Jednym z głównych tematów rozmowy jest afera Zondacrypto i jej możliwe konsekwencje dla prawicy. Jacek Nizinkiewicz zwraca uwagę, że publikowanie zeznań ze śledztwa przez premiera było zgodne z prawem, które wcześniej przygotowało Prawo i Sprawiedliwość. – Myślę, że to jest sprawa rozwojowa i to jest sprawa, która uderzy szeroko w prawicę. Pytanie, jak ona zostanie przedstawiona i na ile ta afera zostanie zrozumiana przez społeczeństwo – mówi gość podcastu.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

„W Pałacu widać panikę”. Donald Tusk o prezydenckim projekcie ws. kryptoaktywów

Dziennikarz ocenia również tłumaczenia Zbigniewa Ziobry dotyczące pieniędzy przyjętych od osoby, wobec której pojawiały się podejrzenia. Jego zdaniem trudno uwierzyć, że były minister sprawiedliwości i prokurator generalny nie wiedział, z kim ma kontakt. – Nie bądźmy dziećmi. Najdłużej urzędujący minister sprawiedliwości i prokurator generalny Trzeciej RP nie wiedział, od kogo bierze pieniądze, i to grube pieniądze? – retorycznie pyta Jacek Nizinkiewicz.

Standardy się zmieniają, coraz łatwiej jest manipulować ludźmi

W rozmowie pojawia się także pytanie o to, dlaczego wyborcy coraz częściej akceptują rozdźwięk między deklaracjami polityków a ich działaniami. Nizinkiewicz wskazuje na zmieniające się standardy polityczne i sposób, w jaki informacje docierają do odbiorców. – Poprzeczka jest cały czas obniżana, jeżeli chodzi o to, co wolno, a czego nie wolno – mówi Jacek Nizinkiewicz.

Duża część rozmowy dotyczy kondycji współczesnych mediów i wpływu mediów społecznościowych na odbiorców. Jacek Nizinkiewicz przekonuje, że szybkie, uproszczone komunikaty ułatwiają manipulowanie opinią publiczną. – Ludzie są po prostu ogłupiani. Są ogłupiani telefonami, są ogłupiani mediami społecznościowymi, są ogłupiani rolkami. Coraz łatwiej nimi manipulować – ubolewa gość podcastu.

Czytaj więcej

Sondaż: Co z komisją śledczą ws. afery Zondacyrypto? Więcej Polaków jest na „tak”

W tym kontekście dziennikarz broni znaczenia tradycyjnego, rzetelnego dziennikarstwa, opartego na weryfikowaniu informacji i rozmowach ze sprawdzonymi źródłami. Jednocześnie przewiduje, że odbiorcy mogą w przyszłości ponownie zacząć szukać rzetelnych mediów. – Myślę, że ludzie w pewnym momencie zwrócą się znowu do mediów, które są wiarygodne, które podają informacje sprawdzone, rozmawiają z ludźmi. Żadna AI nie porozmawia z drugim człowiekiem, nie wyciągnie od niego odpowiednich informacji, nie wyczuje jego emocji – punktuje Jacek Nizinkiewicz.

Nie po to ludzie wychodzili na ulice

Kolejnym punktem sporu jest wybór Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. Nizinkiewicz podkreśla, że sytuacji nie można wprost porównywać z nominacjami osób związanych z PiS, ale jednocześnie przyznaje, że decyzja budzi poważne wątpliwości. – Nie po to ludzie wychodzili na ulice, nie po to poświęcali swój czas, nie po to się narażali też, walcząc o pewne ideały, żeby one później były unurzane w partyjnej bitwie – podkreśla gość podcastu.

Zdaniem Nizinkiewicza Donald Tusk prowadzi dziś politykę znacznie bardziej konfrontacyjną niż można było oczekiwać po deklaracjach składanych przez część środowiska obecnej koalicji. Powodem ma być przede wszystkim walka o utrzymanie władzy i niedopuszczenie do przejęcia jej przez radykalną prawicę. – Ale jest w nim gigantyczna wola walki i gigantyczna wola, żeby wygrać kolejne wybory i nie dopuścić radykalnej prawicy do władzy – mówi Jacek Nizinkiewicz.

Czytaj więcej

Zuzanna Dąbrowska: Ustawy o krypto nie ma, ale Donald Tusk ma Kodeks karny

W rozmowie nie zabrakło również tematu Trybunału Konstytucyjnego i możliwych zmian w jego funkcjonowaniu. Nizinkiewicz uważa, że przed wyborami parlamentarnymi można spodziewać się kolejnych działań rozliczeniowych, ale ostrzega przed sytuacją, w której działania prokuratury i państwa będą odbierane jako polityczna zemsta. – Dlatego muszą być twarde dowody i prokuratura musi dowieść, i sam premier też musi wiedzieć, co dowozi – wskazuje Nizinkiewicz.

Na koniec rozmowa schodzi na przyszłość koalicji rządzącej, rolę Szymona Hołowni oraz zbliżające się wybory parlamentarne. Nizinkiewicz uważa, że Hołownia może być dla rządu ważnym politycznym i medialnym zasobem, ale najpierw musi zdecydować, czego właściwie chce. Jednocześnie przestrzega, że konflikty wewnątrz obozu władzy mogą mieć poważne konsekwencje wyborcze. – Władza, która zajmuje się sama sobą, prędzej czy później tę władzę traci – podsumowuje Jacek Nizinkiewicz.