Po ostatnim głosowaniu, w którym koalicji nie udało się odrzucić weta, prezydent ustami szefa swojej kancelarii oznajmił, że składa drugi własny projekt, bo teraz stanowiska rządu i Nawrockiego są tak zbliżone, że właściwie identyczne. – Mamy do czynienia z sytuacją, w której można tę sprawę kompromisowo rozwiązać – stwierdził Zbigniew Bogucki. I dodał, że „ponad 90 proc.” proponowanych przepisów jest zbieżne z przepisami ustaw rządowych. Tusk szybko ripostował, że żadnego „kompromisu ze złem” nie będzie, rząd „nie pozwoli na rozmydlanie”, a „machiny rozliczeń nikt nie zatrzyma”. Tak więc zamiast ustawy o kryptowalutach będzie zapewne stosować Kodeks karny, trudno o lepsze paliwo w roku przedwyborczym.

Jakich zmian w ustawie regulującej rynek kryptowalut chce prezydent Karol Nawrocki?

Dlaczego jednak prezydent już trzy razy wetował regulację i upiera się przy własnej ustawie? Po pierwsze, jak mówił Bogucki, głowa państwa domaga się zgody sądu w kwestii przedłużenia blokady rachunku bankowego zamiast „zgody urzędniczej”. Co oczywiście wydłuży cały proces i być może da szanse na ucieczkę z pieniędzmi. Druga kwestia to obowiązkowe „ostrzeganie inwestorów, Polaków, którzy chcieliby zainwestować na rynku kryptoaktywów”. Jaki poziom inteligencji ma inwestor, który obecnie uczciwie zarobione pieniądze inwestuje w krypto? Tego Bogucki nie wyjaśnił. Wspomniał za to o tym, że „jeśli państwo będzie działać źle”, to osoby, które straciły pieniądze, będą mogły domagać się odszkodowania. Karol Nawrocki wyraźnie nie zauważył, że państwo już działa źle i to w dużej mierze dzięki niemu.

Czytaj więcej

„W Pałacu widać panikę”. Donald Tusk o prezydenckim projekcie ws. kryptoaktywów

Bo przecież tak sformułowane przepisy ważne są przede wszystkim dla biznesowo-politycznej szarej strefy uciekającej z zyskami w bitcoiny i dla podatkowych naciągaczy. Drobny ciułacz nie potrzebuje już specjalnych ostrzeżeń.

Jarosław Kaczyński potwierdził, że wiceszef PiS Zbigniew Ziobro przyjął duże pieniądze od Przemysława Krala

Dowodów na tę prostą prawdę jest mnóstwo. W Polsce kryptowalutowa rozgrywka toczy się teraz w cieniu ujawnienia przez Tuska fragmentów przesłuchań ze sprawy Zondacrypto, z których wynika m.in., że wiceszef PiS Zbigniew Ziobro przyjął duże zondapieniądze na konto swojej fundacji. Potwierdził to nawet Jarosław Kaczyński. Teraz więc prokurator ma nie tylko do dyspozycji zeznania jednego uwikłanego świadka, ale też publiczne oświadczenie prezesa PiS.

Tyle że w USA Ziobro może uzyskane zondaśrodki obstawiać w Las Vegas na blackjacku, podobnie jak reszta „inwestorów” i „beneficjantów”. Włos im z głowy nie spadnie. Prezydent dał wszystkim dość czasu.