„Uczelnie zaczęły już przygotowania do tegorocznej rekrutacji, ale nie są pewne, w jakiej formule będą kształcić studentów. Ci zaś nie mają gwarancji, że wymarzone studia nie zmienią się po drodze w rodzaj... szkoły zawodowej. A nawet – czy ich dyplomy nie zostaną unieważnione" – pisze na pierwszej stronie „Rzeczpospolitej" Artur Grabek. Jaki jest powód? Nieprecyzyjne przepisy w przyjętej w tym roku nowelizacji ustawy.
„Miała sprecyzować, kiedy profil kształcenia na danym wydziale można ocenić jako ogólnoakademicki (student otrzymuje szeroki dostęp do wiedzy teoretycznej, uczestniczy w badaniach), a kiedy jako mniej prestiżowy – profil praktyczny."