Realizm polityczny w Polsce ma, niestety, dość obrzydliwą gębę. Część z jego wyznawców za tę dość oczywistą dla konserwatystów postawę uznaje jej absolutne przeciwieństwo. I tak, gdy autentyczny realista antropologiczny czy geopolityczny uznaje (bo też trudno uznać co innego), że przemoc funkcjonuje zarówno w relacjach międzyludzkich, jak i międzynarodowych, i w związku z tym trzeba ją na różne sposoby ograniczać i regulować, to współczesny wulgarny realista uznaje, że przemoc jest jedyną regułą i że chwała i hołd należą się każdemu, kto włóczy się z kastetem po ulicach (czy środowiskach międzynarodowych) i z czółka traktuje każdego, kto mu się stawia.