Komisja Europejska szacuje, że do 2020 r. w Europie będzie brakowało 800 tys. informatyków.
- Do wypełnienia tej luki aspirują Indie. Duży potencjał ludzi mają też Chiny. Może stamtąd nadejdzie pomoc. Miejmy nadzieję, że to jednak nasze szkolnictwo pomoże zapełnić tę lukę – stwierdził gość.
Do tej pory ogólna liczba studentów decydowała o dotacji dla uczelni. Teraz będzie ona zależała od liczby studentów przypadających na jednego wykładowcę. Im będzie ich więcej, tym państwowa dotacja na uczelnię będzie mniejsza.
- To nas niepokoi. Już na etapie studiów pracodawcy starają się zdobyć pracowników, stażami lub innymi zachętami. Jeżeli teraz zmniejszy się liczba studentów, będzie to problematyczne dla całej branży - ocenił Strzelecki.
- Rynek informatyczny jest coraz bardziej konkurencyjny i firmy muszą pomóc uczelniom w modelu mniej lub bardziej komercyjnym – dodał.
Przyznał, że jeszcze kilka lat temu Polska była atrakcyjnym krajem dla informatyków z Ukrainy czy Białorusi.
- W tej chwili wynagrodzenia na Ukrainie są porównywalne. Część z nich wraca na Ukrainę, a część wyjeżdża na zachód – tłumaczył.
Przypomniał, że w Charkowie jest ponad 40 uniwersytetów na 1,6 mln mieszkańców. - My takiego centrum kształcenia kadr nie mamy w Polsce – zaznaczył.
Strzelecki podkreślił, że jeżeli szkolimy informatyka, to on bardzo szybko zaczyna zarabiać pieniądze i szybko płaci podatki.
Tłumaczył ,że powstawanie centrów informatycznych w Polsce to kwestia tego, że jesteśmy efektywniejsi kosztowo.
- Z drugiej strony nasza kadra i umiejętności są znane szeroko na świecie. Polska jest zwykle notowana w pierwszej piątce krajów, które potrafią programować. Ważne jak będziemy to dalej rozwijali – mówił.
Gość zaznaczył, że jedynym źródłem informatyków są wyższe studia.
- Część firm i różnych organizacji przeszkala ludzi na programistów, co najmniej do etapu juniora. Jest takich szkół kilka – zaznaczył.
Strzelecki podkreślił, że przedsiębiorcy muszą aktywnie rozpocząć współpracę z uczelniami.
- Bez studiów i kształcenia kadry, nie ma szans, żebyśmy mogli się rozwijać – ocenił.