[b]Rz: Dziennikarze programu „Teraz my” w TVN ujawnili przykre fakty z prywatnego życia ministra sportu Mirosława Drzewieckiego. Polityk, tłumacząc się, zmieniał wersje i kłamał.[/b]
Tadeusz Gadacz: Kłamstwo jest w naszym życiu wszechobecne. Jednak od osób zaufania publicznego, w tym polityków, należałoby oczekiwać spełniania wyższych niż przeciętne standardów moralnych. Nie łudźmy się przy tym, nie wrócą standardy z czasów Polski międzywojennej, w której przyłapanie polityka na kłamstwie było równoznaczne z końcem jego kariery. Taka osoba dobrowolnie rezygnowała lub popełniała honorowe samobójstwo. Pojęcie honoru na dobre zniknęło jednak z naszego życia publicznego.
[b]Czy media nie wchodzą zbyt głęboko w życie prywatne osób publicznych?[/b]
Nie ulega wątpliwości, że dzisiejsze media przesadzają w tej materii. Nagłaśnianie spraw osobistych znanych ludzi stało się jedną z ich głównych ambicji. I to trzeba krytykować. Jednak nie może to być usprawiedliwienie dla polityka winnego poważnego naruszenia standardów. A w przypadku ministra Drzewieckiego mamy do czynienia nie tylko z kłamstwem, ale też z kompromitacją związaną z zatrzymaniem przez policję.
[b]A może kłamstwo powinno być w polityce dopuszczalne?[/b]
Dyskusja na ten temat toczy się wśród filozofów od setek lat. Uwzględniając argumenty zarówno zwolenników, jak i przeciwników tej tezy, należałoby wskazać na różną wagę kłamstw.
Z pewnością łagodniej należy potraktować polityka, który kłamie w drobnych sprawach biograficznych, takiego jak minister Drzewiecki, niż kłamcę w istotnych kwestiach publicznych, na przykład bezpieczeństwa państwa.
[b]W USA największą bodaj medialną aferę lat 90. wywołało kłamstwo prezydenta Billa Clintona na temat jego stosunków z Moniką Lewinsky, a nie sam fakt ich relacji. U nas był choćby filipiński wirus Aleksandra Kwaśniewskiego. I zazwyczaj nie wiąże się to z poważnymi dla nich konsekwencjami.[/b]
W Polsce jest duże przyzwolenie na kłamstwa polityków. Wynika to w znacznej mierze z tego, że, w przeciwieństwie do religijności Amerykanów nasza religijność jest intensywna głównie na poziomie symbolicznym. Dużo gorzej wygląda przestrzeganie zasad moralnych w praktyce. Mniej wymagamy zatem zarówno od siebie, jak i innych. Również od polityków.