Arkadiusz Siwko, były prezes PGZ: Czym dysponuje dziś polska armia i czego jeszcze jej brakuje

Aby Polska osiągnęła status kraju, bez którego nie można myśleć o systemie europejskiego bezpieczeństwa, musi posiadać zdolności bojowe nie mniejsze niż Francja, Wielka Brytania czy Niemcy. A ze względu na graniczenie z agresywnym imperium – nawet większe.

Publikacja: 05.10.2023 03:00

Jednym z największych problemów wiążących się z szybkimi zakupami różnych systemów uzbrojenia jest i

Jednym z największych problemów wiążących się z szybkimi zakupami różnych systemów uzbrojenia jest ich integracja w jeden spójny system zarządzania polem walki.

Foto: DWOT/Bartłomiej Zborowski

Rosyjska agresja na Ukrainę i jej brutalny charakter wobec ludności cywilnej, która najbardziej cierpi na tej wojnie, pokazuje z całą jaskrawością, że wszystkie dotychczasowe historyczne strategie obronne obowiązujące w Polsce należy dogłębnie przeformułować i dopasować do realnego konfliktu zbrojnego za naszą wschodnią granicą.

Trzeba jasno powiedzieć, że strategia obronna obowiązująca w Polsce jeszcze w 2015 r., zakładająca oddanie wschodniej części terenu Polski przeciwnikowi i przeprowadzenie kontruderzenia dopiero znad Wisły, jest nie do przyjęcia. Widząc, co się dzieje na okupowanych przez Rosję terytoriach Ukrainy, trudno sobie wyobrazić pozostawienie Polaków zza wschodniej strony Wisły na pastwę przeciwnika. Dziś jasne jest dla wszystkich, że Polska musi uzyskać zdolność odparcia ataku na całym terytorium.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Dlaczego PiS straszy Polaków, że Tusk chciał oddać pół kraju Rosjanom?

Oznacza to oczywiście zbrojenia i zwiększenie stanu polskiej armii. Doświadczenie wojny w Ukrainie pokazuje też wyraźnie, że sojusznicy ruszają z pomocą tylko krajowi, który potrafi się bronić. Nie jest przypadkiem, że dopiero odparcie ataku na Kijów przez ukraińską armię rozpoczęło dostawy sprzętu przez kraje zachodnie na dużą skalę.

Czy wystarczy Patriotów?

Czym dysponuje polska armia? W głównej mierze zamówieniami. Rozpoczęliśmy proces odnowy, ale wymaga on czasu, tym bardziej że równocześnie pomagamy Ukrainie własnym dostępnym uzbrojeniem. Potrzebujemy jeszcze przynajmniej pięciu lat konsekwentnego dozbrajania. Musimy dopilnować tempa jego realizacji i wciąż dokonywać kolejnych zakupów.

Przede wszystkim zdecydowaliśmy się na instalację w Polsce amerykańskiego systemu obrony powietrznej dalekiego zasięgu Patriot. Potrzebujemy tych baterii jak najszybciej. To sprawa naszego narodowego bezpieczeństwa. Przy przygotowywaniu konfiguracji baterii Patriot dla Polski trzeba pamiętać o odpowiednim zaktualizowaniu tego systemu i zadbania, by do Polski trafiły systemy najnowocześniejsze. Oszczędzanie w tym przypadku byłoby niebezpieczne. Zawsze warto też poddać analizie liczbę baterii Patriot w Polsce i zastanowić się, czy obecne zamówienie jest wystarczające.

Czytaj więcej

Donald Tusk: Za rządów PiS uznali, że Rosjanie doszliby w 3-4 dni do linii Wisły

Polski przemysł obronny wraz z wiodącymi europejskimi dostawcami pracuje nad wdrożeniem systemu obrony powietrznej średniego zasięgu Narew. Systemu uzupełniającego, niezbędnego dla działania operacyjnego baterii Patriot. Tempo implementacji systemu Narew może decydować o bezpieczeństwie najbliższego obszaru przy wschodniej granicy.

Niezmiernie ważnym zamówieniem dokonanym w ostatnich latach są również amerykańskie wyrzutnie HIMARS. Te systemy artylerii rakietowej wysokiej mobilności potrafią precyzyjnie uderzać w ośrodki przeciwnika.

Polska przyjęła po 1989 r. program oparcia sił powietrznych na amerykańskich samolotach F-16. Okazało się to decyzją epokową, wprowadzającą nas do wyższej ligi wojskowej. Nie przypadkiem w programie obronnym NATO polskie F-16 strzegą przestrzeni powietrznej także krajów bałtyckich. Naturalną konsekwencją tego historycznego wyboru było podjęcie decyzji o zamówieniu eskadry najnowszej generacji tych samolotów, czyli F-35.

Krab i inne skorupiaki

W 2023 r. Polska ogłosiła zamówienie helikopterów atakujących Apache. I znów, to epokowe wydarzenie. Kończy z posowieckimi maszynami, które nie wytrzymują już wyścigu nowoczesności. Apache’e są w swojej kategorii niewątpliwie najlepsze na świecie, co wykazały konflikty zbrojne, w których je wykorzystywano.

Po 1989 r. podjęto historyczną decyzję także w przypadku broni pancernej – odeszliśmy od sowieckiej technicznej myśli pancernej na rzecz niemieckich leopardów. W Poznaniu i Gliwicach powstały centra serwisowe i remontowe tych czołgów. Do czasu wojny w Ukrainie wydawało się, że ten kierunek technologiczny będziemy rozwijać. Okazało się jednak, że po agresji rosyjskiej na Ukrainę współpraca z niemieckim przemysłem obronnym nie przebiega tak, jak wyobrażała sobie strona polska. Trudności z kolejnymi umowami i pojawiające się zniecierpliwienie po obu stronach to dzisiejsza smutna rzeczywistość.

W związku z tym decyzja zamówienia nowego systemu pancernego w postaci amerykańskich abramsów nie mogła być zaskoczeniem. To także sprzęt z najwyższej półki.

Zagrożenie wschodnie należy przyjąć jako trwałe i wyciągnąć z tego konkretne wnioski

Osobną kwestią jest rosnąca liczba zamówień z Korei. Nawet jeżeli wynikają one z dostępności tego uzbrojenia, to z pewnością mogą pokrywać się z częścią produkowanego w polskich zakładach sprzętu, co może stanowić przeszkodę w rozwoju rodzimego przemysłu.

Trzeba powiedzieć, że polskiemu przemysłowi obronnemu udało się skonstruować sprzęt najwyższej światowej klasy, który znakomicie wpisuje się w bieżące potrzeby polskiej armii. Przede wszystkim armatohaubice Krab, które tak dobrze spisują się na ukraińskim teatrze wojennym. Dobrze, że w 2016 r., czyli jeszcze przed najazdem rosyjskim na Ukrainę, zamówiono w polskim przemyśle obronnym znaczącą liczbę tych śmiercionośnych urządzeń. Dzięki temu mogły powstać linie produkcyjne mające moce przerobowe umożliwiające przekazanie tego sprzętu do Ukrainy.

W ostatnim czasie rodzimy przemysł mógł zakończyć prace nad ultranowoczesnymi pojazdami Rosomak i Borsuk. Prace, które rozpoczęto dekadę wcześniej, teraz szczęśliwie zakończono wdrożeniem tego sprzętu do polskiej armii. Udało się także wyprodukować i wdrożyć do armii resztę krajowych „skorupiaków” oraz wyrzutnię rakiet Piorun, która sieje postrach wśród rosyjskich agresorów w Ukrainie.

Przydałyby się okręty

Jednakże, by nasz rodzimy sprzęt najwyższej klasy mógł w odpowiedniej liczbie służyć na wyposażeniu polskiej armii, potrzebny jest program zwiększenia parku maszynowego w naszych zakładach produkujących broń. Pomoc sprzętowa, jakiej udzielamy Ukrainie, powoduje, że musimy wyprodukować znacznie większą liczbę sprzętu. Nie będzie to możliwe bez zwiększenia mocy produkcyjnych. Ustawa o obronie ojczyzny daje możliwość wydatkowania środków na rozbudowę parku maszynowego rodzimego przemysłu obronnego. A obecne zakupy zagraniczne są naturalną okazją do przeprowadzenia transferu technologii do naszego przemysłu i należy to z całą stanowczością wykorzystać.

Jednocześnie jednym z największych problemów wiążących się z szybkimi zakupami różnych systemów uzbrojenia jest ich integracja w jeden spójny system zarządzania polem walki. Do tego dochodzi system przeszkolenia na różniących się znacznie od siebie rodzajach broni. Zresztą pewnie okaże się, że trzeba będzie dokonać przeszkolenia znacznie większej grupy żołnierzy, niż to pierwotnie planowano.

Czytaj więcej

O. Tadeusz Rydzyk agituje w Radiu Maryja. „Jeżeli pewne siły dojdą do władzy, zniszczą Polskę”

Do czasu dostarczenia zamówionych satelitów wojskowo-obserwacyjnych potrzebujemy też radarowego zobrazowania przestrzeni powietrznej wokół naszej wschodniej granicy. Znacznie bardziej szczelnego, niż mogło to się wydawać jeszcze parę miesięcy temu.

Trzeba także wzmocnić naszą pozycję geostrategiczną w basenie Morza Bałtyckiego, czemu powinno służyć pozyskanie okrętów podwodnych najwyższej klasy.

Kolejną sprawą jest to, że wojna w Ukrainie i realne zagrożenie naszej wschodniej granicy wymusza na nas dostosowanie systemu zarządzania walką do bieżącej sytuacji. Zagrożenie wschodnie należy przyjąć jako trwałe i wyciągnąć z tego konkretne wnioski w sposobie działania operacyjnego i organizacji działania naszej armii. Nie można z tym zwlekać. Dobrze, że potrzeba ta została zauważona przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Potrzeba konsensusu

Prawda jest taka, że Polska, aby osiągnąć status kraju, bez którego nie można myśleć o systemie europejskiego bezpieczeństwa i pozostać konstytutywnym krajem w Europie, musi posiadać zdolności bojowe nie mniejsze niż Francja, Wielka Brytania czy Niemcy. A ze względu na graniczenie z agresywnym imperium – nawet większe. Każdy rząd ponosi za to odpowiedzialność, ale nie tylko rząd. To odpowiedzialność elit politycznych całego kraju oraz wspólnoty ludzi chcących ocalić demokratyczne społeczeństwo od imperialnej agresji z jakiejkolwiek strony.

Sprawy bezpieczeństwa Polski powinny być wyłączone ze sporu politycznego. Potrzebny jest konsensus polityczny i społeczny nad najważniejszymi kierunkami obrony kraju i zabezpieczenia Polski przed agresją. Odpowiedzialność za to spada na wszystkie strony politycznych elit w Polsce. Nie można zawieść nadziei całego społeczeństwa na życie w pokoju i bezpieczeństwie. Decyzje, które zapadną w najbliższych pięciu latach, będą przesądzały o bezpieczeństwie Polski.

Arkadiusz Siwko

Autor był prezesem Polskiej Grupy Zbrojeniowej (2016–2018), następnie przez krótki czas prezesem spółki Energa. W latach 1991–1992 był szefem gabinetu ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Antoniego Macierewicza


Rosyjska agresja na Ukrainę i jej brutalny charakter wobec ludności cywilnej, która najbardziej cierpi na tej wojnie, pokazuje z całą jaskrawością, że wszystkie dotychczasowe historyczne strategie obronne obowiązujące w Polsce należy dogłębnie przeformułować i dopasować do realnego konfliktu zbrojnego za naszą wschodnią granicą.

Trzeba jasno powiedzieć, że strategia obronna obowiązująca w Polsce jeszcze w 2015 r., zakładająca oddanie wschodniej części terenu Polski przeciwnikowi i przeprowadzenie kontruderzenia dopiero znad Wisły, jest nie do przyjęcia. Widząc, co się dzieje na okupowanych przez Rosję terytoriach Ukrainy, trudno sobie wyobrazić pozostawienie Polaków zza wschodniej strony Wisły na pastwę przeciwnika. Dziś jasne jest dla wszystkich, że Polska musi uzyskać zdolność odparcia ataku na całym terytorium.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Publicystyka
Paweł Kowal: W sprawie Ukrainy NATO w połowie drogi
Publicystyka
Łukasz Warzecha: Przez logikę odwetu Donald Tusk musi za wszelką cenę utrzymać się u władzy
Publicystyka
Groźny marsz Marine Le Pen
Publicystyka
W Małopolsce partia postawiła się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Czy porażkę można przekuć w sukces?
Publicystyka
Łukasz Warzecha: Czas wprowadzić maksymalny wiek biernego prawa wyborczego