Reklama

Do widzenia, Panie Bohdanie. Bogusław Chrabota o Bohdanie Tomaszewskim

Jeszcze w styczniu rwał się do komentowania Australian Open. Właściwie po to ciągle żył, by dzielić się z nami swoją miłością do tenisa - pisze redaktor naczelny "Rzeczpospolitej".
Bogusław Chrabota

Bogusław Chrabota

Foto: Fotorzepa/ Rafał Guz

To był jego komentatorski żywioł, a może nawet bardziej matecznik, bo przecież sam w młodości był tenisistą, a grywał do osiemdziesiątki. Tenis ze swoja elegancją, fair play, przypisanym do mistrzów heroizmem daje szerokie pole do niemal homeryckich form komentowania.

Ale Tomaszewski był inny, oszczędny w słowie, nie zagadywał, podkreślał co najwyżej wybrane zdarzenia na korcie, a przede wszystkim dzielił się emocjami. Jednych to drażniło, inni to uwielbiali. Należę do tych ostatnich. Czytam grę na korcie sam. Nie potrzebuję komentarza w stylu radiowym, ale przewodnika, który zarazi mnie swoją emocjonalnością, wygrzebie z głębokich pokładów erudycji jakieś drobne wspomnienie, nieznany fakt, albo niemożliwą do zapamiętania statystykę.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama