Wojciech Jakóbik: Uderzyć Putina po kieszeni

Oszczędność energii staje się dziś elementem patriotyzmu – przekonuje analityk sektora energetycznego.

Publikacja: 07.03.2022 19:13

Wojciech Jakóbik: Uderzyć Putina po kieszeni

Foto: AFP

Straszak wojny jądrowej nie może paraliżować Zachodu. Tym bardziej że można jeszcze zwiększyć ból ekonomiczny Rosji, który przełożyłby się na zmiany na Kremlu. Współzależność energetyczna UE i Rosji to zjawisko odwracalne. Optymistyczne prognozy sugerują, że jesteśmy w stanie porzucić rosyjski gaz w rok, a niektóre kraje deklarują gotowość do zrobienia tego od ręki, jak Polska czy Litwa, cieszące się terminalami LNG.

Europejczycy muszą zabezpieczyć własne moce wytwórcze, czyli jak najwięcej elektrowni do dyspozycji na czas kryzysu energetycznego, gospodarczego i społecznego. Musimy napędzać naszą gospodarkę bez przerw w dostawach, a będzie ona potrzebowała coraz więcej energii, choćby ze względu na rosnącą liczbę uchodźców. Nie ma mowy o zamykaniu węgla ani atomu, które wciąż są do dyspozycji. To dlatego Polska będzie reanimować trupy węglowe, Niemcy zastanawiają się nad utrzymaniem atomu, a komisarz Frans Timmermans przyznaje, że utrzymanie dłużej czarnego węgla w energetyce pod warunkiem późniejszego przeskoczenia na odnawialne źródła energii z pominięciem okresu przejściowego na gazie będzie zgodne z celami polityki klimatycznej przy jednoczesnym zabezpieczeniu dostaw.

Czytaj więcej

Morawiecki: Nie tylko gaz płynie gazociągiem Nord Stream. Płynie nim także krew

Unia popełniła błąd, uzależniając się od gazu z Rosji na ścieżce transformacji energetycznej. Widać to po tym, jak trędowaty stał się projekt Nord Stream 2 po fali sankcji Zachodu. Ale sama ścieżka nie była błędna. Błędem było wykorzystanie gazu jako paliwa przejściowego, bo w czasach pokoju jawił się jako łatwo dostępny i tani surowiec, nieraz stawiany w opozycji do rzekomo drogiego i trudnego do wybudowania atomu. Atak Rosji na Ukrainę przyniósł otrzeźwienie. Rośnie „klub jądrowy” w Europie, a jego prominentnym członkiem jest Polska pragnąca mieć pierwszy reaktor w 2033 r.

Tymczasem gaz notuje kolejne rekordy cenowe, choć nie zaczęło się to wraz z inwazją, tylko trwa już od wakacji 2021 r., kiedy Gazprom rozpoczął wojnę gazową przeciwko Europejczykom, a dziś można się zastanawiać, czy nie był to element przygotowań do ataku na Kijów.

Wojna może przynieść otrzeźwienie, które sprawi, że Europa porzuci zależność od Rosji. Świat zachodni przetrwał już podobny szok w czasie kryzysu naftowego w latach 70. XX w. Kryzys energetyczny, gospodarczy i militarny XXI w. powinien zamknąć wielką rosyjską stację benzynową, a w najlepszym razie doprowadzić do zmian na Kremlu. Rosjanie ponoszą coraz większą cenę agresji na Ukrainę. Być może odechce im się ją płacić i doprowadzą do tego, że dyktator straci władzę?

Dlatego każda zaoszczędzona megawatogodzina to więcej przestrzeni do reakcji Zachodu i mniej dolarów w kabzie Putina. Międzynarodowa Agencja Energetyczna obliczyła, że przykręcenie ogrzewania o 1 stopień w całej Unii da spadek zapotrzebowania na gaz o 10 mld m sześc. rocznie, czyli tyle, ile Polska sprowadza na mocy niesławnego kontraktu jamalskiego.

Autor jest redaktorem naczelnym portalu BiznesAlert.pl

Straszak wojny jądrowej nie może paraliżować Zachodu. Tym bardziej że można jeszcze zwiększyć ból ekonomiczny Rosji, który przełożyłby się na zmiany na Kremlu. Współzależność energetyczna UE i Rosji to zjawisko odwracalne. Optymistyczne prognozy sugerują, że jesteśmy w stanie porzucić rosyjski gaz w rok, a niektóre kraje deklarują gotowość do zrobienia tego od ręki, jak Polska czy Litwa, cieszące się terminalami LNG.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Publicystyka
Paweł Kowal: W sprawie Ukrainy NATO w połowie drogi
Publicystyka
Łukasz Warzecha: Przez logikę odwetu Donald Tusk musi za wszelką cenę utrzymać się u władzy
Publicystyka
Groźny marsz Marine Le Pen
Publicystyka
W Małopolsce partia postawiła się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Czy porażkę można przekuć w sukces?
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Publicystyka
Łukasz Warzecha: Czas wprowadzić maksymalny wiek biernego prawa wyborczego
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą