Reklama

Więcej niż dyplomatyczny afront

8 maja na Westerplatte czy 9 maja w Moskwie – Polska i Rosja w naturalny sposób rywalizują o to, na którą ceremonię obchodów 70. rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej przyjadą przywódcy najważniejszych krajów Europy.
Jędrzej Bielecki

Jędrzej Bielecki

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

W rzeczywistości stawka dla Kremla jest jednak o wiele większa niż dla Warszawy. Zwycięstwo Związku Radzieckiego nad hitlerowskimi Niemcami to mit założycielski imperialnych ambicji Władimira Putina. Ma uzasadnić, dlaczego należy odtworzyć w granicach ZSRR mocarstwo, które uratowało Europę przed całkowitą zagładą z rąk nazistów.

Obecność kanclerz Niemiec, prezydenta Francji czy premiera Wielkiej Brytanii na paradzie na placu Czerwonym z okazji 60. i 65. rocznicy końca wojny nie tylko wzmacniała ideologiczną kampanię Putina. Mogła także sugerować, że przywódcy zachodniej Europy przyjmują narrację rosyjskiego prezydenta, a więc także dostrzegają argumenty na rzecz odbudowy Związku Radzieckiego.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama