Zuzanna Dąbrowska: Taśmy posła Adama Gomoły. Władza jak szampan idzie do głowy

Barbara Nowacka nie powinna usuwać z listy lektur Czechowa czy Gogola. Pomagają wiele zrozumieć.

Publikacja: 13.03.2024 03:00

Poseł Adam Gomoła

Poseł Adam Gomoła

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

Poseł Polski 2050 Adam Gomoła sam zawiesił się w prawach członka partii po tym, jak ujawniono, że za „jedynkę” w wyborach samorządowych najmłodszy parlamentarzysta miał domagać się od kandydata 20 tys. zł. To bardzo smutna historia o polskiej polityce.

„Nowa Trybuna Opolska” dysponuje taśmami z zapisem rozmowy, podczas której Gomoła proponuje prosty mechanizm: przelew na konto prywatnej firmy szefowej swojego sztabu wyborczego na podstawie faktury za usługi wizerunkowo-medialne. Suma nie rzuca na kolana, proponowany mechanizm jest prosty, a interes łatwy. Posła wyraźnie zgubił brak doświadczenia wynikający z krótkiego stażu poselskiego. Trzeba przecież wiedzieć, komu się składa takie propozycje i czy ten ktoś nie pójdzie przypadkiem do mediów.

Czytaj więcej

Polska 2050 Szymona Hołowni podjęła decyzję. Adam Gomoła usunięty z partii

Co poseł Adam Gomoła mówił o podpisywanych umowach?

I to właśnie jest takie strasznie smutne. Jeśli ta historia się potwierdzi, poseł wyleci zapewne ostatecznie z Polski 2050 i do końca kadencji będzie krążył jako wolny elektron, chyba że ktoś go przygarnie. A jeśli nie, mogą z poseł Moniką Pawłowską utworzyć duet poselski, oczekujący na trzeciego politycznego nieszczęśnika, któremu się noga powinęła albo który wykazał się brakiem lojalności partyjnej, co niewątpliwie jeszcze nas w tej kadencji czeka. Wtedy powstanie koło poselskie, koniecznie z „Polską” w nazwie.

A czy ktokolwiek ma wątpliwości co do tego, że system wpłat przez prywatne firmy na fundusze partyjne (w najlepszym razie) lub wprost do kieszeni (w najgorszym) jest powszechnie stosowany przez partie polityczne? Raczej nie.

Nikt jednak nie pyta, co może wydawać się dziwne, gdzie się poseł Gomoła nauczył robienia takich interesów. On sam zdaniem gazety miał w czasie rozmowy przekonywać, że w takim mechanizmie „nie ma nic dziwnego”, i że „Myśmy jako kandydaci w wyborach parlamentarnych też dużo takich umów podpisywali”. Czy ktoś postawi młodemu politykowi pytanie, z kim takie umowy zawierał i na ile?

Czytaj więcej

Artur Bartkiewicz: Taśmy Adama Gomoły i kłótnia o aborcję. Koniec miodowego miesiąca Szymona Hołowni

A czy ktokolwiek ma wątpliwości co do tego, że system wpłat przez prywatne firmy na fundusze partyjne (w najlepszym razie) lub wprost do kieszeni (w najgorszym) jest powszechnie stosowany przez partie polityczne? Raczej nie. Schemat ten istnieje tak dawno, jak władza administracyjna lub partyjna rozdzielająca przywileje. W Rosji carskiej został nazwany i usankcjonowany jako czynownictwo. Wkradł się do literatury i do dziś w niej straszy. Proszę więc, by pani ministra Nowacka nie usuwała z listy lektur Czechowa, Gogola, a przede wszystkim Norwida. Oni nam pomogą to wszystko zrozumieć.

Autorka jest zastępcą redaktora naczelnego PAP

Publicystyka
Maciej Strzembosz: Kto wygrał, kto przegrał wybory samorządowe
Publicystyka
Michał Szułdrzyński: Jarosław Kaczyński izraelskiego ambasadora wyrzuca, czyli jak z rowerami na Placu Czerwonym
Publicystyka
Nizinkiewicz: Tusk przepowiada straszną przyszłość. Niestety, może mieć rację
Publicystyka
Flieger: Historia to nie prowokacja
Publicystyka
Kubin: Europejski Zielony Ład, czyli triumf idei nad politycznymi realiami