000 r. – wynika z danych raportu Job Openings and Labor Turnover Survey opracowanego przez BLS.

Wskaźnik wolnych miejsc pracy wzrósł do 7,1 proc. z 7 proc. w poprzednich dwóch miesiącach. Oznacza to, że w marcu na każdego bezrobotnego przypadało 1,9 wakatów. Prezes Rezerwy Federalnej, Jerome Powell, często wskazywał na „niezdrową” szczelność rynku pracy, która przyczynia się do wysokiej inflacji. Bank centralny ma ogłosić zmiany w polityce pieniężnej w środę, a jego celem jest ochłodzenie gospodarki na tyle, aby opanować inflację, ale nie na tyle, aby powstrzymać wzrost. Może to również wstrząsnąć rynkiem pracy.

Na razie amerykańskie firmy wciąż mają trudności ze znalezieniem i zatrzymaniem personelu. W szczególności sektor produkcyjny nadal boryka się z niedoborem siły roboczej, jak pokazały w poniedziałek dane – informuje CNN.

Z raportu BSL wynika, że liczba ofert pracy w handlu detalicznym i przemyśle wzrosła, podczas gdy liczba miejsc pracy w administracji rządowej oraz w transporcie, magazynowaniu i usługach użyteczności publicznej spadła.

- Pracownicy nadal rezygnują i są zatrudniani w szybkim tempie w dzisiejszej gospodarce. Ten „odpływ” jest pozytywnym znakiem umacniającego się rynku pracy, na którym pracownicy mogą odejść, szukać i uzyskiwać nowe możliwości – powiedziała CNN Elise Gould, starszy ekonomista z waszyngtońskiego Economic Policy Institute.

Przesłanie jest jasne: amerykański rynek pracy nadal zmierza w kierunku odzyskania poziomu sprzed pandemii – pisze CNN.

Czytaj więcej

USA: Dane z rynku pracy słabsze od oczekiwań