Dziś prezydent Bronisław Komorowski przyjmie dymisję Donalda Tuska. Jutro spotka się z jego następczynią Ewą Kopacz. Marszałek Sejmu miała jednak w relacjach z głową państwa start najgorszy z możliwych.
Otoczenie prezydenta nie ukrywa, że nie był on entuzjastą kandydatury Kopacz na funkcję premiera. Pierwszy powód jest prestiżowy – konstytucja mówi, że kandydata na premiera wskazuje prezydent. Tymczasem decyzję tę ogłoszono, zanim zostało to formalnie skonsultowane z Komorowskim. W dodatku prezydent nie ma pewności, czy Kopacz najlepiej nadaje się na to stanowisko. Pałac Prezydencki też bardzo źle przyjął fakt, że Marszałek Sejmu jeszcze przed szczytem UE, który wybrał Tuska, zgłosiła gotowość przejęcia po nim rządów. – Tak się nie robi – słyszymy.