Gdy 16 września Ursula von der Leyen wygłosi orędzie o stanie Unii, przemówi w momencie o wyjątkowym znaczeniu dla Europy. Zawirowania geopolityczne – od wojny Władimira Putina i Ameryki Donalda Trumpa po wzrost potęgi Chin oraz chaos na Bliskim Wschodzie – sprawiają, że przyszłość Europy staje się areną politycznej walki akurat wtedy, gdy Francja, Polska, Włochy i Hiszpania zbliżają się do kluczowych wyborów parlamentarnych, a Niemcy stają w obliczu ważnych rozstrzygnięć na szczeblu regionalnym.
Przed europejskimi przywódcami stoi zatem batalia o przyszłość kontynentu. Jednak nasze nowe badanie wskazuje, że mogą oni bagatelizować naturę tego starcia: nie dostrzegają, jak centralne miejsce Europa zajmuje w świadomości obywateli, i tracą z pola widzenia kluczowy elektorat, który wymyka się prostemu podziałowi na proeuropejczyków i eurosceptyków.
Europejczycy widzą trudne położenie geopolityczne Starego Kontynentu. 74 proc. krytykuje skuteczność Europy
W maju 2026 r. przeprowadziliśmy niemal sześć tysięcy wywiadów z obywatelami Francji, Niemiec, Włoch, Holandii, Polski oraz Wielkiej Brytanii. Zaprosiliśmy respondentów do rozmowy – ich własnymi słowami – o tym, co Europa oznacza dla nich dzisiaj, jak radzi sobie z wyzwaniami i jak – w ich oczekiwaniach – będzie wyglądać za dwadzieścia lat.
Czytaj więcej
Unia Europejska na własne życzenie traci impet w konkurowaniu na rynkach eksportowych, choć od dwóch lat wiadomo, co i jak trzeba zmienić.
Wyniki ujawniają zjawisko, które nazywamy europejską „luką wyobraźni”.
Europejczycy w dużej mierze zdali sobie sprawę z trudnego położenia geopolitycznego, w jakim się znaleźli. Rozumieją, że Ameryka bywa nieprzewidywalna, że Rosja stanowi realne zagrożenie, a Europa musi stać się bardziej zdolna do samodzielnego działania. Jednak świadomość, że Europa musi być silniejsza i bardziej zjednoczona, to nie to samo co wiara w to, że jest do tego zdolna.
Zaledwie 12 proc. naszych respondentów spontanicznie opisało dzisiejszą Europę w kategoriach przebudzenia lub odnowy. Zamiast tego aż 68 proc. mówiło o regresie i utracie normalności. Jedynie 20 proc. uznało, że Europa dobrze radzi sobie z najważniejszymi wyzwaniami – podczas gdy 74 proc. krytycznie oceniło jej skuteczność.
Dlaczego przyszłość Europy jest niepewna?
Na podstawie tego, jak obywatele wyobrażają sobie przyszłość kontynentu, wyodrębniliśmy cztery grupy: optymistów, pesymistów, zdystansowanych oraz niepewnych. Najbardziej wymowna okazuje się liczna grupa, którą określiliśmy mianem „niepewnych” – stanowi ona około jednej trzeciej społeczeństwa w badanych krajach. Podobnie jak optymiści, wykazują oni silną tożsamość europejską, a wielu z nich pragnie większej jedności oraz integracji politycznej. Z trudem przychodzi im jednak wiara w to, że Europa, jakiej pragną, kiedykolwiek powstanie, i podobnie jak pesymiści skłaniają się ku opinii, że jej przyszłość wisi na włosku.
Czytaj więcej
Europa jest rozdarta między ambicjami a możliwościami. Z jednej strony chce mieć etyczny biznes i czystą energię, sprawne systemy emerytalne i publ...
Dylemat ten trafnie oddają słowa polskiej respondentki urodzonej w latach 60. Przyszłą Europę wyobraża sobie jako miejsce „bez wojen, bez szowinizmu, ze swobodnym przepływem osób i towarów, z większą świadomością ekologiczną i bez biedy”. Jednak zapytana, czy taka Europa ma szansę powstać, odpowiada: „Boję się, że to tylko piękna idea, której niewielu będzie chciało nadać realny kształt”.
Przeciwnicy Europy mają konkretną wizję
Rozróżnienie to ma fundamentalne znaczenie polityczne, ponieważ krytycy Europy już teraz oferują wizje przyszłości, które są łatwe do zrozumienia. Jedni obiecują przywrócenie suwerenności narodowej, poszanowanie tradycyjnych wartości i szczelne granice. Choć ich programy mogą być zwrócone w przeszłość, wyznaczają one jasny kierunek. Przeciwnicy Europy mogą wygrywać wcale nie dlatego, że oferowana przez nich przyszłość jest bardziej pociągająca – mogą wygrywać po prostu dlatego, że łatwiej ją sobie wyobrazić.
Proeuropejskie centrum zbyt często ogranicza się w odpowiedzi do obrony integracji europejskiej, przestrzegania przed populizmem i przypominania o dotychczasowych sukcesach Unii. W ten sposób ryzykuje jednak utratę kontaktu z tą grupą wyborców, do której dotrzeć musi w pierwszej kolejności. „Niepewnych” nie trzeba bowiem na siłę przekonywać, że europejska współpraca jest pożądana. Oni potrzebują powodów, by uwierzyć, że ma ona szansę zadziałać.
Proeuropejski nurt nie wybrnie z tego impasu samymi zabiegami komunikacyjnymi. Przywódcy europejscy z pewnością nie powinni ulegać naiwności w obliczu bardzo realnej wojny kulturowej, w której aktorzy wewnętrzni i zewnętrzni podsycają narracje o europejskiej słabości, hipokryzji i upadku. Demokracje w Europie mają uzasadnione powody, by uodpornić media społecznościowe na manipulacje, wspierać wolne dziennikarstwo i skuteczniej docierać do odbiorców poza tradycyjnymi bańkami proeuropejskimi.
Fundamenty wiary w Europę wciąż istnieją
Luki wyobraźni nie da się jednak zasypać prostym fact-checkingiem, zaangażowaniem influencerów ani kolejnymi regulacjami prawnymi. Wątpliwości „niepewnych” wyrastają z tego, co sami naocznie obserwują: z decyzji podejmowanych zbyt opieszale, z wartości stosowanych wybiórczo oraz z wizerunku kontynentu, który wciąż wydaje się niezdolny do zagwarantowania własnego bezpieczeństwa. Najskuteczniejszą odpowiedzią na opowieść o słabości Europy są namacalne dowody na jej siłę, zdrowy rozsądek i pryncypialność.
Czytaj więcej
Unia Europejska wchodzi w decydującą fazę projektowania swoich finansów na kolejną dekadę. Choć tradycyjne filary pozostają istotne, na horyzoncie...
Istnieją również powody do optymizmu. „Niepewni” to nie są ukryci eurosceptycy. Zapytani o to, co dla nich znaczy bycie Europejczykiem, wielu odwołuje się do wspólnej kultury, demokracji i wolności. Za dwadzieścia lat nierzadko widzą Europę bardziej zjednoczoną i zintegrowaną politycznie. A pytani o momenty napawające dumą, przywołują żywe i drogie im wspomnienia: od akcesji do UE, przez unijną odpowiedź na pandemię Covid-19 i wojnę w Ukrainie, aż po Eurowizję czy program Erasmus.
Fundamenty wiary wciąż więc istnieją. Wyzwanie polityczne polega na połączeniu ich z wizją przyszłości, która wyda się możliwa do osiągnięcia. Pani Przewodnicząca, proszę nie mówić Europejczykom jedynie o tym, dokąd Europa powinna zmierzać. Trzeba im pokazać, że to, co Europa robi dzisiaj, rzeczywiście może ją tam doprowadzić.
Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji