Reklama
Rozwiń
Reklama

Poszukiwana Europa Plus

Miała być wielka ofensywa jesienna, jest wielka cisza wokół projektu Aleksandra Kwaśniewskiego, który w założeniu miał zagrozić pozycji PO i pożywić się jej upadkiem.

Publikacja: 28.10.2013 01:00

Eliza Olczyk

Eliza Olczyk

Foto: Fotorzepa/Ryszard Waniek

Europa Plus od tygodni jakby nie istniała. Ostatnie wieści o inicjatywie byłego prezydenta pochodzą z początku września, kiedy na Wiejskiej zebrali się regionalni działacze wszystkich podmiotów wchodzących w skład tej koalicji i widowiskowo się kłócili.

Od tego czasu wokół centrolewicowego projektu zapanowała cisza. Jeśli wierzyć Pawłowi Piskorskiemu, który obecnie pełni funkcję rotacyjnego przewodniczącego Europy Plus, ten bezruch nie oznacza śmierci całej inicjatywy. Za to cisza ma potrwać aż do stycznia przyszłego roku. Piskorski nie ukrywa, że dopiero wtedy będzie się można spodziewać jakiejś ofensywy medialnej.

Inicjatywie Kwaśniewskiego wyraźnie podcięła skrzydła partia Janusza Palikota, która postanowiła wchłonąć kilka innych podmiotów z koalicji Europa Plus. Pozostali, którzy nie chcieli wstąpić do Twojego Ruchu, czyli starej partii pod nową nazwą, wycofali się na z góry upatrzone pozycje i czekali, co z tego wyniknie. A teraz muszą się zastanowić, jak funkcjonować w nowym układzie sił w koalicji.

Dotychczas w Europie Plus, którą tworzyło dziewięć organizacji, obowiązywała zasada „jedna organizacja, jeden głos". Piskorski w rozmowie z „Rz" przyznał jednak, że jeżeli Twój Ruch wchłonie na przykład trzy inne podmioty, to pozostali nie mogą udawać, że wszystko zostaje po staremu. W tej sytuacji konieczne jest ustalenie, w jakim trybie będą podejmowane decyzje. Bo ani Stronnictwo Demokratyczne, ani Stowarzyszenie Ryszarda Kalisza, ani Socjaldemokracja Polska, które nie przystąpiły do Twojego Ruchu, nie zamierzają godzić się na to, żeby partia Palikota w drodze głosowania narzucała im niechciane działania.

Dlatego na razie wszystko jest w stanie zawieszenia. Nie ma decyzji co do przyszłorocznych wyborów do europarlamentu (mają się odbyć wiosną), nikt nie układa list kandydatów. Nie wiadomo nawet, kto po Piskorskim będzie kierował koalicją Europa Plus od stycznia.

Reklama
Reklama

Jeżeli zaś koalicja będzie zwlekała z rozwiązaniem wewnętrznych problemów, to może nie mieć już szansy wepchnięcia się na scenę polityczną. Inne partie bowiem nie pozwalają wyborcom o sobie zapomnieć. Platforma ma zapewnioną prasę, bo odbywają się u niej wybory regionalne, Jarosław Kaczyński jeździ po Polsce i mobilizuje zwolenników. To samo robi Leszek Miller. A o Europie Plus powoli wszyscy zapominają.

Na dodatek ze strony konkurencyjnego SLD dochodzą informacje, jakoby Miller miał już umówione spotkanie z Kwaśniewskim, a niektóre partie z Europy Plus przyznają, że są gotowe do rozmów o współpracy z Sojuszem. Leszek Miller kilka dni temu oświadczył triumfalnie, że bez SLD nie da się niczego znaczącego stworzyć po lewej stronie sceny politycznej. Ze strony Europy Plus nie było komu skontrować tej wypowiedzi.

Publicystyka
Bogusław Chrabota: O czym powinno się rozmawiać na RBN? Nie o Włodzimierzu Czarzastym
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Amerykańskie wycofanie, francuskie ambicje, niemieckie przywództwo
Publicystyka
Estera Flieger: „The Washington Post” został zamordowany przez oligarchię
Publicystyka
Grzegorz Braun idzie po władzę. Kongres KINGS pokazał, dlaczego skrajna prawica rośnie w siłę
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama