Łukasz Warzecha: Jesteśmy ciężkimi frajerami

Polska powinna uczyć się od Ukrainy, jak uprawiać politykę zagraniczną.

Publikacja: 12.07.2023 03:00

Wołodymyr Zełenski i Andrzej Duda

Wołodymyr Zełenski i Andrzej Duda

Foto: AFP

Zazdroszczę Ukrainie. Oczywiście nie sytuacji, w jakiej się znalazła. Nie tego, że najechały ją rosyjskie hordy, strat w ludziach, istnienia tylko dzięki zachodniej kroplówce. Tego wszystkiego – ani trochę.

Zazdroszczę jej natomiast umiejętności uprawiania polityki zagranicznej przez obecną ukraińską ekipę. W przymusowych, wojennych okolicznościach Kijów osiągnął wręcz niesamowicie dużo. Oczywiście to także skutek sprzyjających okoliczności, które sprawiły, że wojna rosyjsko-ukraińska jest wojną zastępczą między USA a blokiem chińsko-rosyjskim. Ale postawa Ukraińców także ma znaczenie. Szczególnie przykro wypada jej porównanie z postawą naszej elity, a już zwłaszcza w kontekście 11 lipca.

Czytaj więcej

Łukasz Warzecha: Błąd strategiczny

Jak to robią Ukraińcy? Bez śladu kompleksów, maksymalnie asertywnie, nawet momentami bezczelnie. Brać i nie kwitować – to jest ich zasada. Nawet w relacjach z Waszyngtonem można zakładać, że nie zawsze podporządkowują się w stu procentach jego poleceniom, co już naprawdę imponuje, wziąwszy pod uwagę stopień uzależnienia. Polska jest uzależniona od USA znacznie mniej i nie jest w stanie wojny, a ulega Waszyngtonowi praktycznie w każdej kwestii, w której amerykański gubernator, zwany dla niepoznaki ambasadorem, kiwnie palcem i trochę się skrzywi. Zorganizować szkodliwy dla naszych interesów szczyt bliskowschodni w Warszawie? Ależ oczywiście, w te pędy. Kupić każdy rodzaj uzbrojenia, przepłacając? Jasne, natychmiast. Wycofać ustawę o IPN? Z pocałowaniem ręki. I tak dalej.

Ukraińcy mówią do Polaków: i co z tego, że wyłożyliście na pomoc dla nas blisko 100 mld złotych? Czy w którymkolwiek momencie postawiliście nam jakiekolwiek warunki? Nie? No to nie miejcie pretensji, że w żadnej sprawie, nawet w dużej mierze symbolicznej kwestii ludobójstwa na Wołyniu, nie poszliśmy wam na rękę. Dlaczego mielibyśmy to zrobić? Dlatego, że wciąż nam coś dajecie, choć już prawie nic wam nie zostało do oddania? Cóż, to wasz problem, że nie umiecie swojej pomocy uzależnić od czegokolwiek. Dlatego, że wasz prezydent gardłuje w naszej sprawie na szczycie NATO i w każdym innym możliwym miejscu? Czy kiedykolwiek czegoś za to chciał? Jeśli nie, to spadajcie na drzewo ze swoimi naiwnymi oczekiwaniami.

Czytaj więcej

Łukasz Warzecha: Polska traci wiarygodność jako partner

Polska elita jest nieustannie przed kimś zgięta w pokłonach. A to przed Waszyngtonem, a to przed Berlinem, a to przed Ukrainą. Jeśli polski prezydent swoją narrację w sprawie zbrodni na Polakach całkowicie dostosowuje do potrzeb Ukraińców, mówiąc o nieokreślonych „ofiarach Wołynia” – to jak ma na to zareagować Kijów? „Frajerstwo” – to zapewne najczęściej pojawiający się w prywatnych rozmowach komentarz.

Z frajerami nikt się nie liczy, a Polska bardzo dba o to, żeby taki właśnie swój wizerunek podtrzymywać: ciężkiego frajera, który za fotkę, poklepanie po plecach i zainscenizowane okrzyki entuzjazmu odda ostatnią koszulę.

Chciałbym napisać: uczmy się od Ukraińców, ale to nie ma sensu. My się nigdy nie nauczymy.

Autor jest publicystą „Do Rzeczy”

Zazdroszczę Ukrainie. Oczywiście nie sytuacji, w jakiej się znalazła. Nie tego, że najechały ją rosyjskie hordy, strat w ludziach, istnienia tylko dzięki zachodniej kroplówce. Tego wszystkiego – ani trochę.

Zazdroszczę jej natomiast umiejętności uprawiania polityki zagranicznej przez obecną ukraińską ekipę. W przymusowych, wojennych okolicznościach Kijów osiągnął wręcz niesamowicie dużo. Oczywiście to także skutek sprzyjających okoliczności, które sprawiły, że wojna rosyjsko-ukraińska jest wojną zastępczą między USA a blokiem chińsko-rosyjskim. Ale postawa Ukraińców także ma znaczenie. Szczególnie przykro wypada jej porównanie z postawą naszej elity, a już zwłaszcza w kontekście 11 lipca.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Publicystyka
Wyborcza dezinformacja od kuchni. Węgierscy analitycy obnażają machinę Orbána
Publicystyka
Tomasz Krzyżak: Ofiary pedofilii czekają na ruch biskupów
Publicystyka
Estera Flieger: Donald Tusk czuje gniew. Śmierć żołnierza powinna postawić granicę polaryzacji
Akcje Specjalne
Naszym celem jest osiągnięcie 9 GW mocy OZE do 2030 roku
Publicystyka
Rusłan Szoszyn: Rosja grozi Polakom bronią atomową. Dlaczego nie Amerykanom, Brytyjczykom czy Francuzom?
Publicystyka
Jaka była istota wyborów z 4 czerwca 1989 roku?