Reklama

Tomasz P. Terlikowski: Realizm polityczny ma w Polsce dość obrzydliwą gębę

Dlaczego mielibyśmy się zachwycać łamaniem zasad, na których oparte są relacje i pozycja Rzeczypospolitej?
O ile nie mamy wielkiego wpływu na Donalda Trumpa, który uważa, że może wszystko, to naprawdę nie wi

O ile nie mamy wielkiego wpływu na Donalda Trumpa, który uważa, że może wszystko, to naprawdę nie widać powodu, by uznać to za wielką zaletę.

Foto: REUTERS/Jonathan Ernst

Realizm polityczny w Polsce ma, niestety, dość obrzydliwą gębę. Część z jego wyznawców za tę dość oczywistą dla konserwatystów postawę uznaje jej absolutne przeciwieństwo. I tak, gdy autentyczny realista antropologiczny czy geopolityczny uznaje (bo też trudno uznać co innego), że przemoc funkcjonuje zarówno w relacjach międzyludzkich, jak i międzynarodowych, i w związku z tym trzeba ją na różne sposoby ograniczać i regulować, to współczesny wulgarny realista uznaje, że przemoc jest jedyną regułą i że chwała i hołd należą się każdemu, kto włóczy się z kastetem po ulicach (czy środowiskach międzynarodowych) i z czółka traktuje każdego, kto mu się stawia.

Pozostało jeszcze 84% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama