Świat coraz mniej boi się zbożowych gróźb Rosji

Rynki spokojnie zareagowały na decyzję Rosji o wyjściu z porozumienia o bezpiecznym eksporcie ukraińskiego zboża. – Wpływ wojny na ceny żywności jest coraz mniejszy. Świat liczy też, że porozumienie mimo wszystko zostanie przedłużone – mówi ekspert.

Publikacja: 18.07.2023 19:52

Masowiec ARGO I cumuje w terminalu zbożowym portu w Odessie

Masowiec ARGO I cumuje w terminalu zbożowym portu w Odessie

Foto: AFP

Napaść Rosji na Ukrainę w lutym zeszłego roku zatrzymała eksport z tamtejszych portów. Błyskawicznie przyniosło to wzrost cen żywności, w tym zbóż, na rynkach światowych, bo Ukraina należy do jej największych producentów. Widmo głodu zajrzało w oczy milionom mieszkańców zwłaszcza biedniejszych krajów, przede wszystkim w Afryce.

Zawarta rok temu przez Ukrainę, Rosję, Turcję i ONZ umowa zbożowa gwarantowała bezpieczny eksport zboża i nawozów z Ukrainy przez Morze Czarne. Była kilka razy przedłużana. Tym razem jednak, w poniedziałek, Rosja oznajmiła, że umowa o eksporcie ukraińskiego zboża przestała obowiązywać, że wstrzymała swój udział w tym porozumieniu. Moskwa groziła takim krokiem, ponieważ – jak twierdziła - kilka jej żądań dotyczących eksportu zboża i nawozów nie zostało spełnionych. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że Moskwa powróci do realizacji umowy, gdy jej warunki zostaną spełnione.

- Rozmawiałem z sekretarzem generalnym ONZ Antonio Guterresem o kolejnej rosyjskiej próbie wykorzystania głodu jako broni i destabilizacji światowego rynku żywności – poinformował we wtorek na Telegramie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Czytaj więcej

Wojna w Ukrainie. Co oznacza koniec umowy zbożowej?

Wskazał, że Rosja jako państwo terrorystyczne zagroziła życiu 400 mln ludzi w różnych krajach, które są uzależnione od ukraińskiego eksportu żywności. Jego zdaniem najbardziej krytyczna sytuacja jest w  krajach afrykańskich i azjatyckich, w Somalii, Etiopii, Sudanie Południowym i Jemenie.

Prezydent Żełenski przekonywał, że zachowanie umowy o bezpiecznym eksporcie ukraińskiego zboża drogą czarnomorską jest konieczne. Dodał, że Ukraina i ONZ będą wspólnie pracować nad jego przedłużeniem. W poniedziałek Żełenski stwierdził, że zaproponował prezydentowi Turcji Recepowi Erdoganowi i sekretarzowi generalnego ONZ kontynuację umowy, bez udziału Rosji. Erdogan o takiej możliwości mówił już wcześniej w czasie poprzednich zawirowań wokół przedłużenia porozumienia o bezpiecznym eksporcie ukraińskiego zboża.

- Wybuch wojny w Ukrainie miał ogromny wpływ na to co działo się z cenami żywności na świecie, w szczególności zbóż i roślin oleistych. Teraz jesteśmy jednak w sytuacji, kiedy ten wpływ wojny jest coraz mniejszy. Jak źle by to nie zabrzmiało, rynek już przyzwyczaił się do tego, że wojna jest – mówi Piotr Domagała, dyrektor ds. rynku agro w Santander Leasing. – Dobrze to było widać w poniedziałek, gdy Rosja ogłosiła decyzję o tym, że nie przedłuży swojego udziału w umowie eksportowej przez porty nad Morzu Czarnym. Na rynkach światowych nie zanotowaliśmy jakichś mocnych ruchów cen, podczas gdy miało to miejsce przy okazji zawirowań wokół gróźb Rosji o nie przedłużeniu umowy w poprzednich kwartałach – tłumaczy.

Ekspert Santander Leasing zwraca też uwagę, że Ukraina znalazła też inne, poza Morzem Czarnym możliwości eksportu swoich produktów rolnych. – Świat liczy też, że choć na dzisiaj umowa wygasła, bo Rosja postawiła dodatkowe warunki, to za chwilę jednak do niej wrócimy. W prace nad przedłużeniem porozumienia zaangażowana jest ONZ, KE, Turcja, Chiny i rządy wielu innych krajów. To wskazuje, że porozumienie eksportowe może być dalej realizowane – ocenia Piotr Domagała.

Dzięki utworzonym na podstawie umowy bezpiecznym korytarzom morskim z  trzech ukraińskich portów Odessy, Czarnomorska i Piwdennego Ukraina wyeksportowała ponad 32 mln ton pszenicy, kukurydzy i innych zbóż. Przyczyniło się to do znacznych spadków ich cen na rynkach światowych.

Ukraińskie zboże eksportowane jest także drogą lądową. Tranzytem m.in. przez Polskę ma trafiać do krajów biedniejszych. Brak nadzoru nad tym przewozem doprowadził do rozlania się ukraińskiego zboża na nasz rynek, co doprowadziło do spadków cen polskiego ziarna i wywołało protesty naszych rolników.

Napaść Rosji na Ukrainę w lutym zeszłego roku zatrzymała eksport z tamtejszych portów. Błyskawicznie przyniosło to wzrost cen żywności, w tym zbóż, na rynkach światowych, bo Ukraina należy do jej największych producentów. Widmo głodu zajrzało w oczy milionom mieszkańców zwłaszcza biedniejszych krajów, przede wszystkim w Afryce.

Zawarta rok temu przez Ukrainę, Rosję, Turcję i ONZ umowa zbożowa gwarantowała bezpieczny eksport zboża i nawozów z Ukrainy przez Morze Czarne. Była kilka razy przedłużana. Tym razem jednak, w poniedziałek, Rosja oznajmiła, że umowa o eksporcie ukraińskiego zboża przestała obowiązywać, że wstrzymała swój udział w tym porozumieniu. Moskwa groziła takim krokiem, ponieważ – jak twierdziła - kilka jej żądań dotyczących eksportu zboża i nawozów nie zostało spełnionych. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że Moskwa powróci do realizacji umowy, gdy jej warunki zostaną spełnione.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Rolnictwo
Słaba koniunktura obniża sprzedaż ciągników
Rolnictwo
Jaka będzie przyszłość rolnictwa?
Rolnictwo
Michał Kołodziejczak: Związek rolniczy Orka istnieje na razie tylko w Sejmie
Rolnictwo
Tajemnicza głodówka w Sejmie nieistniejącego związku
Rolnictwo
Dziwny strajk głodowy w Sejmie. Rolniczy związek nie istnieje, ale protestuje