Mowa oczywiście o projekcie ustawy o obronie Ojczyzny przygotowanej przez polityków PiS. Trudno nie zgodzić się z argumentami generałów, którzy po zdjęciu mundurów zostali ekspertami i wiedzą, co mówią.

Nowe rozwiązania mają przyciągnąć do armii większą liczbę żołnierzy, rekrutacja ma być uproszczona, a awanse łatwiejsze. Zdaniem MON „Polska, będąc krajem granicznym wschodniej flanki NATO, musi posiadać Siły Zbrojne przygotowane na każdy scenariusz, a także wyposażone w siły i środki, które będą w stanie sprostać wyzwaniom oraz potencjalnym zagrożeniom”.

Minister Mariusz Błaszczak zaprezentował projekt w obecności wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. To właśnie w trakcie jego referowania można było odnieść wrażenie, że Kaczyński zasypia. Dyskusji wokół projektu nie było, ograniczyła się do kilku wywiadów ministra dla zaprzyjaźnionych mediów, bez trudnych pytań, z powielaniem tych samych schematycznych odpowiedzi.

Czytaj więcej

Błaszczaka reforma wojska. Co jest w Ustawie o obronie Ojczyzny

Debatę na temat projektu rozpoczęli politycy klubu Koalicji Obywatelskiej, zaprosili do niej ekspertów z najwyższej półki. Wnioski, które przedstawili, ogniskują się na stwierdzeniu, że projekt jest pełen niejasności, złych zmian, może wręcz zaszkodzić bezpieczeństwu państwa.

Zdaniem gen. Mieczysława Cieniucha, byłego szefa Sztabu Generalnego WP, projekt jest zbytnio osadzony w przeszłości, a rzeczywistych nowości jest w nim mało. – Nie ma odpowiedzi na współczesne zagrożenia asymetryczne, hybrydowe – uważa i dodaje, że projekt wstrzymuje właściwie realizowaną teraz reformę systemu kierowania i dowodzenia.

Z kolei gen. Mieczysław Gocuł, też były szef Sztabu Generalnego WP, zwraca uwagę, że błędem jest delegowanie zarządzania kryzysowego do WOT. Jego zdaniem powinno być ono sprawowane przez szefa Sztabu Generalnego WP, a organem doradczym powinno być Dowództwo Operacyjne. – Wyobraźmy sobie likwidację zatoru na Odrze, muszą być użyte śmigłowce i wsparcie logistyki, takich możliwości nie ma WOT – uzasadnia generał. Jego zdaniem pomyłką jest likwidacja Wojskowych Komend Uzupełnień i Wojewódzkich Sztabów Wojskowych. Efektem będzie zakłócenie systemu powiadamiania i mobilizacji w czasie wojny, planowania przestrzennego, współpracy z pozamilitarnym systemem obrony państwa, z przedsiębiorcami, którym narzucane są określone zadania. – SG WP nie będzie miał struktury w terenie – zauważa generał.

Czytaj więcej

Wielka armia ze slajdów Mariusza Błaszczaka

– To nic innego, jak zwijanie państwa, co uderzy w rezerwy mobilizacyjne i planowanie – uważa poseł Tomasz Siemoniak z KO.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

– Wygląda to na systemowe rozbrajanie Sił Zbrojnych i budowanie domu od dachu – dodaje Gocuł.

Nie wszystko w projekcie jest złe. Generał Anatol Wojtan, były zastępca szefa SG WP, zwraca uwagę na uelastycznienie awansów, umożliwienie służby osobom niepełnosprawnych w Wojskach Obrony Cyberprzestrzeni, bonusy motywacyjne dla żołnierzy ochotników i studentów.

MON na razie nie odpowiada na te zarzuty, bo projekt jest w fazie uzgodnień. W zasadzie nie wiadomo jeszcze, jaką przyjmie postać, a prace nad nim mogą potrwać nawet dwa lata. Czy skończy w zamrażarce, jak inne podobne propozycje obozu władzy?