Stanisław Jędrzejewski: Mamy gotowy projekt, jak TVP i Polskie Radio zmienić w media prawdziwie obywatelskie

Z obecnych mediów publicznych – TVP i Polskiego Radia – musimy stworzyć arenę prawdziwej, niczym nieskrępowanej debaty obywatelskiej. Rząd Donalda Tuska może skorzystać z gotowej koncepcji zmian, opracowanej przez grupę niezależnych ekspertów.

Publikacja: 15.12.2023 03:00

Można TVP i Polskie Radio zmienić w media prawdziwie obywatelskie

Można TVP i Polskie Radio zmienić w media prawdziwie obywatelskie

Foto: AdobeStock

Tradycyjne wartości i podstawowe zasady działania nadawców publicznych – w szczególności obejmujące usługi, które wspierają demokrację, pielęgnują i promują kulturę i edukację – okazały się niezwykle trwałe i takie pozostaną. Jednakże kontynuacja dotychczasowych wzorów działania mediów publicznych staje się coraz bardziej wątpliwa ze względu na rosnącą intensywność ruchu w sieci, a także liczbę i zakres nowych usług medialnych.

Internet dużo zmienił

Radiofonia publiczna i telewizja już straciły pozycję hegemoniczną, którą cieszyły się przez dziesięciolecia. Nadawcy publiczni przenoszą swoje kurczące się zasoby z tradycyjnego nadawania radiowo-telewizyjnego do usług online, które – jak uważają – preferują młodsi odbiorcy, odrzucając wysokiej jakości treści na platformach starych mediów jako niedostatecznie atrakcyjne i niepotrzebne. Robią tak, bojąc się, że mogą ostatecznie utracić kontakt z młodymi użytkownikami, których świat zawiera się przede wszystkim w mediach społecznościowych.

Czytaj więcej

TK wydał postanowienie zakazując zmian w zarządach spółek radiofonii i telewizji

Przeniesienie usług publicznych do domeny sieciowej nie polega jednak wyłącznie na zastąpieniu poprzedniej technologii nową lub adaptacją do nowych technologii. Ogólnie rzecz biorąc, oznacza gruntowną zmianę koncepcji usług publicznych mediów, odejście od modelu paternalistycznego i oświeceniowego, który kazał „narzucać” treści uznane za korzystne i potrzebne widzom oraz słuchaczom.

Obecnie świat mediów wkracza wyraźnie w erę posttelewizyjną, której wyznacznikiem są z jednej strony algorytmy regulujące przepływ informacji, z drugiej zaś platformy streamingowe – filmowe i muzyczne. Są one czymś więcej niż media. Dostarczają treść i są odpowiedzialne za praktyki kulturalne użytkowników, ale też nadają znaczenie i interpretują dostarczane użytkownikom treści, ergo: konstruują otaczającą ich rzeczywistość

Skutkiem tych wszystkich procesów i zjawisk jest wyraźne osłabienie atrakcyjności programowej nadawców publicznych, zmniejszenie się ich audytoriów, a co najważniejsze – powolna utrata ich tożsamości. Jednocześnie nasila się instrumentalne traktowanie mediów publicznych przez polityków i zarazem słabnie popularność ich oferty programowej.

Karykatura mediów narodowych

Obecnie, gdy istnieje tak ogromna i zróżnicowana oferta programowa mediów i niejednokrotnie trudno jest odróżnić program nadawców komercyjnych od publicznych, stawia się na nowo pytania o prawomocność istnienia tych ostatnich, o odrębność ich oferty programowej, o kierunki rozwoju, o sposób finansowania, sposoby wyłaniania kierownictw, o ich społeczną reprezentatywność.

Takie też pytania stawiało się do niedawna również w Polsce, tyle że partia dotychczas rządząca w ciągu „ośmiu ostatnich lat” skarykaturyzowała media publiczne i zamieniła w aparat propagandy i manipulacji w stopniu niemającym precedensu w nowoczesnej Europie. To wszystko owocuje przeświadczeniem, że w Polsce wyczerpał swoje możliwości dotychczasowy ład mediów publicznych, wobec tego należy przystąpić do tworzenia nowego – pełniej zaspokajającego potrzeby społeczne, pluralistycznego, pozostającego pod kontrolą społeczną, lepiej dostosowanego do wymagań technologicznych, a zarazem sprawniejszego ekonomicznie.

Media publiczne, tak jak rozumiane są w dokumentach unijnych, to depozytariusze dobra wspólnego, jakim są programy ogólnokrajowe, regionalne i lokalne dostępne na całym terytorium państwa narodowego, zapewniające ofertę różnorodną ze względu na formę i treść oraz o najwyższej jakości, a także wrażliwość ideową, respektujące potrzeby wszelkich mniejszości, niezależne od rządu, finansowane ze środków publicznych, przedkładające interes publiczny ponad cele finansowe.

Nasza ekspercka propozycja zmian

Najbardziej rozwiniętą i dojrzałą koncepcją zmian, w postaci gotowych już założeń do ustawy o mediach służby publicznej, jest propozycja opracowana w latach 2022–2023 przez grupę niezależnych ekspertów z Janem Dworakiem, Jackiem Wekslerem, Tadeuszem Kowalskim, Stanisławem Jędrzejewskim, Karolem Kościńskim i Moniką Kaczmarek-Śliwińską pn. Media obywatelskie – media służby publicznej.

Czytaj więcej

TVP chce odstąpić od zakazu konkurencji dla Danuty Holeckiej. Co na to prawo

Według tej propozycji KRRiT istniałaby dalej jako zbiorowy sześcioosobowy ombudsman z rotacją co trzy lata. Członków KRRiT wybieraliby, tak jak obecnie, Sejm, Senat i prezydent, przy czym w Sejmie kandydaci zgłaszani przez każdy klub musieliby uzyskać większość kwalifikowaną.

Zlikwidowana zostałaby Rada Mediów Narodowych, której prerogatywy do wyłaniania kierownictw PR i TVP oraz PAP zostały zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny jeszcze w grudniu 2016 r. Obecny system mediów publicznych należy ocenić jako bardzo kosztowny, niewykorzystujący możliwości, jakie tworzą nowe technologie sieciowe, a także efekt synergii i ekonomiki skali.

W ostateczności więc nieuchronna – i to w nieodległym czasie – wydaje się konsolidacja Telewizji Polskiej i Polskiego Radia. W takiej strukturze łatwiej będzie o synergiczne wykorzystanie zasobów w produkcji treści „na wszystkie azymuty”, różnorodnych ze względu na specyficzne gatunki medialne i formaty (informacja, kultura, edukacja, rozrywka), a nie według tradycyjnych kanałów programowych, docierających do odbiorców poprzez zwielokrotnione platformy dystrybucyjne (radio, telewizja, internet, VoD, podcasty, portale społecznościowe).

Istotnym elementem projektu byłoby przekształcenie TVP SA i PR SA najpierw w silne, zintegrowane, obecne również w sieci, spółki mediów regionalnych działające w 16 województwach, a po jakimś czasie – w skali ogólnokrajowej. Chodzi o konsolidację nadawców publicznych „wymuszoną” konwergencją technologiczną, zaczynając „od dołu”. Oznaczałoby to, że rozgłośnie regionalne Polskiego Radia stanowiące obecnie odrębne spółki Skarbu Państwa byłyby w procesie konsolidacji (programowej, organizacyjnej i finansowej regionalnych mediów publicznych) połączone z dotychczasowymi oddziałami terenowymi TVP. Multimedialna oferta programowa byłaby, bardziej niż obecnie, nacechowana tematyką lokalną i regionalną. Wszystkie treści tworzone przez nadawców publicznych powinny zostać objęte zasadą due prominence, tj. obowiązkiem ich odpowiedniego wyeksponowana w usługach innych dostawców internetowych.

Czas na nowy portal

Z całą pewnością należy na nowo przemyśleć funkcjonowanie serwisu informacyjnego Polskiego Radia i Telewizji Polskiej, zastanowić się nad stworzeniem wspólnego newsroomu oraz wspólnego portalu. Tutaj szczególnie potrzebna jest konsolidacja, by wykorzystać synergię zasobów finansowych i kadrowych, technologicznych itd. Portal miałby tworzyć wysokiej jakości materiały cyfrowe, budować markę, utrzymywać relacje z odbiorcami. Istotną częścią portalu byłyby ucyfrowione zbiory archiwów TVP i PR udostępniane użytkownikom (osobom fizycznym, instytucjom i organizacjom) przy respektowaniu praw autorskich i pokrewnych.

Nowe usytuowanie dotychczasowych rozgłośni regionalnych i oddziałów terenowych TVP nie może jednak oznaczać dysfunkcjonalności i dezintegracji systemu nadawców publicznych. To oznacza konieczność współpracy między strukturami ogólnokrajowymi i regionalnymi oraz między regionalnymi. Formy tej współpracy powinny jednak ustanowić same spółki. Tutaj szczególnie inspirujące wydają się być wzory austriackie – radio ORF Regional; francuskie – telewizja France Régions 3; i niemieckie – telewizja ARD, chociaż te ostatnie wyrosły na gruncie systemu federalistycznego państwa.

Istotną zmianą miałby być również sposób powoływania władz mediów publicznych. Nową strukturą zarządczą byłyby siedmio–dziewięcioosobowe rady powiernicze wybierane na kadencje czteroletnie spośród osób działających w ramach organizacji społecznych, wyższych uczelni, lokalnych organizacji artystycznych i społecznych, a także przedstawicieli sejmików wojewódzkich. Rady powiernicze łączyłyby funkcje dotychczasowych rad nadzorczych i rad programowych.

Czytaj więcej

TVP nie składa broni. Złożono nowy wniosek o zmiany w statucie

Przy połączeniu TVP i PR na poziomie ogólnokrajowym rada powiernicza liczyłaby ok. 30 osób i byłaby złożona z przedstawicieli 16 rad regionalnych oraz reprezentantów ogólnopolskich organizacji artystycznych, wyższych uczelni i NGO-sów. Organizacja wyborów do rad powierniczych leżałaby w kompetencji KRRiT.

Rady wyłaniałyby jednoosobowe zarządy regionalne spółek radiowo-telewizyjnych, opiniowały karty powinności i porozumienia programowo-finansowe, wnioskowały o udzieleniu absolutorium, wprowadzały i egzekwowały realizację kodeksu etycznego jako części umowy o pracę.

Reforma finansowania

Kolejną ważną zmianą miałaby być likwidacja abonamentu (obecnie w Polsce płaci go ok. 600 tys. gospodarstw domowych). Dziś media publiczne w największej części finansowane są przez budżet państwa. Taki sposób finansowania nie spełnia podstawowych standardów europejskich. Przyczynia się do bezpośredniego uzależnienia działalności mediów publicznych od aktualnie rządzącej większości. Ponadto nie pozwala na planowanie działalności i rozwoju organizacji medialnych w perspektywie wykraczającej poza najbliższy rok.

Projektowana ustawa zakłada dwustopniowy model dochodzenia do optymalnego modelu finansowania zadań wykonywanych przez media publiczne, tj. składki audiowizualnej. W pierwszym okresie środki powinny pochodzić bezpośrednio z budżetu państwa, a w drugim etapie z powszechnej składki audiowizualnej jako odpisu od podatku PIT/CIT czy z KRUS w łącznej wysokości ok. 3,5 mld zł rocznie. Pewna część zgromadzonych środków (10 proc.) byłaby przedmiotem konkursu na programy/audycje wyprodukowane przez nadawców/wydawców spoza sektora publicznego mediów. Stopniowo następowałoby wygaszanie sprzedaży czasu na reklamy.

Reforma finansowania mediów publicznych winna uwzględniać trzy aspekty zapewniające ich niezależność finansową: współmierność środków przeznaczonych na realizację zadań; stabilność, a więc przewidywalność środków w okresie obowiązywania karty powinności, co zapewni spółkom możliwość realizacji strategii założonej w karcie; indeksację środków w relacji do poziomu inflacji. Procedura przydzielania środków nadawcom publicznym wyglądałaby następująco: pierwszym krokiem byłby podział zgromadzonych środków dokonywany przez KRRiT. Podstawą podziału będą karty powinności, a nie tak jak teraz – plany programowo-finansowe i sprawozdania z ich wykonania. Wykonanie zadań publicznych ujętych w karcie będzie oceniane na podstawie regularnych badań jakości realizacji zadań i oceny przez opinię publiczną, ekspertów, środowisko medialne, NGO-sy wg procedur oceny wykonania zadań ze względu na wybrane kryteria jakości. Wnioski nadawców spoza sektora publicznego mediów byłyby oceniane przez powołaną przez KRRiT komisję w ramach swoistego konkursu ofert programowych.

Wprowadzenie tych zmian jest możliwe w ciągu dwóch, trzech najbliższych lat. Ich celem byłaby odbudowa sfery publicznej i uczynienie z mediów publicznych areny prawdziwej, niczym nieskrępowanej debaty obywatelskiej.

Autor jest profesorem Akademii Leona Koźmińskiego

Publicystyka
Maciej Strzembosz: Kto wygrał, kto przegrał wybory samorządowe
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Publicystyka
Michał Szułdrzyński: Jarosław Kaczyński izraelskiego ambasadora wyrzuca, czyli jak z rowerami na Placu Czerwonym
Publicystyka
Nizinkiewicz: Tusk przepowiada straszną przyszłość. Niestety, może mieć rację
Publicystyka
Flieger: Historia to nie prowokacja
Publicystyka
Kubin: Europejski Zielony Ład, czyli triumf idei nad politycznymi realiami