Reklama

Jacek Czaputowicz: Polska sieje zamęt w sprawie pokoju na Ukrainie

W dyplomacji obowiązuje święta zasada, że o zobowiązaniach poszczególnych państw informują ich przedstawiciele. Premier Donald Tusk zrobił inaczej.

Publikacja: 07.01.2026 04:29

Premier Donald Tusk

Premier Donald Tusk

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

Przed Nowym Rokiem świat obiegła optymistyczna wiadomość, że Stany Zjednoczone są gotowe do rozlokowania swoich wojsk na Ukrainie, być może nawet na linii demarkacyjnej. Szybko okazało się jednak, że źródłem tej informacji nie był prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, lecz premier Polski Donald Tusk.

Donald Tusk postawił w niezręcznej sytuacji Wołodymyra Zełenskiego

W dyplomacji obowiązuje święta zasada, że o zobowiązaniach poszczególnych państw informują ich przedstawiciele. Powszechnie znana jest też szczególna wrażliwość Donalda Trumpa na tym punkcie, dlatego żaden inny przywódca nawet nie zająknął się na ten temat. Premier Polski postawił też w niezręcznej sytuacji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, który przyparty do muru musiał tłumaczyć, że jedynie prezydent Trump może zadeklarować wysłanie żołnierzy amerykańskich do jego ojczyzny. Choć administracja amerykańska odmówiła komentarza na ten temat, nietrudno sobie wyobrazić, jakie jest jej zdanie na temat aktywności medialnej premiera Polski.

Czytaj więcej

Wołodymyr Zełenski o rozmowach pokojowych: Jest tylko jeden problem

Skierowanie kontyngentu amerykańskiego na Ukrainę, choć zapewne nie na linię rozgraniczenia, byłoby niewątpliwie korzystne także dla naszego kraju, jak i Europy, wymagałoby jednak decyzji politycznej i potwierdzenia jej w Kongresie. Tymczasem prominentny przedstawiciel ruchu MAGA Steve Bannon określił Donalda Tuska mianem jednego z najbardziej antytrumpowskich liderów na świecie, który w imieniu państw europejskich chce wciągnąć Stany Zjednoczone w wojnę. Prawicowi komentatorzy wskazują także, że wysłanie amerykańskich żołnierzy na Ukrainę byłoby pogwałceniem obietnic i zdradą amerykańskiego społeczeństwa przez administrację Donalda Trumpa.

Nie rozstrzygajmy teraz, czy wypowiedź Donalda Tuska została ustalona z europejskimi sojusznikami, co sugeruje Bannon, czy też była spontaniczną reakcją na zaproszenie do rozmów prezydenta Karola Nawrockiego. W każdym razie premier wyświadczył Ukrainie niedźwiedzią przysługę.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Kto wygra „wojnę o pokój”? Donald Tusk i Karol Nawrocki szykują nowy pojedynek w 2026 r.

Rządowe opinie o zakończeniu wojny w Ukrainie wydają się różne

Optymizmu Donalda Tuska nie podziela minister Radosław Sikorski, który podaje w wątpliwość rzekomo rysujący się na horyzoncie pokój. Władimir Putin nie usiądzie do stołu rozmów i należy nastawiać się raczej na dalsze wspieranie Ukrainy i nakładanie sankcji na Rosję. Tak czy owak Polska będzie miała rację, nie wiemy jeszcze tylko, czy wyrażoną przez premiera, czy przez ministra spraw zagranicznych.

Prezydent Zełenski wyraził nadzieję, że po zawarciu porozumienia prezydent Trump przyleci bezpośrednio do Kijowa i w ten sposób zademonstruje, że bezpieczeństwo kraju zostało rzeczywiście zapewnione. My natomiast chcemy wziąć udział w misji stabilizacyjnej na Ukrainie, jednak bez opuszczania terytorium naszego kraju. Domagamy się zarazem docenienia naszego poświęcenia, w przeciwnym razie nie pozostanie nam nic innego niż sianie zamętu.

Autor

Jacek Czaputowicz

Profesor na Uniwersytecie Warszawskim, były minister spraw zagranicznych (2018-2020)

Publicystyka
Jarosław Kuisz: Zmierzch polskiej miłości do Stanów Zjednoczonych
Publicystyka
Michał Przeperski: Andrzej Paczkowski, człowiek od faktów. Zmarł wielki historyk, ojciec wszystkich syntez
Publicystyka
Estera Flieger: Zachować spokój, nie wiedzieć i próbować
Publicystyka
Jan Zielonka: Życzenia noworoczne, bo niebezpiecznie zbliżamy się do krawędzi przepaści
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Polska nie może ulegać niebezpiecznej iluzji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama