Ani PiS, ani Mateusz Morawiecki nie pozwą generała Piotra Pytla za oskarżenia o sprzyjanie Rosji Władimira Putina. Były szef służby kontrwywiadu wojskowego w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” powiedział m.in., że „PiS działa tak, jakby byli szkoleni przez Rosjan” czy „Morawiecki może być nawet rosyjskim agentem”. Zamiast tego przedstawiciele PiS próbują ośmieszać generała publikując jego zdjęcie w czapce z rosyjskim napisem czy broniąc się przez atak. A wydaje się, że generał wywołał wilka z lasu.

Czytaj więcej

Łukasz Warzecha: Antypaństwowy wywiad generała Pytla

Nie dezawuowałbym wypowiedzi gen. Pytla, aczkolwiek trudno uznać, że PiS bezpośrednio przyjaźni się z Putinem i jest partią agentów, gdy Polska na tak dużą skalę pomaga Ukrainie. Ale jest wiele sygnałów niepokojących, które - świadomie lub nie - mogą wskazywać na to, że PiS swoimi działaniami gra tak, jak chciałaby Rosja. Na szerszą analizę wypowiedzi generała przyjdzie czas, ale teraz tylko kilka punktów.

Antyunijność PiS. Walcząc z Komisją Europejską i grając na rozbijanie Unii Europejskiej, PiS sprzyja Rosji.

Przyjaźń z sojusznikami Putina. Victor Orbán, Matteo Salvini, Marine Le Pen - to z nimi PiS chciało tworzyć Europę wartości.

Afera mailowa. Czy jeśli za aferą stoi Rosja lub Białoruś, to dlaczego PiS nie wyciąga konsekwencji wobec tych, którzy podłożyli się wysyłając maile na temat państwowych spraw z prywatnej skrzynki mailowej i mogli dać się szantażować obcym siłom?

Inwigilacja opozycji Pegasusem. Ministrowie Zbigniew Ziobro i Mariusz Kamiński nie chcą rozmawiać w Strasburgu na temat nielegalnej inwigilacji opozycji. Tu jest bardzo dużo pytań.

Czytaj więcej

Strasburg zajmie się Pegasusem

I wreszcie, a może przede wszystkim, katastrofa smoleńska. Przed wyborami w 2015 roku PiS ustami Joachima Brudzińskiego mówiło: „zmieni się w Polsce władza, wrak wróci do Polski”. Wrak nie wrócił, PiS nie umiędzynarodowiło katastrofy, nie wykorzystali nawet prezydentury Donalda Trumpa, z którym mieli dobre relacje, a Antoni Macierewicz nie przedstawił zapowiadanego raportu końcowego nt. przyczyn katastrofy smoleńskiej.

Przy okazji wywołania tematu podkomisji Antoniego Macierewicza warto zwrócić uwagę na owoce jej prac

Dzisiaj PiS woli robić awantury w Sejmie po informacjach, że Antoni Macierewicz mógł schować analizy dotyczące katastrofy, które nie pasowały mu do tezy. Dyskusja o sejmowych inwektywach czy o tym, że marszałek Sejmu kończy przerwę bo prezes PiS chce przemówić, to tematy zastępcze. Warto przy okazji wywołania tematu podkomisji Macierewicza zwrócić uwagę na owoce jej prac, środki które na nią zostały przeznaczone i realny cel jej działania.

Na pozbawioną emocji rzeczową debatę na temat efektów prac Antoniego Macierewicza ws. katastrofy smoleńskiej oraz tez stawianych przez gen. Piotra Pytla przyjdzie czas. Bagatelizować bezpieczeństwa Polski nie można pozwolić zakrzyczeć.