Były szef Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej przyszedł na wczorajsze przesłuchanie w zaskakująco dobrej formie. Od razu zaatakował. Jego wersja przedstawiona w swobodnej wypowiedzi (rekordowo długiej, bo aż dwugodzinnej) brzmiała spójnie. [wyimek]Cel śledczych z opozycji? Ustalenie źródła przecieku o akcji Centralnego Biura Antykorupcyjnego[/wyimek]
Odwoływał się do emocji, w dramatyczny sposób przedstawiał się jako ofiara politycznej intrygi Mariusza Kamińskiego. W kilku momentach jednak przesadził z teatralizacją swojego wystąpienia. Np. gdy mówił, że „ma wiarę, nadzieję”. I zanim zdążył dokończyć, że chodzi mu o oczyszczenie się z zarzutów dało się usłyszeć „i miłość” z ust rozbawionych tym dziennikarzy.